Tour de France – po 3 dniach

Krótki przegląd wydarzeń od prologu:
– liderem nadal Szwajcar Fabian Cancellara, który obronił żółtą koszulkę przy wydatnej pomocy nie tylko kolegów z RadioShack, ale również m.in. teamów Liquigas, Sky, BMC, likwidujących skutecznie przez 3 dni kilkuosobowe ucieczki;
– wszystkie trzy etapy miały bardzo podobny przebieg – kilkuosobowa ucieczka jadąca przez wiele kilometrów i finisz całego peletonu lub kilkudziesięcioosobowej grupy kolarzy przetrzebionej niewielkimi podjazdami;
– 2 etapy (pierwszy i trzeci) padły łupem mistrza Słowacji Petera Sagana (Liquigas), a między jego triumfami laury zwycięzcy odebrał niezniszczalny Brytyjczyk Mark Cavendish (Sky), szczególnie interesujący jest fakt, iż obaj zawodnicy na ostatnich metrach nie byli wspomagani przez swoje grupy, co może dziwić w przypadku mistrza świata zwykle korzystającego niemal do końca z pomocy ‚niebiańskiego pociągu’ 😉
– głównie dzięki wygranym etapom Sagan jest liderem klasyfikacji punktowej i ma aż 43 punkty przewagi nad Cavendishem, w tym roku dodatkowo uatrakcyjniono walkę o zieloną koszulkę poprzez punktowanie aż 15 zawodników na 1 premii lotnej, co powoduje, że o punkty na niej walczą również zawodnicy z grupy goniącej ucieczkę (jak dotąd zawsze był to peleton) i są to czołowi sprinterzy;
– liderem klasyfikacji górskiej jest mało znany Duńczyk Morkov (Saxo), który uczestniczył w ucieczkach na wszystkich dotychczas rozegranych etapach i uciułał ‚aż’ 9 punktów;
– od prologu nie zmienili się również liderzy klasyfikacji młodzieżowej – Amerykanin Van Garderen (BMC) i drużynowej – grupa Sky;
– straty nie do odrobienia ponieśli już Luis-Leon Sanchez (Rabobank) – ponad 19 minut, Tony Martin (Omega) – ponad 15 minut, David Zabriskie (Garmin) – ponad 13 minut, Tom Danielson (Garmin) – prawie 10 minut, Thomas Voeckler (Europcar) i Lieuwe Westra (Vacansoleil) – ponad 8 minut, co oznacza, że mogą już zapomnieć o dobrych miejscach;
– jedyny Polak w peletonie – Sylwester Szmyd zajmuje po trzecim etapie 77. miejsce i traci do lidera 4’15”;
– trzech znanych zawodników pożegnało się dzisiaj z peletonem na skutek poważnych kontuzji odniesionych w kraksach – Konstantin Sivtsov (Sky) złamał kość piszczelową, José Joaquin Rojas (Movistar) złamał obojczyk, Maarten Tjallingii (Rabobank) – pęknięcie kości biodrowej, z kolei mistrz świata w jeździe na czas Tony Martin, szlifujący formę przed olimpiadą, jedzie ze złamanym nadgarstkiem w specjalnym opatrunku gipsowym na rowerze ze zmodyfikowaną z tego powodu kierownicą.

Najbardziej bulwersującym dla mnie wydarzeniem, oprócz wielu kraks i potrącenia Boruta Bozicia przez samochód sędziowski na 2. etapie, była jednak dzisiejsza neutralizacja czasów wielu zawodników po kraksie na ostatnim kilometrze. Rzecz w tym, co można było zaobserwować podczas transmisji, że niektórzy z nich stracili kontakt z czołową grupą na ostatnim podjeździe i dogonili kolarzy, którzy zbierali się z asfaltu bądź zostali zablokowani z powodu kraksy. Według pierwszej informacji na oficjalnej stronie wyścigu, która bardzo szybko zresztą została poprawiona, mówiła o stracie kilkudziesięciu sekund m.in. przez Wigginsa, Scarponiego, Rogersa, Hornera, Taaramae, Kashechkina, Hincapiego, Ten Dama i Menchova, co oznaczało przemeblowanie w czołówce. Widać zatem, że nie tylko trasa jest ustawiona pod Wigginsa, o czym pisał na swoim blogu Sylwester Szmyd.


pubsport.pl
Marek J. Śmietański
Bardziej analityk i statystyk niż dziennikarz sportowy, jednak tylko z zamiłowania. Oprócz tego, incydentalnie dziennikarz muzyczny. W życiu zawodowym - pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Łódzkiego. Choć amatorsko uprawiałem jedynie tenis stołowy i koszykówkę, to obecnie moje zainteresowania koncentrują się na wielu przeróżnych dyscyplinach, jednak ze wskazaniem na kolarstwo.
http://smietan.wordpress.com