Tydzień moim okiem (16)

 Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia. Nie spodziewajcie się suchych faktów. Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni. 

Adam Nawałka pojechał do Francji, by porozmawiać z Ludoviciem Obraniakiem na temat jego przyszłości w kadrze. Farbowany lis odrzekł, że on przecież zawsze w reprezentacji chciał grać i z chęcią zawita na kolejne zgrupowanie. Selekcjoner grzecznie przytaknął, podziękował i zapewne powoła go na najbliższe spotkanie. Czy Obraniak przyjedzie? Zobaczymy, być może po raz kolejny pokaże karteczkę z usprawiedliwieniem: „Mam swoje sprawy, ale następnym razem będę do dyspozycji”. Szczerze mówiąc, odczucia co do zaistniałej sytuacji mam bardzo mieszane. Z jednej strony Ludo pokazał nam już, że kadry nie traktuje zbyt poważnie, odmówił gry. Pokazał, że polskie poletko ma w głębokim poważaniu. Jednak jest też druga strona barykady. Piłkarz rodem z Metz ma jednak umiejętności, które w Polsce posiadają tylko nieliczni. I jeśli tylko będzie mu się chciało i jego serce choć na chwilę rzeczywiście zacznie bić dla naszego kraju – może to być bardzo ważny element nawałkowej układanki. Chociaż trudno będzie o radość, gdy zwycięstwa będzie nam dawał człowiek emocjonalnie z naszym państwem niezwiązany, to… a zresztą poczekajmy jak rzeczywiście będziemy dzięki niemu tryumfować (chociaż to nic pewnego, rzecz jasna).

***

Jeż pobity przez kibiców Zagłębia, a ucierpiał również samochód Michała Gliwy. Powiem tak, pomimo dziadostwa i arogancji wobec kibiców, które co tydzień odprawiają piłkarze Zagłębia kasując przy tym sowite wynagrodzenie, to jest chora sytuacja, która w normalnym świecie się nie zdarza. Friedrich, emerytowany elektryczny piłkarz z przeszłością, popełnia karygodne błędy w barwach Borussii. W sobotę przegrał im spotkanie z Leverkusen – jest krytykowany, ale nikt nawet nie pomyślałby o pobiciu swojego zawodnika. Nawet jakby w pojedynkę przegrał jeszcze pięć najbliższych spotkań. Żenada. Ot cała polska rzeczywistość. Przynajmniej oryginalna.

***

W miniony weekend w Premier League punkty straciła Chelsea, Manchester City, Tottenham, Southampton. Stracił też, zamiast skorzystać na potknięciach innych i odjechać drugiej drużynie na siedem punktów, londyński Arsenal, który zremisował na Emirates z Evertonem. Drużyna Martineza sprawia  w obecnej kampanii świetne wrażenie. Gra szybko, z pomysłem i polotem, a ponadto dysponuje sporą grupą klasowych tudzież młodych zawodników. Obrona bardzo stabilna, pewna, z Philem Jagielką na czele. Imponuje Gareth Barry, który piłki odbiera jak za swoich najlepszych lat, Ross Barkley i Deulofeu wprowadzają do drużyny nutę fantazji. Anglik dysponuje świetnym przeglądem pola i prostopadłą piłką, wychowanek Barcelony z kolei czaruje rywali swoimi dryblingami. No i w ataku ten Lukaku – jak dla mnie – młodsza wersja Didera Drogby. Arsenal troszkę słabiej niż zwykle. Mimo gola, nieobecny wydawał się być Oezil, podobnie zresztą jak Wilshere, a Aaron Ramsey był w swoich poczynaniach znacznie mniej efektywny. Wenger, mimo wszystko, nie ma powodów do rozczarowania. Niewiele stracił, a wobec Chelsea nawet coś zyskał. Schody dla The Gunners rozpoczynają się w tą sobotę, kiedy przyjdzie im zagrać na Etihad Stadium. Tydzień później – na Emirates podejmą The Blues.

Jak już jesteśmy przy angielskiej ekstraklasie, warto odnotować świetne spotkanie Dymitara Berbatova przeciwko Aston Villi. Bułgar strzelił dopiero drugą bramkę w sezonie i wreszcie pokazał swoje nieprzeciętne umiejętności techniczne. Niektóre zagrania – „wow”, tylko tyle jestem w stanie na ich temat powiedzieć.

Jego vis a vis z sobotniego meczu, Benteke, po dobrym starcie sezonu kompletnie przygasł. Przegrywa pojedynki (nawet te fizyczne), nie stwarza przewagi i… przede wszystkim – od dawna nie strzela goli.

***

Polska Liga wystąp. Legia przegrała, Wisła przegrała, Górnik przegrał. Standardzik. Wyścig kulawych żółwi czas zacząć. Dobrze, że to już koniec rundy, wreszcie będzie można skupić się na poważnym futbolu. Chociaż pewnie w okolicach sylwestra większość z nas jeszcze za TME zatęskni. Ze mną włącznie.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl