Tour de France – początek

Start 99. edycji wyścigu Tour de France, podobnie jak 8 lat temu, zaplanowano w tym roku w belgijskim Liege. Prolog, który tradycyjnie jest rozgrywany jako indywidualna jazda na czas (6.4 km), zakończył się zwycięstwem czterokrotnego mistrza świata w tej konkurencji Fabiana Cancellary, reprezentującego grupę RadioShack-Nissan. Względnie łatwą, płaską trasę Szwajcar pokonał z niezbyt imponującą średnią prędkością 53.21 km/h (wolniej niż np. 9km dwa lata temu w Rotterdamie), uzyskując czas o 7 sekund lepszy od Brytyjczyka Bradleya Wigginsa (Sky Procycling) i Francuza Sylvaina Chavanela (Omega Pharma – QuickStep). Wyniki nie były zatem zaskoczeniem, bo Cancellara wygrał prolog Wielkiej Pętli po raz piąty, ponadto tuż za pierwszą trójką znaleźli się tacy specjaliści od czasówek jak Amerykanin Van Garderen, Norweg Boasson Hagen czy Australijczyk Lancaster.
Gwoli kronikarskiego obowiązku wspomnę, że jedyny Polak startujący we Francji – Sylwester Szmyd z grupy Liquigas zajął 114. miejsce, tracąc 34 sekundy do zwycięzcy.

Niestety problemy techniczne przeszkodziły w zajęciu jednego z czołowych miejsc Niemcowi Tony’emu Martinowi (Omega), który jednak mimo defektu i konieczności wymiany roweru stracił raptem 23 sekundy. Świadczy to o tym, iż możemy spodziewać się wspaniałej walki nie tylko w pozostałych dwóch czasówkach (etap 9 – 41.5km oraz etap 19 – 53.5km), ale przede wszystkim na olimpijskiej trasie w Londynie oraz na mistrzostwach świata w holenderskim Limburgu.

Koszulkomania:
– liderem klasyfikacji punktowej jest oczywiście Cancellara, ale w zielonej koszulce pojedzie na I etapie Wiggins;
– białą koszulkę lidera klasyfikacji młodzieżowej założy jutro Van Garderen;
– żółte numery najlepszej drużyny otrzymają kolarze grupy Sky, która okazała się lepsza jedynie o 4 sekundy od RadioShack i o 6 sekund od BMC;
– nie zobaczymy na jutrzejszej trasie koszulki w czerwone grochy, ponieważ z oczywistych względów w prologu nie było górskiej premii.

Na koniec jeszcze kilka słów o pierwszej rywalizacji faworytów. Wiggins pokazał, że nieprzypadkowo znajduje się na 3. miejscu rankingu UCI i jako faworyt dostał cztery gwiazdki (w skali do pięciu) od paryskiego dziennika sportowego L’Équipe, uznawanego za jedną z najbardziej opiniotwórczych na świecie gazet zajmujących się kolarstwem. Australijczyk Cadel Evans (BMC), tracąc do niego jedynie 10 sekund utwierdził nas w przekonaniu, że będzie jednym z ważniejszych kandydatów do zwycięstwa w całym wyścigu, tym bardziej, że z pewnością będzie chciał się zrewanżować za porażkę w czerwcowym Critérium du Dauphiné. Włoch Vincenzo Nibali, który tym razem jest liderem Sylwestra Szmyda i o dziwo Ivana Basso, przejechał trasę prologu raptem o sekundę dłużej niż Evans, natomiast Amerykanin Leipheimer z Omegi oraz Luksemburczyk Frank Schleck (RadioShack) okazali się gorsi od Wigginsa aż o 21 i 31 sekund, odpowiednio, choć podobno ten drugi bardzo ciężko pracował, aby poprawić swoje kiepskie umiejętności jazdy indywidualnej. Nie ma się jednak czym sugerować, ponieważ te śladowe różnice nie powinny decydować o wynikach ostatecznej klasyfikacji. Co prawda czterokrotnie w XXI wieku zdarzyło się, że zwycięzca wyścigu wyprzedził na mecie drugiego kolarza o mniej niż minutę, ale tylko raz była to przewaga nieprzekraczająca 30 sekund – w 2007 roku wielki nieobecny Alberto Contador pokonał Evansa o 23 i trzeciego Leipheimera o 31 sekund.

PS. Warto zauważyć, że mistrzowie krajów w jeździe na czas potwierdzili swoje sukcesy sprzed tygodnia (większość krajowych czempionatów rozegrano w poprzedni weekend, o czym pisałem w Mistrzowskim weekendzie). Oprócz wspomnianych już Cancellary i Chavanela przyzwoicie pojechali również mistrzowie Belgii – Gilbert (9. miejsce), Holandii – Westra (24.), Rosji – Menchov (8.), Słowacji – Velits (12.), Ukrainy – Grivko (10.), a tylko nieco słabiej Szwed Larsson, Hiszpan L.L.Sanchez czy Amerykanin Zabriskie, ale są oni specjalistami od jazdy na dłuższych dystansach.


pubsport.pl
Marek J. Śmietański
Bardziej analityk i statystyk niż dziennikarz sportowy, jednak tylko z zamiłowania. Oprócz tego, incydentalnie dziennikarz muzyczny. W życiu zawodowym - pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Łódzkiego. Choć amatorsko uprawiałem jedynie tenis stołowy i koszykówkę, to obecnie moje zainteresowania koncentrują się na wielu przeróżnych dyscyplinach, jednak ze wskazaniem na kolarstwo.
http://smietan.wordpress.com