Tydzień moim okiem (3)

 Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia.  Nie spodziewajcie się suchych faktów. Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni.

Rozpoczął się Puchar Konfedereacji. Najpierw słówko o gospodarzach i ich starciu z Japonią. Było nieźle, ale mnie podopieczni Scolariego nie przekonali, zwłaszcza w pierwszej części gry. Grali zdecydowanie za wolno, głównie na własnej połowie, a i efektownych zagrań wyraźnie brakowało. W drugiej połówce było lepiej, Japończycy opadli z sił i gra gospodarzy wyglądała zupełnie inaczej.

Jednak moim faworytem są Włosi. Większość jako głównych pretendentów do tytułu postrzega Hiszpanów i Brazylijczyków, kompletnie nie doceniając Squadra Azzura. Kadrowo – owszem -są słabsi od La Furia Roja i Canarinhos, ale tworzą team, w którym wszystko funkcjonuje na kapitalnym poziomie. Dobrze prezentują się w defensywie. Wzajemnie asekurują, walczą i ustawiają. Mają piekielnie mocny środek pola z najlepszym na świecie reżyserem  na czele. Nigdy nie byłem fanem Andrei Pirlo, ale podczas zeszłorocznego Euro zacząłem go doceniać. Teraz odnoszę wrażenie, iż jest jeszcze lepszy niż Xavi. Jeszcze lepiej potrafi dyrygować grą. Wybiera jeszcze lepsze rozwiązania. No i ta bajeczna prawa stopa. Brama z Meksykiem – palce lizać. A, nie zapominajmy o tym, że Włosi, w odróżnieniu od Hiszpanów i Brazylijczyków, mają klasyczną dziewiątkę z prawdziwego zdarzenia. Super Mario wreszcie dojrzał do roli głównego rewolwerowca w ekipie z Półwyspu Apenińskiego. Król strzelców – dlaczego nie?

Szkoda tylko, że poziom komentarza na TVP taki jak zawsze ? słabiutki.

 

Szymon Pawłowski w Lechu – krzyknęły lokalne media. No ok, transfer bezgotówkowy, pozbawiony ryzyka, ale mam nadzieję, że jeszcze  w jakiegoś skrzydłowego Kolejorz zainwestuje. Oczywiście jeśli ma zamiar walczyć w Lidze Europejskiej. Pawłowski jest niezły, ale tylko i wyłącznie na polską ekstraklasę. Ba,  ostatniej wiosny nawet tutaj nie dawał rady. Ilekroć Szymon dostawał szansę na poziomie międzynarodowym, w reprezentacji, tylekroć kompletnie zawodził (nie liczę nieoficjalnych pikników z Rumunią). Istnieje ryzyko, że na poziomie Ligi Europejskiej również zawiedzie.

 

Inigo Lopez przy Łazienkowskiej. A jak nie on to być może Raul Bravo. Ileż to już było takich hiszpańskich eksperymentów, które miały okazać się strzałami w dychę. Arruabarena (?po co nam Lewandowski, mamy Arruabarenę?, pamiętacie?), Descarga, Tito, Novo. Jako tako sprawdził się tylko Astiz, a przykład Novo pokazuje, że nawet jeśli rozegra się kilkanaście meczów w Pimera Division, a później przyjdzie do Polski, niekoniecznie trzeba wieść prym. Lopez pod koniec sezonu już tylko siedział, a ta cała Granada to klub bardzo przeciętny. Kto wie, czy nie słabszy od Legii? Bardziej prawdopodobnym wariantem jest jednak transfer byłego triumfatora Champions League. Niestety. Nawet w spadkowiczu belgijskiej Ligi Pro nie miał pewnego placu, co w kontekście planowanej gry w Lidze Mistrzów zakrawa o absurd. Jego siłą jest nazwisko i CV. Nic więcej.

 

Zaraz zaczynamy letnie przygotowania, a Lewadnowski ciągle siedzi w Dormundzie. I czuję, że jeszcze na przyszły sezon przy Signal Iduna Park zostanie. Watzke mówi jasno, że o Chelsea, Realu, Manchesterze i innych mogą rozmawiać, o Bayernie – nie. Sam nie wiem czemu  Robertowi do tego Bayernu tak śpieszno. Mandżukić i Gomez do ogórków nie należą, monachaijczycy wygrali wszystko co mogli, a wiemy, że powtórzenie takiego wyczynu w odstępie kilku lat raczej się nie zdarza. Kasa? Raczej nie, w tych wszystkich Realach czy Manchesterach  grałby pewnie na podobnych warunkach. Swoje trzy grosze dołożył z pewnością Kucharski.

No nic, na razie Robert bawi się na wieczorze kawalerskim w Cannes, a zaraz bierze ślub. Tą całą sagą narobi sobie jeszcze wrogów. Borussia powinna mu dziękować, ale nie zapominajmy, że to niemiecki klub go wypromował i uczynił piłkarzem na wielkim poziomie. Nie wiem, czy zachowanie Lewego to nie brak klasy i szacunku, na który jakby nie patrzeć działacze z Dortmundu bardzo mocno zasłużyli.

 

Leo Messi oskarżony o oszustwa podatkowe. Każdy ma jakąś skazę, nawet golden boy, bóg piłki i wszystkiego co się rusza.

 

Paweł Wszołek podpisał z Sampdorią. Trochę brakuje mi logiki w jego poczynaniach. Zimą go chwaliłem, bo – mimo bardzo nieeleganckiego zachowania w stosunku do Hannoveru – pokazał, że kasa to nie wszystko, a on sam ma za cel grać w pierwszym zespole, rozwijać się, a nie wchodzić na ogony. Sądziłem, że obierze drogę Roberta Lewandowskiego – czyli najpierw przejdzie do Wisły Legii czy Lecha, tam będzie wymiatać i dopiero wtedy pojedzie w świat. Tymczasem po kompletnie nieudanej wiośnie przy Konwiktorskiej on jedzie odbudowywać się do Serie A?! Szaleństwo. Paweł, mając na uwadze swoją beznadziejną formę w ostatnim czasie, uznał, że taka szansa może się już nie powtórzyć. Inna sprawa, że jedzie tam grzać ławę. Na początku na pewno, potem może coś się w tej kwestii zmieni.

 


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl