Tydzień moim okiem (6)

Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia.  Nie spodziewajcie się suchych faktów. Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni.

 Dopiero lipiec, a już jedna z naszych drużyn zakończyła przygodę z europejskimi pucharami. Przegrana – jakby to powiedział Dariusz Dudek – z Azerbejdżanami (haha) to już powoli zaczyna być recydywa.  I czy tak naprawdę mieliśmy prawo spodziewać się czegoś innego? Karabach był po prostu lepszy. Zarówno kadrowo, jak i taktycznie.  O takim Reynaldo to w Gliwicach mogą tylko pomarzyć. Albo strzelec gola z dogrywki, rezerwowy, Katolongo bodajże – przyjął, zrobił króciutki najprostszy zwodzik i huknął po ziemi tak, że piłka wylądowała idealnie przy  krótkim słupku. Czy wyobrażacie sobie taką akcję w wykonaniu, hmm, Docekala?

Z Piasta podobał mi się tylko Matras. Może nie kreował gry, ale swoją robotę wykonywał doskonale. Miał mnóstwo odbiorów. Czyścił i odgrywał. Cała filozofia gry defensywnego pomocnika. To wystarczy, a przecież dołożył jeszcze swojego gola.

Kto odpadnie w następnej rundzie? Śląsk. Club Brugge to za wysokie progi. Do tego niepewny jest los Legii, bo myślałem, że jak przyjeżdża jakieś Molde (notabene, 13 zespół ligi norweskiej z dwoma punktami przewagi nad strefą spadkową), to wygrana powinna  być swoistym obowiązkiem. Ale Urban rzekł, iż porażka z Norwegami nie będzie katastrofą. Aha, fajnie, powodzenia w Europie.

Lech jest na razie słabiutki, ale myślę, że da radę.

W sobotnim meczu Borussi z Bayernem najlepszy był… Tomek Hajto. Forma odpowiednia. Gdy Gianni zobaczył, że Mandżukić próbuje strzelać przewrotką stwierdził, że Chorwat w Bayernie na siłę próbuje robić z siebie wielką gwiazdę. Że na Allianz Arena pełni rolę aroganta. A w ogóle to jest typowy jugol w garniturze. Chwilę później rzucił, że….. „Doktor Dress  zapomniał dres”. Ale to jest pozytywne. Jest bezpośredni, czasami śmieszny, lubię go za to. Nawet z tymi swoimi dziwnymi nawykami, kiedy na końcu każdego zdania powtarza „tak?”. Albo to już słynne „co chodzi o <coś tam>.”. I te niuanse różniące polską ligę od niemieckiej, o których nieustannie ględził w poprzednim sezonie. Błędy językowe? Co z tego, ważne, że dobrze się go słucha. Jest barwny w swoich wypowiedziach, wnosi wiele merytorycznych uwag, a przy tym jest na swój sposób zabawny. No a Borek to już klasa sama w sobie.

Co do samego meczu, Borussia zagrała tak, jak zwykła to robić w większości topowych spotkań na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów. Czyli z polotem, na wielkiej fantazji i z niezwykle agresywnym pressingiem. Znowu nieziemski był Marco Reus. Już kiedyś pisałem, że ma niebywałą łatwość dryblingu, mijania rywali i teraz dochodzę do wniosku, że lepszy od niego w tym może być tylko Leo Messi. Gigant. Gundogan jest niesamowity. Lewadnwoski, mimo braku gola na  swoim koncie, również. Kloppo tworzy najlepszy team na świecie. I go stworzy, jeśli nie w tym sezonie, to w następnym.

Hapal na wylocie z Zagłębia. I bardzo dobrze, bo o ile jestem przeciwnikiem zwalniania szkoleniowca po dwóch kolejkach, o tyle przypadek czeskiego trenera zmusza mnie do optowania za jego zwolnieniem. Zagłębia do ponad roku nie ma żadnego stylu, nie widać nawet jego zalążków.  Co gorsza, w wielu spotkaniach – zwłaszcza poprzedniego sezonu –  u piłkarzy ciężko dopatrzeć się jakichkolwiek przejawów ambicji.  Końcówkę minionych rozgrywek piłkarze Hapala najzwyczajniej w świecie olali. Odpuścili. Aha, jeszcze ta polityka transferowa. Oprócz całkiem ciekawych piłkarzy, takich jak Przybecki czy Piątek, Hapal naściągał całkiem sporo czesko – słowackiego szrotu, którego potem jeszcze świadomie faworyzował, na przykład: wystawiając zupełnie nieprzydatnego Jeża, a utalentowanego, dobrego technicznie i będącego w formie Błąda pozostawiając na ławce.

Za nami druga kolejka ekstraklasy. Śląsk przegrał, podobno niespodziewanie, z Jagiellonią. I może wyjdzie im to na zdrowie. Wierzę, że sympatyczny Stanislav Levy wreszcie zrozumie, że rotowanie składem w przypadku WKS – u z całą pewnością będzie kończyć się tak, jak miało to miejsce wczoraj. Plaku – żenada; Stevanović na „dziesiątce” ? to samo, zero prostopadłych piłek, słabiutko w rozegraniu. Ja w ogóle nie rozumiem wystawiania zmienników na samym początku sezonu, skoro nie dorównują oni gościom z pierwszej jedenastki. Chłopaki zagrali dwa spotkania i już trzeba ich oszczędzać. Bez przesady, to przecież – tak przynajmniej głosi legenda – profesjonaliści.

Coraz bardziej smutna robi się ta nasza liga. Jak tak dalej pójdzie, a myślę, że tak będzie, to po naszych boiskach będą biegać sami kopacze bez perspektyw i zbyt wysokich umiejętności. Wyjeżdżają wszyscy, na potęgę, ostatnio Pawłowski, który obrał kierunek hiszpański i jeśli nie przeszkodzi mu Cezary Kulesza, podpisze umowę z Malagą. Szkoda, nie będzie co oglądać.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl