Tygrysów wóz albo przewóz

Czy mając na półmetku czwarte miejsce od końca można marzyć o awansie do wyższej ligi? Można, jeśli gra się w angielskiej drugiej lidze, która słusznie jest uznawana za najbardziej wyczerpującą na świecie. Mimo to zszokowała mnie wypowiedź Roberta Korena, zawodnika Hull City, który powiedział, że wciąż wierzy w powrót do Premier League.

O Tygrysach dawno żadnego tekstu nie popełniłem, ale to nie oznacza, że wraz ze spadkiem kompletnie o nich zapomniałem. Podejrzewam, że przez sentyment, nawet gdyby grali na siedemnastym poziomie rozgrywkowym w Anglii (a co, myślicie, że takiego nie mają?) i tak śledziłbym co u nich słychać. Na razie słychać bardzo źle. Wszyscy wiemy, jak ciężko jest po spadku z jakiejkolwiek ligi po sezonie znów awansować. Wypadać z Premier League jest jeszcze trudniej, co udowodniły w ostatnich latach Leeds United, Charlton Athletic, czy Southampton. Wchodząc do Eldorado podpisuje się wysokie kontrakty z zawodnikami. Po degradacji kontrakty wcale nie są rozwiązane, a pieniądze w II lidze już nie te. Przez rok spadkowiczów wspiera jeszcze specjalny fundusz, który pozwala przetrwać. Dlatego zazwyczaj albo wraca się do Premier League od razu, jak Newcastle, czy West Brom, albo nie wraca się nigdy.

Dlatego dla Hull ten sezon jest tak bardzo ważny. Na razie  stawce przewodzą Queens Park Rangers, Cardiff i Swansea, a Tygrysy zajmują dopiero 19 miejsce. Pod tym kątem przywołane na początku słowa Słoweńca mogą się wydawać cokolwiek zbyt optymistyczne. Z drugiej jednak strony, do strefy play-off, a więc do szóstego miejsca, zawodnicy Nigela Pearsona tracą ledwie 10 punktów i rozegrali jeden mecz mniej niż szóste Norwich. Taka strata, przy 26 meczów do zagrania to nic, to jak splunięcie. Problem w tym, że podobnie uważa około 15 drużyn…

Jeśli więc Hull ma w najbliższym czasie wrócić do Premiership, musi zacząć sumiennie gromadzić punkty już teraz. Okres świąteczno-noworoczny to w Anglii czas na dokonywanie rzeczy wielkich. Gdy zobaczę, że Tygrysy teraz ruszą i będą rozszarpywać kolejne ofiary, znów rozpali mnie ten ogień, który czułem, gdy w niesamowity sposób po raz pierwszy wchodzili do ekstraklasy i tam rozstawiali wszystkich po kątach. Może bodźcem do zmiany będzie wejście do klubu swojskich, choć egipskich inwestorów. Można być właściwie pewnym, że jeśli teraz nie będzie awansu, to niebawem będzie… spadek, a ja będę uznawany za snoba, który zarzeka się, że kibicuje zespołowi z siedemnastego poziomu rozgrywkowego w Anglii.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl