Trzeci raz nie Vettel

Fernando Alonso został pierwszym kierowcą spoza Red Bulla i McLarena, który wygrał wyścig Grand Prix w tym sezonie. Po weekendzie na Silverstone, brytyjscy kibice mogą być zawiedzeni, bo żaden z ich rodaków nie stanął na podium w ojczystym wyścigu.

Mieszkańcy Wielkiej Brytanii uwielbiają sporty motorowe. Ten kraj bardzo ważnym ośrodkiem na mapie Formuły 1, bowiem w tym kraju wiele zespołów ma swoje siedziby. Historia królowej sportów motorowych zostawiła tu wiele swoich śladów. No i przecież oficjalnym językiem w F1 jest angielski… Chyba nie muszę dalej uzasadniać, jak ważny jest wyścig w Zjednoczonym Królestwie.

Ostatnio zmienia się konfiguracja toru w Silverstone. Według mnie chodzi tu o to, że mnóstwo osób nauczyło się go na pamięć i aby urozmaicić ściganie na tym obiekcie, ciągle się coś poprawia. W ostatnim magazynie F1 Racing pokazano, jak wyglądała pętla w latach 50. To zupełnie co innego, niż jest teraz.

Jak zwykle we znaki dała się złośliwa angielska pogoda. Pomieszała w piątkowym treningu, namieszała w kwalifikacjach (ofiarą stał się m.in. Hamilton) i narobiła emocji podczas wyścigu. Kierowcy musieli wystartować na oponach pośrednich deszczowych. Cieszyli się ci, którzy ustawili swoje bolidy pod wilgotną nawierzchnię. Jednak w miarę pokonywania następnych okrążeń, tor przesychał i zarówno opony z bieżnikiem, jak i takie ustawienia samochodu zaczęły przynosić więcej strat niż zysków.

Ale już o wyścigu. Najważniejsze roztrzygnięcia mieliśmy w… alei serwisowej. Sebastian Vettel nie wygrał po raz siódmy w tym sezonie, ponieważ przedłużył mu się drugi pit stop. Wykorzystał to dobrze dysponowany tego dnia F. Alonso i objął prowadzenie, które dowiózł do mety. Trzeba jednak oddać Hiszpanowi, że weekend w Anglii mu się udał. W kwalifikacjach uplasował się tuż za Red Bullami, a po starcie starał się utrzymać za Webberem.

Kolejny raz w tym sezonie Mark Webber przegrał start. Australijczyk nie ma szczęścia do tego elementu i przez to traci naprawdę dużo. Podobnie, jak Alonso, prezentował się znakomicie w piątek, sobotę i niedzielę, ale myślę, że mógłby nawet wygrać, gdyby tylko lepiej wystartował. Prawdopodobnie nie wyprzedziłby go wówczas Hiszpan, być może nie dałby rady też i jego kolega z zespołu – Vettel.

Lewis Hamilton trochę zawiódł w sesji kwalifikacyjnej (bo przecież mógł wykręcić lepszy czas na początku Q3), ale w wyścigu dał powody do umiarkowanej radości wśród miejscowych kibiców. W końcu startował 10., a skończył 5. Strasznego pecha miał jego kolega z zespołu – Jenson Button. Podobnie, jak w zeszłym roku w Korei Robertowi Kubicy, mechanicy nie dokręcili mu koła. Z tą różnicą, że tutaj zawodnik widział to od razu po wyjeździe ze stanowiska serwisowego, bo pechowym kołem było prawe przednie.

W sobotę swój mały sukces odniósł zespół Lotus. Heikki Kovalainen przedostał się do drugiej części kwalifikacji. Szkoda tylko, że radość z tego osiągnięcia szybko zniknęła, bo Fin odpadł już na samym początku wyścigu, a jego kolega, Jarno Trulli po 10. kółkach rywalizacji.

Z kolei inny Lotus, ten Renault znów nie może zaliczyć weekendu do udanych. Zapunktował tylko Nick Heidfeld, który awansował o kilka miejsc (bodaj z 16.), ale Petrov skończył w drugiej dziesiątce. Niedobrze się dzieje we francuskiej stajni…

W Niemczech dobrniemy do półmetka sezonu, więc można się pokusić o wstępne podsumowania. Sebastian Vettel jest bliski zdobycia drugiego Mistrzostwa Świata z rzędu, ale jeszcze musi się trochę wysilić. Wprawdzie ma 80 punktów przewagi nad drugim Webberem, lecz nigdy nie wiadomo, co stanie się w kolejnych wyścigach. O podium klasyfikacji generalnej walczy już praktycznie tylko czterech zawodników – Webber, Hamilton, Button i Alonso. Pod kątem walki o miejsce w trójce, ten sezon może być jeszcze bardzo interesujący.

Niestety, dobrze nie radzi sobie Team Lotus Renault. Po bardzo obiecującym początku sezonu, teraz idzie im nienajlepiej. Od jakiegoś czasu punkty, jakie zdobywają kierowcy tego zespołu można liczyć na palcach jednej ręki. Nawet sam Eric Boullier nie jest zadowolony z wyników stajni. Myślę, że jeszcze spróbują coś zrobić, aby druga część sezonu była lepsza od pierwszej.

Najbliższy wyścig odbędzie się w przeddzień moich urodzin i imienin. Życzyłbym więc sobie wielu emocji i wygranej… Marka Webbera 🙂


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl