Trzymamy kciuki za dziewczyny

W niedzielę ME zakończyli panowie, a już wczoraj rozpoczęły je panie. Wprawdzie nie nasze, ale cztery wyniki z parkietów we Włoszech już znamy. A jakie szanse mają Polki na dobry wynik (czyt. medal)?

Znów wypada powiedzieć, że niewielkie. Podobnie bywało w przeciągu ostatnich ośmiu lat, a nieprzerwanie przez ten czas dochodzimy do półfinału. Jednak atmosfera wokół naszej drużyny często bywała napięta i nie zdarzyło się, by na ME pojechały (przynajmniej w teorii) najsilniejsze zawodniczki. Zawsze „jakoś to było”, może kolejny raz się uda?

Tym razem mamy zespół nowy. Tak naprawdę złożony został z gruzów pozostawionych przez Jerzego Matlaka. Nie można powiedzieć o naszej kadrze, że jest niedoświadczona, bo byłoby to kłamstwo. Jest kilka dziewczyn, które zdobyły 9. miejsce na MŚ (Radecka, Kosek, Bednarek-Kasza, Okuniewska, Maj), parę talentów z ligi (Konieczna, Kwiatkowska, Efimienko) i Katarzyna Skowrońska-Dolata, którą zaliczyć trzeba do specjalnej kategorii.

Absolutnie nie mam zamiaru ujmować zasług Kasi (w poprzednim sezonie Klubowe MŚ, Mistrzostwo Turcji, brąz LM), ale jej postawa jest niewiadomą. Różne myśli mogą przebiegać przez jej głowę, ponieważ wie, jak to jest w drużynie narodowej być zarówno na szczycie, jak i na dnie. Lecz jeśli zdaniem trenera Świderka ma dobrą formę, o czym świadczy powołanie na turniej, to nie powinniśmy mieć obaw o dyspozycję złotej medalistki ME 2003 i 2005.

Dziś rano w radiu usłyszałem Karolinę Kosek mówiącą, że jedziemy po medal. Szansa na to wbrew pozorom jest, gdyż naszym sprzymierzeńcem będzie… system rozgrywek. Będzie on dokładnie taki sam, jak na ME mężczyzn, ale tak się złożyło, że na Holenderki, Rosjanki, czy Włoszki możemy trafić dopiero w półfinale. Po wyjściu z grupy, w puli najgroźniejszych przeciwniczek są Niemki i Serbki. Tak na dobrą sprawę dopiero od tych meczów Eurovolley rozpocznie się tak na serio.

Zdaję sobie sprawę, iż należy szanować każdego rywala, ale jeśli Polki nie wygrają swojej grupy, to już będzie porażka*. Przepraszam, ale Izrael, Rumunia i Czechy to są zespoły do pokonania i koniec, kropka.

Teraz o faworytkach do złota. Moim zdaniem są to Rosjanki. Chociaż w WGP wylądowały dopiero na 4. miejscu, to z europejskich reprezentacji były drugie w kolejności (3. miejsce zdobyły Serbki). Wydają mi się drużyną poukładaną, zmotywowaną i gotową na wygraną. Tym bardziej, że ostatnio w Mistrzostwach Starego Kontynentu ciągle nie mogą zagrać w finale. Ostatni raz stało się tak 10 lat temu w Bułgarii. Czy tym razem Ekaterina Gamova i jej koleżanki dopną swego?

Może być ciężko, bo silne reprezentacje mają kraje organizujące. Jak wspominałem, Serbia ma zdobyty w tym roku brązowy medal Grand Prix. Zespół trenera Zorana Terzicia jest zdecydowanie na fali. Większej motywacji, niż własny parkiet, żywiołowi kibice i mistrzostwo męskiej ekipy już chyba nie może być.

W złote medale celują też współgospodynie – Włoszki. Tu oprócz hal u siebie w domu działa czynnik motywacyjny w postaci szansy na trzecią wiktorię z rzędu. Po dominacji Polek w 2003 i 2005 roku w dokładnie takiej samej sytuacji, jak my w 2007 roku stają teraz włoskie siatkarki, które stanęły na najwyższym stopniu podium przed czterema i dwoma laty. Ach, pamiętam jak na moich oczach w Atlas Arenie dwa lata temu odbierały trofeum za Mistrzostwo Europy… Mam z tamtego czasu przemiłe wspomnienia, ale nie na nie teraz czas.

A więc kandydatek do samego złotego medalu jest wiele. Oznacza to, iż już we wczesnych fazach pucharowych możemy oczekiwać wspaniałych meczów, pełnych walki i emocji. No to jedziemy! Znaczy… niby już wyjechaliśmy, ale za kilkadziesiąt minut Polki rozpoczną swój bój w ME. Pomimo tych wszystkich nieprzyjemnych sytuacji, trzymam mocno kciuki za nasze dziewczyny!

* – chyba, że zechcemy „wybrać” sobie przeciwniczki w dalszej fazie


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl