TVP nie ma pomysłu jak pokazać turniej? po raz enty

Jakość transmisji i przedmeczowego studia w TVP przy okazji meczu otwarcia MŚ2014 pokazuje, że w stacji tej wciąż brakuje pomysłu na pokazanie wielkiej imprezy.  Zarzuty do Telewizji Polskiej właściwie nie zmieniają się od lat, ale zdaje się, że nikt na Woronicza nie ma zamiaru zmieniać wypracowanego, nudnego formatu.

Wieczór z meczem otwarcia rozpoczął się od… godzinnej pogadanki ekspertów, wśród których tradycyjnie zasiedli m.in. Jacek Gmoch i Jerzy Władysław Engel „robiący” dla TVP już kolejne mistrzostwa. Widzowie nie obejrzeli ceremonii otwarcia, gdyż był kłopot z przekazem sygnału z Brazylii do Polski. Telewizja wytłumaczyła się z tego jeszcze przed końcem meczu w specjalnym mailu do redakcji zczuba.pl. I wyjaśnienie to można jakoś zrozumieć, ale trudniej przełknąć kłamstwa jakie padły z ust prowadzącego studio Jacka Kurowskiego, który poinformował widzów, że problemy te występują w całej Europie. Otóż według informacji z Twittera zarówno Niemcy, Anglicy jak i Włosi nie mieli tego dnia takich problemów. Zastanawia też, czy nie dało się zorganizować awaryjnie jakiegoś zastępczego sygnału, choćby od jakiejś innej stacji.

Oprócz Gmocha i Engela w studio znaleźli się też Michał Żewłakow i nie wiedzieć czemu człowiek z władz TVP – Bogusław Piwowar. Ogólnie mieliśmy zatem czterech gości, z których trzech zna się na piłce, ale tylko jeden potrafi o piłce opowiadać. Studio przed meczem MŚ w takiej formie może było do przyjęcia w 1998 czy 2002 roku, ale teraz kibice są przyzwyczajeni – przez telewizje kodowane, do pewnego poziomu poniżej którego nie wypada schodzić. Od gości w studio wymaga się przede wszystkim wypowiedzi odsłaniającej niuanse danego meczu – zarówno taktyczne jak i okołoboiskowe. Tymczasem „publiczna” serwuje nam sympatycznego Jacka Gmocha, który niestety do telewizji już średnio się nadaje. Można się trochę pośmiać, ale teksty pana Jacka są coraz mniej spójne i trudno je czasami zrozumieć. Do tego doszło to pomylenie braci Żewłakowów.  Jerzy Engel jest z kolei fachowcem, który jeszcze nigdy nie powiedział w studio nic ciekawego. Ciągle wygaduje banały, które wpuszczam zazwyczaj jednym uchem, a wypuszczam drugim. Jedynym gościem który trzymał poziom był wspomniany Michał Żewłakow, ale cóż z tego skoro nie miał z kim pogadać, bo przecież nie będzie rozmawiał z Piwowarem o korkach w Sao Paulo. Występu pana Bogusława nie będę recenzował, bo na to nawet nie zasługuje. Utkwiło mi tylko w pamięci, jak z uśmiechem na ustach stwierdził, że jak Brazylia nie wygra to w kraju dojdzie chyba do rewolucji i nie będzie ciekawie. Doprawdy zabawne.

Legendarne już po pierwszym odcinku „Studio Plaża” też zostawię bez komentarza. Bardziej od niego interesuje mnie jakość rozmowy w studio i przede wszystkim – jakość transmisji, a ta znów pozostawiała sporo do życzenia. Powód był taki sam jak przy okazji niedawnego finału Pucharu Króla Hiszpanii – dźwięk komentarza docierał do nas około sekundę przed obrazem, przez co o golu samobójczym Marcelo wiedzieliśmy zanim jeszcze Brazylijczyk zdążył dotknąć piłkę.

Oczywiście wszystkie wymienione wyżej zdarzenia to tylko większe lub mniejsze szczegóły, najważniejszy i tak jest mecz. Na szczęście go obejrzeliśmy, choć przecież nie mamy pewności, że któregoś dnia awaria łącza nie nastąpi w trakcie meczu. Czy wtedy też powiedzą nam, że problemy są w całej Europie? Ktoś w TVP powinien wreszcie wyciągnąć wnioski skoro widzowie wytykają te same błędy od kilku lat. Zwłaszcza jeżeli chce się, by większe grono osób opłacało abonament.

***

Trzeba też wspomnieć, że swoje studio na mundial zorganizował  Canal + Sport. Oglądałem je przez pierwsze piętnaście minut i niestety zauważyłem, że tam również ludzie są w formie jakby wakacyjnej. Nie wiem jak było w dalszej części programu, ale zbulwersował mnie fakt, że w materiale o drużynie Belgii Włodzimierz Lubański opowiadał jaki to ekipa ta ma kłopot bogactwa w ataku, bo są i Lukaku i Benteke. Problem w tym, że grający w Aston Villi Benteke do Brazylii nie pojechał z powodu kontuzji, jaką złapał na początku kwietnia.

***

Moje teksty przeczytasz także na stronie www.wspieramyklub.pl


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/