Trabzonspor – Legia Warszawa. Zapowiedź

Liga Europy

Już dziś o 19 Legia Warszawa rozegra swój drugi mecz w fazie grupowej tej edycji Ligi Europy. Podopieczni Henninga Berga zmierzą się na wyjeździe z tureckim Trabzonsporem. Już w ubiegłym sezonie los skojarzył ze sobą obie drużyny w rozgrywkach grupowych. Wówczas w obu spotkaniach lepsi okazywali się rywale mistrzów Polski.

Mamy nadzieję, że tym razem będzie inaczej, i co najważniejsze, nadzieja jest poparta racjnalnymi argumentami. Legia wydaje się być zespołem mocniejszym niż przed rokiem, kiedy to w fazie grupowej wygrała zaledwie jeden mecz, w dodatku nie mający znaczenia dla losów grupy. Oprócz wyjazdowego zwycięstwa nad cypryjskim Apollonem, ekipa prowadzna wówczas przez Jana Urbana nie ugrała praktycznie niczego. Teraz ma być zdecydowanie lepiej. Jednak Trabzonspor też się wmocnił. Wydał na posiłki ponad 29 milionów euro. Klub zasilił m.in. 22-letni reprezentant Ghany Waris Majeed. Został sprowadzony za 6 milionów euro ze Spartaka Moskwa. Nowe postacie w zespole znad Bosforu to także prawoskrzydłowy Sefa Yilmaz, środkowy pomocnik Kevin Constant i napastnik Mustapha Yatabare. Ale największą gwiazdą jest reprezentant Paragwaju Oscar Cardozo, który został pozyskany z Benfiki Lizbona. Na pewno za duże wzmocnienie można uznać nowego trenera. Szkoleniowcem Trabonsporu został bowiem Vahid Halilhodzić, który na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Brazylii poprowadził reprezentację Algierii do 1/8 finału, gdzie Lisy Pustyni dopiero po dogrywce uległy późniejszym tryumfatorom imprezy- Niemcom. Legioniści na pewno pragną wreszcie osiągnąć sukces także w Europie. Jak na razie wiedzie się im bardzo dobrze. Początek nie był udany, bowiem stołeczny zespół tylko zremisował z półamatorskim St. Patrick's Athletic z Irlandii. Potem było już tylko lepiej. Wysoka wyjazdowa wygrana w rewanżu i dwa zwycięstwa z w kolejnej fazie z Cetikiem. Fatalny błąd organizcyjny, w wyniku którego Legia została ukarana walkowerem, miejmy nadzieję, tylko zmobilizuje warszawian do wygrywania. Wprawdzie Liga Mistrzów znów przeszła koło nosa, ale mistrzowie naszego kraju dwukrotnie ograli kazachskie Aktobe, a w pierwszym meczu grupowym poradzili sobie z belgijskim Lokeren. Dzisiejsi rywale taże wygrali swój pierszy bój, ale zwycięskiego gola w starciu z Metalistem Charków strzelili dopiero w doliczonym czasie. Mimo wszystko faworytem jest drużyna z Turcji, choć bez wątpienia Legia nie stoi na straconej pozycji. W naszym zespole z powodu kontuzji nie będzie mógł zagrać Orlando Sa, który nie pleciał na mecz z powodu choroby. Grupa na pewno nie należy do najmocniejszych i Legia, jeśli myśli o tym, by być drużyną europejskiej klasy, musi awansować do fazy pucharowej. Ewentulne wycięstwo w Trabzonie na pewno przybliży warszawian do osiągnięcia celu. 

Ciekawie powinno być także na innych boiskach. Wolfsurg, który przed sezonem był typowany na zespół mający czaić się w tabeli Bundesligi za plecami Bayernu I Borussi  zagra z Lille. Źle w ostatnich latach kojarzący się polskim kibicom Karabach zawita na San Siro, by zmierzyć się z Interem. Interesująco zapowiada się starcie na White Hart Lane, gdzie Tottenham podejmie Besiktas Stambuł, z którym duże problemy w eliminacjach Ligi Mistrzów miał inny londyński klub- Arsenal. Club Brugge Waldemara Soboty czeka wyjazd do Helsinek na rywalizację z HJK, a Torino Kamila Glika, będzie podejmować u siebie FC Kopenhaga. 

Liga Europy to może nie to samo co Liga Mistrzów, ale z pewnością dziś wieczorem fani dobrego futbolu nie będą mogli narzekać na nudę. 


pubsport.pl