Daniel Flak: Tydzień moim okiem (18)

Legia - St. Patricks, Łukasz Broź

Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia. Nie spodziewajcie się suchych faktów.  Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni.

Legia Warszawa na trudnym terenie pewnie pokonała Aktobe i już tylko krok dzieli ją od awansu do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Oglądając stołeczny team, wreszcie widzimy drużynę, która potrafi zaskoczyć rywala. Nie gra monotonnie, wręcz przeciwnie, jej ataki nabrały rozpędu. Berg, jeszcze niedawno krytykowany (a przez niektórych już nawet zwalniany) po słabych meczach z St. Patrick, zupełnie zmienił oblicze swojej drużyny. Jest ruch bez piłki, wymienność pozycji i trochę błysku, nieszablonowości, które gwarantują Duda i Radović. Legia Berga stała się kompletnym przeciwieństwem Legii prowadzonej przez Jana Urbana. To, co nie grało za kadencji polskiego trenera, właśnie teraz zaczęło odpowiednio funkcjonować.

TABELA T-MOBILE EKSTRAKLSY >>

W niedzielne popołudnie mistrz Polski również wygrał, pokonując beznadziejną  Koronę Kielce. Wyszedł Ryczkowski, Wieteska, zadebiutował 16 – letni Bielik. Fajnie, jeśli nie wiąże się to ze stratą punktów, że Henning Berg decyduje się na taką rotację. Saganowski strzelił setną bramkę w lidze, no to poszedł, wraz z kolegami z drużyny, się pobawić. Normalna sprawa. Takie wspólne wyjścia są dla drużyny piłkarskiej jak najbardziej wskazane (byleby nie przerodziło się to w recydywę),  Jeszcze niedawno wszyscy mówili o tym, jak to w tej legijnej szatni jest źle i nieprzyjemnie. Być może wreszcie ta atmosfera się poprawiła, czego efektem jest równie dobra postawa na boisku.  I wszystko byłoby cacy, gdybyśmy się o tym wszystkim nie dowiedzieli albo przynajmniej nie zobaczyli wstawionego Saganowskiego, który wali głową w tort i popija piwo. Takie rzeczy nie mają prawa wychodzić z piłkarskiej szatni. Dzięki temu jednemu filmikowi narodziła się dyskusja, czy Saganowski przegiął czy nie, czy w trakcie sezonu to tak wypada, czy to jest normalne. Gdyby nie ten zamieszczony w sieci przez Jakuba Rzeźniczaka filimik, nikt by się o tym wszystkim nie dowiedział. Jeśli w czwartek będą problemy – usłyszymy zewsząd o piłkarzach – pijakach, którym wspólne imprezowanie mocno dało się we znaki. Głupotę pan zrobił, panie Rzeźniczak. Kompletną głupotę.

***

Liverpool wczorajszego wieczora dostał solidną lekcję od Manchesteru City. Przyznam szczerze, że w poprzedniej kampanii swoją grą najbardziej zaimponowały mi właśnie te dwa zespoły. Uwielbiałem oglądać króciutką grę na małej przestrzeni prezentowaną przez Silvę, Aguero czy Nasriego, zakochałem się w błyskawicznych atakach tercetu: Sturridge, Suarez, Sterling, w końcu obie ekipy ujęły mnie pod względem czystej statystyki, wszak jako jedyne w ubiegłym sezonie przekroczyły barierę stu goli.

City zagrało tak, jak mogliśmy się spodziewać. Ofensywnie, efektownie. Niektóre akcje były naprawdę piękne, od pierwszego podania do strzału kończącego wymianę podań. Wreszcie na miarę oczekiwań zaczął grać Milan Jovetić. W poprzednim sezonie trochę się leczył, na boisku pojawiał się rzadko, a jak już grał, to nie zwykł swoim geniuszem dorastać do poziomu Dzeko czy Aguero. Wczoraj oczarował. Jest to taki typ napastnika, który idealnie pasuje do stylu The Citizens. Czasami gra nieszablonowo, jego klepki i odegrania nierzadko dynamizowały akcje gospodarzy. W końcu należy powiedzieć parę słów o drugim golu, kiedy genialną piętką obsłużył Nasriego, który z kolei nie pozostawał dłużny swojemu serbskiemu koledze i wyłożył mu piłkę na opuszczoną już przez Mignoleta bramkę.  

Wejście Aguero….magia!

Wydawało się, że dobre transfery mogą załatać dziurę po Luise Suarezie, ale dzisiaj nad wyraz widoczny był brak Urugwajczyka w jedenastce The Reds. Sterling ze Sturridgem rozumieją się doskonale, kilka razy poczarowali, postraszyli Harta, ale im dzisiaj jakby brakowało jeszcze jednej osoby do zabawy. Zwyczajnie brakowało im ofensywnego zawodnika, z którym mogliby coś stworzyć.  Coutinho jest bez formy, trójka Henderson, Gerrard, Allen spisuje się różnie, ale to nie są zawodnicy ofensywni. Z jednej strony rozumiem obawy Rodgersa, ale z drugiej, już przy wyniku 0:2, aż prosiło się o przejście na 4 – 2 – 3 – 1 i wprowadzenie Markovicia za nieszczególnie produktywnego Allena. Tymczasem Serb na boisku się pojawił, ale w zastępstwie dla ofensywnie usposobionego Sterlinga.

TABELA PREMIER LEAGUE >>

Na trybunach zasiadł Mario Balotelli. Teraz już wiemy, że od tego sezonu będzie bronił barw klubu z Anfield. No i tak sobie myślę o Włochu przywdziewającym barwy Liverpoolu, i jakoś tak w ogóle nie pasuje mi jego osoba do tego zespołu. Myśląc o zastępcy dla Suareza, wyobrażałem sobie transfer zawodnika o podobnej charakterystyce. Dynamicznego, niezwykle kreatywnego,  z dobrym dryblingiem i zmysłem do kombinacyjnej, ale też umiejącego strzelać gole. Kogoś, kto będzie potrafił dobrze współpracować ze Sterlingiem i Sturridgem. Tymczasem na Merseyside zameldował się gracz, który raczej nie lubi przemęczać się podczas meczu, nie jest miłośnikiem wymienia się pozycją z partnerami, a w trakcie swojej wcale niekrótkiej przygody z Premier League, zaliczył tylko jedną asystę.  Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że jest to piłkarz nietuzinkowy, potrafiący zrobić coś z niczego. Umiejący, jeśli jest w formie i rzeczywiście mu się chce, wygrywać mecze w pojedynkę. Nie zdziwię się szczególnie, jeśli będzie w obecnej kampanii jednym z najlepszych strzelców w PL. Po prostu spodziewałem się kogoś innego i mając w pamięci Liverpool z minionego sezonu, miałem nadzieję, że przyjdzie ktoś inny.

***

Lewandowski nie najlepiej rozpoczął swoją przygodę z Bayernem. Zawiódł w Superpucharze, w Pucharze Niemiec nie wykorzystał karnego, a w swoim trzecim spotkaniu – w piątek, z Wolfsburgiem – nie wykorzystał absolutnie stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. W niemieckiej prasie tytuły: „Czy on zapomniał, jak grał w Borussi”. Nie zapomniał, spokojnie. Strzeli jedną, nabierze nieco pewności,  to potem już pójdzie. Prawo serii. A sama gra Monachijczyków – imponująca jak zwykle. Może nie ustrzegli się błędów w defensywie, ale to z jaką łatwością raz po raz ładowali się z piłką przy nodze w pole karne Wolfsburga, było niesamowite. Podobał mi się młodziutki Gaudino. Fajne rozegranie, świetna technika, niezłe jeden na jeden – materiał na  rozgrywającego klasy światowej. Tylko czy po powrocie Thiago i Schweinsteingera nie zaginie nam na długi czas?

TABELA BUNDESLIGI >>

***

Wisełka gra coraz ładniej.  Tym razem pewnie pokonała Pogoń Szczecin, której zaaplikowała aż trzy gole. Kolejne doskonałe spotkanie rozegrał Stilić, którego współpraca z Brożkiem układa się ostatnimi czasy bez zarzutu.

Dla wielu kibiców z Krakowa to nie koniec pozytywnych informacji, wszak karierę w klubie zakończył już znienawidzony przez ultrasów Jacek Bednarz. Nie do końca się w tym całym konflikcie orientuję, ale takie rozwiązanie to była kwestia czasu. 

/fot.M.Kostrzewa legia.com/


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl