Tydzień moim okiem (17)

Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia. Nie spodziewajcie się suchych faktów. Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni.

Borussia po dramatycznym spotkaniu na Stade Velodrome pokonała Marsylię i tym samym zapewniła sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Trzy dni później straciła punkty z Hoffenhaim, dzięki czemu Bayer i Bayern powiększyli swoją przewagę nad ekipą Kloppa. Co gorsza, do drużyny z Dortmundu na niebezpieczną odległość zbliżyli się jej imiennicy z Moenchengladbach. O mistrzostwie Borussen mogą już powoli zapominać – Bawarczycy grają w swojej lidze i już teraz można śmiało stwierdzić, że na koniec sezonu to oni będą świętować zdobycie tytułu. Problem polega na tym, że jeśli tak dalej pójdzie, to i pozycja wicelidera stanie się dla podopiecznych Kloppa miejscem bardzo odległym.

Jeśli chodzi o ofensywę, w ostatnich meczach, mimo braku goli, jako tako spisuje się tylko Robert Lewandowski. Przez fatalną dyspozycję Reusa, Aubameyanga i Błaszczykowskiego, nasz napastnik  zmuszony jest grać w podobny sposób jak w reprezentacji. Wskutek braku podań od partnerów wraca się bardzo głęboko, rozgrywa, pokazuje się do gry i rozprowadza akcje. To on kreuje sytuacje innym. Idealnym przykładem jego znakomitości były chociażby dwie piętki, które doprowadziły kolegów  z pomocy do doskonałych sytuacji. Piętki, warto podkreślić, zaprezentowane w jednej tylko akcji, w środowym spotkaniu z Marsylią. Problemem jest jego skuteczność. Ostatnio – jak na napastnika –  bardzo słabiutka.

Fatalnie spisuje się defensywa, pozbawiona Schmelzera, Suboticia i Hummelsa, a do niedawna także Łukasza Piszczka. Ratunkiem miało okazać się zatrudnienie emerytowanego Manuela Freidricha, ale ten porusza się po boisku z prędkością Manuela Arboledy w starciu z Żalgirisem Wilno. Popełnia karygodne błędy. Młodzi i zdolni: Saar i Durm, często są chwaleni, ale błędów się nie ustrzegli i na pewno nie gwarantują takiej pewności jak Hummels czy Schmelzer.

Jednak spośród tych wszystkich kontuzjowanych najboleśniejszy jest brak, tak myślę, Gundogana. Człowieka, który napędzał grę zespołu, dyktował tempo gry, posyłał doskonałe passy. Kiedyś krytykowany i uważany za słabszego od Sahina, dzisiaj przerasta Turka o głowę. Nuri na warunki Borussi gra stanowczo zbyt wolno, myśli zbyt długo, a podaje zbyt konwencjonalnie i szablonowo. Obecnie jest piłkarzem poruszającym się tempem jednostajnym, błyszczącym raz na jakiś czas, od święta. Gudno to mózg zespołu.

***

Liverpool rozklepał Tottenham i zwolnił Villasa – Boasa. Po raz kolejny oglądam Louisa Suareza i nabieram przekonania, że już w przyszłym roku powinien liczyć się w walce o Złotą Piłkę. Skuteczniejszy niż cała ekipa Spurs. Aktywny, asystujący, obrońców mijający z taką samą łatwością, co bezczelnością.

Zaimponował mi również Sterling. 18 lat, ale szybkość i łatwość dryblingu stoi u niego na najwyższym poziomie. Mimo braku Stevena Gerrarda, doskonale spisywała się linia środkowa The Reds. Joe Allen świetnie regulował tempo gry, Jordan Henderson miał spory udział przy kilku bramkach, a jego piętka przy jednym z goli ? wow!

A Villasa-Boasa mi trochę szkoda, wszak wszyscy mówią, że miał doskonałe narzędzia do pracy, a kompletnie schrzanił sprawę. Zgadzam się, ale jego sytuacja, wbrew pozorom, nie była zbyt komfortowa. Dostał Soldado, Lamelę, Paulinho, Chirichesa, Chadliego i Eriksena. Wszystkich na raz. Oni  potrzebują czasu, aby przyswoić filozofię gry Tottenhamu. Drużyna, po owych transferach zupełnie inna, potrzebuje czasu, by się zgrać. Właśnie takie okienka, małe rewolucje,  w późniejszym okresie odbijają się szkoleniowcom czkawką. Bo tryumfów nie można kupić, trzeba je wypracować. City ściągało kolejnych gwiazdorów światowej piłki na potęgę, okienko w okienko, a sukces osiągnęło dopiero wtedy, kiedy nastąpiła stabilizacja, przystopowano z transferami, a ekipa wreszcie się zgrała.

Dodajmy, że Boas cały czas upierał się,  że jego zespół będzie grał wysoko ustawioną linią defensywy. Zawiodło to podczas pracy przy Stamford Bridge, nie podziałało także przy White Hart Line. Będąc pretendentem do walki o mistrzostwo w dwóch tylko meczach (z The Reds i The Citizens) stracić jedenaście goli – to jest coś!

***

Rozlosowano pracy 1/8 finału Ligi Mistrzów. Manchester City – Barcelona. Hicior. Z jednej strony fajnie, że będziemy mogli obejrzeć tak fajne spotkania już na przełomie lutego i marca, ale z drugiej cholernie szkoda, że dwa zespoły grające niezwykle atrakcyjną dla oka piłkę spotykają się ze sobą tak wcześnie. City brakuje stabilizacji i lepszej gry na wyjazdach, ale czasami grają jakby byli z innej planety. Śmiem twierdzić, że to taka angielska, nieco zmodyfikowana wersja Barcelony. Dużo gry z pierwszej piłki, prostopadłych podań, ale zarazem zabójczych kontrataków. Obecnie grają najbardziej atrakcyjną piłkę na Wyspach, a przecież mają pod tym względem bardzo silną konkurencję (Liverpool, Arsenal). Faworyta w hiszpańsko – angielskim starciu wskazać się nie odważę,  do meczu jeszcze mnóstwo czasu.

Bayern – Arsenal. Tu też będzie się działo, ale myślę, że pewniakiem jest Bayern. Kosmiczna kadra, kosmiczny trener, kosmiczne wyniki, kosmiczna gra, stabilizacja. Wszystko wskazuje na Bawarczyków. Szkoda mi Arsenalu, bo znowu szybciutko może pożegnać się z marzeniami o finale Ligi Mistrzów, a przecież dotychczas ten sezon wydawał się być wyjątkowo dobry. I choć można snuć domysły, niczego ostatecznie przesądzać nie powinniśmy, ponieważ piłka po raz kolejny może okazać się nieprzewidywalna, piękna dla jednych i brutalna dla drugich.

***

Święta się zbliżają. Czujemy to – Legia wygrała w Lidze Europy. Nieważne, że znowu nie zagrała zbyt przekonująco. Mało istotne, że oba gole strzeliła ze stałych fragmentów gry. Wygrała w Europie, pierwszy raz od czasów niepamiętnych. No i ta brameczka z wolnego – autorstwa Brzyskiego. Śmiem twierdzić, że – jeśli chodzi o stołeczną ekipę – były piłkarz Polonii to jeden z najjaśniejszych punktów całej jesieni. Szkoda, że trzydziestkę ma już dawno za sobą.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl