Tydzień moim okiem (9)

Wracam po dłuższej przerwie. Będę regularniejszy, tak jak kiedyś, obiecuję.

 Waszym oczom ukazuje się subiektywne podsumowanie minionego tygodnia.  Nie spodziewajcie się suchych faktów. Będzie to raczej luźny komentarz do niektórych wydarzeń z upływających siedmiu dni.

Głównym tematem minionego tygodnia był oczywiście mecz kadry z Czarnogórą. Jest wtorek, przeglądam strony internetowe, patrzę, a tam: Brożek powołany do reprezentacji. Ładne jaja, myślę sobie. Wchodzę na inny portal, by się upewnić czy to rzeczywiście sprawdzona informacja. Sprawdzam i zaczynam się śmiać tak głośno, że być może słyszą mnie na drugim końcu Częstochowy. Bardzo lubię Pawła Brożka, zawsze miałem do niego sympatię i kiedyś był naprawdę dobry, ale na ten moment powołanie tego zawodnika to kpina z reprezentacji. Jak gość, który przez trzy lata tylko siedział na ławce  (bądź na trybunach), może po trzech poważnych meczach na poziomie ekstraklasy dostać powołanie do reprezentacji? Gdyby on jeszcze w tych spotkaniach błyszczał, czarował, stale stwarzał zagrożenie, to inna sprawa – wtedy ok, zrozumiałbym. Ale Brożek grał przeciętnie, jak mu się podało do nogi to przyjął i odegrał, jak rzuciło na woleja to uderzył, ale ogólnie rzecz biorąc, miał spore problemy, by znaleźć się w dogodnej sytuacji, stworzyć zagrożenie, dojść do piłki. Przez swoje ustawienie był odcięty od podań. Wolę, żeby powołany nie został nikt, aniżeli szansę ma dostawać byle kto. To jest kadra, nie podwórko.

 

Remisu strasznie szkoda, bo graliśmy z Czarnogórcami osłabionymi brakiem Joveticia i – przez większą część meczu – także Vucinicia, czyli dwóch największych gwiazd bałkańskiej jedenastki. Nie wygraliśmy z drużyną, u której na boku obrony gra gość z drugiej ligi rosyjskiej. Słabo. Jednak od początku.

Podobało mi się ustawienie drużyny Fornalika. Wreszcie odważne, ofensywne, trafne. Zmieniłbym tylko jednego ze stoperów, Glika najpewniej, na jakiegoś bardziej rozgarniętego technicznie zawodnika, bo gdy tylko piłka pojawiła się przy nodze naszych środkowych defensorów, to od razu panika nastawała i bezproduktywne kopnięcie w przód, do przeciwnika. Czemu szansy nie dostaje Celeban – od swoich konkurentów znacznie szybszy, lepszy w wyprowadzeniu piłki, doświadczony grą na prawej stronie defensywy?

Polacy byli zdeterminowani, agresywni, obecność Klicha jak i Zielińskiego dodała naszej ekipie wiele fantazji i polotu. Nie było sztywnego ustawienia, nareszcie oglądaliśmy wymienność pozycji, element przyspieszenia, zagrania z pierwszej piłki. Niestety, tylko w pierwszej części gry. W drugiej standardzik – piła przy nodze jest, ale co ja mam z nią zrobić , do cholery? Czemu nikt z naszych nie chce jej ode mnie otrzymać?

Fornalik też zrobił swoje. Wprowadził Wszołka, niegrającego w klubie, bez formy. I tak Paweł większość piłek tracił, zagrywał niedokładnie, nie dał naszej ekipie żadnej jakości.

A nasz zagubiony w pracy szkoleniowiec powinien polecieć już po San Marino. Po co czekać do końca eliminacji?

 

Grała też młodzieżówka, z rówieśnikami ze Szwecji. W plecy, 1:3. Zauważalny był brak Furmana, który potrafił przytrzymać piłkę w środku pola, uspokoić grę, rozegrać. Najbardziej rozczarował mnie Wolski, ponieważ uwielbiam tego zawodnika i chciałbym wreszcie zobaczyć jego grę podobną do tej, jaką prezentował na Łazienkowskiej. Kilka razy błysnął techniką, zrobił fajny zwód, ale piłkę przy nodze miał zbyt rzadko, był przeciętny, po prostu. Rafał, obudź się, bo masz wielki talent. A bez regularnej gry w klubie nie będziesz szedł do przodu, tylko zostaniesz w miejscu, w którym jesteś. Skończysz jak Janczyk i wielu innych.

 

Kupisz w Chievo Verona. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie skrzydłowy Jagiellonii został zatrudniony we Włoszech, ponieważ od półtora roku prezentuje ten sam, mizerny poziom. Jest skrzydłowym, a bazuje tylko na przygotowaniu fizycznym. Szybki jest? Jest. Wytrzymały? Pewnie. Silny? No ba. A w piłkę grać umie? Nie. Dziękuję, dobranoc. Ciekaw jestem, czy w Italii zagrzeje miejsce choćby na ławce rezerwowych? Notabene, dwunastoosobowej.

 

Mesut Oezil postanowił zamienić Santiago Bernabeu na Emirates. W Realu może nie zaliczyli wielkiej wpadki, godząc się na tę transakcję, wszak za Niemca otrzymali niemal 50 mln euro, ale zostali z zaledwie jednym typowym ofensywnym pomocnikiem. Jest Isco, ale po nim….długo, długo nic. Illaramendi, Alonso, Khedira – oni wszyscy są piłkarzami specjalizującymi się w odbiorze piłki, do łowców asyst nie należą. Przed sezonem, w którym mieli zaatakować rywali ze zdwojoną siłą, napędzani przez CR7 i nową gwiazdę, Garetha Bale, oddają gościa, który przez ostatnie trzy sezony zaliczył blisko dziewięćdziesiąt asyst. Mózg drużyny. Rozgrywającego. Ronaldinho też imprezował co drugą noc, a grał jak z nut.

Samemu piłkarzowi nadziwić się nie mogę, bo niby w Londynie będzie miał z kim pograć, ale na pierwsze trofeum – znając Arsenal – jeszcze trochę poczeka.

 


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl