Słów kilka o Pucharze Henri Delaunaya

Pisałem kiedyś o niebywałej historii Pucharu Nike. W niedziele kapitan zwycięskiej drużyny wzniesie Puchar Henri Delaunaya. Choć trofeum nie przeżywało takich perypeti, jakie miewał Puchar Rimeta, to rapująca jest biografia fundatora pucharu za Mistrzostwo Europy. Henri Delaunay był orędownikiem rozgrywania mistrzostw na Starego  Kontynentu. Choć nie doczekał się ich rozpoczęcia, to głownie dzięki jego inicjatywie rozgrywki powstały w miarę szybko.

Henri Delaunay (ur. 15 czerwca 1883, zm. 9 listopada 1955) był wybitnym działaczem sportowym, jego zasługi  dla francuskiego, ale i globalnego futbolu są wielkie. Założył wraz z Julsem Rimetem (fundator Pucharu Nike) Francuską Federację Futbolu (FFF).  Był aktywnym działaczem FIFA i sekretarzem generalnym UEFA. Znacznie przyczynił się do zorganizowanie Pucharu Europy (dzisiejszej Ligi Mistrzów) i Mistrzostw Europy, które rozegrano zaraz po jego śmierci. Trofeum dla triumfatora Euro nosi jego imię, a zaprojektował je syn Henriego: Pierre Delaunay.

Choć zasługi dla organizacji futbolu miał olbrzymie, ale gdy sędziował, los go nie oszczędzał. Podczas jednego z meczów połknął gwizdek, a w następnym spotkaniu oberwał piłką w głowę. Uznał to za pewnie znak i nie kontynuował kariery arbitra.

Wracając do samego pucharu. Podróżował on ostatnio po Polsce. Wygląda ponoć znakomicie. Ostatnimi czasy przeszedł znaczną odnowę. Został powiększony, bo wyglądał mało majestatycznie.  UEFA chciała poprawić jakość, ale także i rozmiar. Uznano, że dotychczasowe trofeum, znajdujące się zawsze w centrum uwagi podczas imprezy, jest po prostu zbyt małe. Całość waży 8 kilogramów i mierzy 60 centymetrów. Można to już powiedzieć, że w niedziele  jako pierwszy podniesie go bramkarz. Nie wiadomo tylko, czy będzie to Buffon, czy strzegący bramki Hiszpanii, Iker Casillas.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.