Tydzień moim okiem (12)

 Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia. Nie spodziewajcie się suchych faktów. Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni. 

 

Wobec piątkowej klęski z reprezentacją Ukrainy nawet matematyka stała się bezsilna. Nie jedziemy do Rio. To fakt niepodlegający żadnej dyskusji. Powiem szczerze, irytują mnie wypowiedzi Waldemara Fornalika, nie rozumiem większości jego decyzji i chciałem, by z reprezentacją pożegnał się znacznie wcześniej niż dopiero po przerżniętych eliminacjach. Ale trzy dni temu trafił, to trzeba mu oddać. I z ustawieniem, i z planem na mecz, i z wyjściowym składem. Wreszcie zagraliśmy odpowiedzialnie w obronie (poza jedną akcją, kluczową, jak się okazuje). Nie chciałem na środku defensywy dwóch pozbawionych dynamiki wieżowców, ale Szukała i Glik spisywali się bardzo pewnie (chociaż śmiem twierdzić, że gdyby Ukraina swoje akcje środkiem boiska zdynamizowała, przyspieszyła, tak jak w pierwszym spotkaniu, mieliby spore problemy). Mariusz Lewandowski grał dobrze, momentami nawet bardzo, spróbował kilku dłuższych zagrań. Opanowaliśmy środek pola, stworzyliśmy kilka niezłych sytuacji i wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Wszystko wskazywało na to, że damy radę. Przegraliśmy przez głupi błąd indywidualny i brak należytej reakcji na straconą bramkę. Lewandowski zaczął grać sam, tak samo jak jego klubowy kolega (?), Błaszczykowski. Nasze akcje stały się szarpane, przestaliśmy grać płynnie. Ogólnie rzecz biorąc, nie prezentowaliśmy się oszałamiająco, nie graliśmy nawet dobrze,  ale po prostu  przyzwoicie i na pewno nie można powiedzieć, że byliśmy od wschodnich rywali wyraźnie słabsi. Tym razem rzeczywiście szczęście nie stało po naszej stronie.

To wszystko jednak nie oznacza, że Fornalik pozostawił po sobie dobrą drużynę. Jego selekcja działa raczej wbrew logice i od dawna nie wiadomo, czym się selekcjoner kieruje, rozsyłając takie, a nie inne powołania. Wygraliśmy trzy mecze w eliminacjach i to z totalnymi ogórkami, mając zgraję chłopaków  o dużym potencjale. Goodbye, Waldek. Wrócisz do Chorzowa, to może znowu będziesz „KING”.

____

Kto za Fornalika? Pisałem niejednokrotnie, ale to temat całkowicie na czasie, więc powtórzę raz jeszcze. Ktoś w typie Benhakkera. Zagraniczny, doświadczony SELEKCJONER. Ktoś z autorytetem, który potrafiłby sprawić, że ci piłkarze – w jakiejś części zupełnie przeciętni – uwierzyliby w siebie, byli zmotywowani i skoncentrowani zarazem.

____

U – 21 pokonało Szwecję. Przekonująco, pewnie, 2:0. Podopieczni Dorny zagrali ofensywnie, z polotem i fantazją. Po strzeleniu gola, chcieli następnego, stwarzali sytuacje. Motorem napędowym był Dominik Furman. Umiejętnie rozgrywał, dużo widział, próbował niekonwencjonalnych zagrań. W młodzieżówce jest kapitanem. Liderem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Piękną bramką i niezłą, odpowiedzialną grą błysnął Michał Żyro. Widać, że ten chłopak ma potencjał, kierunkowe przyjęcie, niezłą technikę, strzał i dośrodkowanie, tylko nie zawsze potrafi to pokazać. W Legii głównie irytuje niedokładnymi zagraniami i głupimi stratami, aż tu nagle przyjeżdża na młodzieżówkę i rządzi. Może psychika, kto wie? W każdym razie, Żyro wreszcie musi ustabilizować swoją formę, bo już dawno nikt nie patrzy na niego jak na młodziutkiego, mogącego popełniać błędy chłopaczka, który ma dar.

Martwić może tylko forma Bartłomieja Pawłowskiego. Być może to tylko gorsza dyspozycja dnia, a nie obraz jego ogólnej formy, ale piłkarz Malagi był totalnie zagubiony. Kilkukrotnie miał okazję, by wyprowadzić groźną kontrę, ale za każdym razem piłka plątała mu się między nogami i całkowicie spowalniał atak. Podejmował złe decyzje. Końcówka to już w ogóle był dramat, wszak były widzewiak zupełnie stracił siły i zaliczał  mnóstwo strat. Każdy jego kontakt z piłką kończył się niepowodzeniem.

____

Marco Paixao do reprezentacji, zakrzyknęły portugalskie media. Zainteresowanie polskim ligowcem pokazuje jak cholernie muszą zawodzić Hugo Almeida i pozostali napastnicy. Wydaje się to niemożliwe. Piłkarz znad Wisły wśród takich gwiazd – nieee, no co wy? Toż to absolutna abstrakcja. Ale wydaje mi się, że ewentualna nominacja dla gracza Śląska nie musi okazać się tak tragicznym ruchem. Bo Paixao ma to „coś”. Ma instynkt napastnika, potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Ma drybling, nie najgorszą technikę (chociaż w reprezentacji Paulo Bento pewnie jedną z gorszych), zmysł do gry kombinacyjnej. To już jest piłkarz, który polską ligę przerasta. Szkoda tylko, że nie jest młodszy, bo wrocławianie mogliby zarobić na nim bardzo przyjemną dla stanu portfela sumkę. A przecież to, co na koncie jest w tym momencie dla WKS – u kluczowe. Oczywiście całą historię nakręconą przez prasę traktuję z przymrużeniem oka i wiem, jak wiele musiałoby się jeszcze wydarzyć, by Paixao otrzymał nominacje. Chociażby dlatego, że gra w takiej, a nie innej lidze…


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl