Tytuł wraca do Krakowa

W ciągu ostatnich miesięcy w Ekstraklasie mieliśmy ogrom zawirowań.  Przez całą jesień prowadziła Jagiellonia na którą naciskała Korona. Wielcy polskiej piłki byli w odwrocie.  Legia, Wisła i Polonia przeprowadziły masę cholernie drogich jak na polskie warunki transferów, ale nie mogły sklecić drużyny. Zimą znów poszły na zakupy i znów w Polsce pojawiło się wiele ciekawych nazwisk. W Krakowie i na Łazienkowskiej pierwsze efekty już widać. Lech zapisał się w historii, ale na ligę sił mu brakło i teraz z jak zwykle zbyt wąskim składem musi gonić czołówkę.  Postaram się odpowiedzieć na pytanie kto zostanie Mistrzem Polski i dlaczego będzie to Wisła.

W szatni Wisły jak i w całym klubie trudno znaleźć kogoś z kim można by zagadać po polsku. Po przyjściu trenera Maaskanta i dyrektora Valckxa przy Reymonta aż zaroiło się od obcokrajowców. Na szczęście wygląda na to, że nie są to przypadkowi ludzie którzy wyczaili, że w Polsce można nieźle zarobić.  Wisła po czterech latach poszukiwań znalazła wreszcie bramkarza. Nazwiska takie jak Kew Jaliens są w Europie poważane. Maor Melikson ma być krakowskim, wielofunkcyjnym Stiliciem. Michaił Siwakow ma za sobą staż w Serie A i występy w Lidze Mistrzów. Spotkanie z Ruchem pokazało, że Wisła jest w stanie ładnie grać i wygrywać. Jesienią i z jednym i z drugim było bardzo różnie.  Widać, że trener Robert Maaskant ma wizję budowania zespołu, który po tym jak zdobędzie majstra, nie wyłoży się na Levadii czy innym Karabachu. Mówię z pełnym przekonaniem, że tytuł wróci do Krakowa, bo innej opcji chyba nie ma. Może w maju okaże się, iż byłem w błędzie, ale nie sądzę.

No bo któż Wiśle ma przeszkodzić?

Jagiellonia po utracie Grosickiego i rozbiorze Frankowskiego nie umie strzelać bramek. Wszystko wskazuje na to, że popadnie w przeciętność, bo w Białymstoku nie ma pieniędzy ani na godnych następców dla powyższej dwójki, ani na zatrzymania najlepszego obecnie polskiego trenera, Michała Probierza, który prawie na pewno latem zamelduje się w lepszym, a przede wszystkim bogatszym klubie.  W Jagiellonii zrobił coś z niczego, ale na niewiele się to zda bo zamożniejsi stłumili białostockie powstanie zaciągiem z zagranicy i status quo raczej zostanie zachowane.

W Legii wydawało się, że wszelkie problemy zażegnano transferami Hubnika i Kelhara, ale Warszawa chyba poczeka jeszcze trochę na majstra. W Legii nie ma tego czegoś co pozwala wygrywać seriami. Za rok już jak najbardziej Legia będzie się liczyć, bo ma wszystko co potrzeba do sukcesu, kibiców, stadion, trenera, zawodników itd.

Lech i Polonia walczą o życie. Gracze z Bułgarskiej wyczerpali się niczym tanie baterie na niezwykle długim, jak na polskie zespoły, europejskim maratonie.  Poza tym Lech od paru lat ma ten sam problem, mianowicie zbyt wąska kadrę. Często się zdarza, że Jose Marii Bakero nie wykorzystuje wszystkich zmian bo po prostu nie bardzo ma kogo wpuścić. Poloniści powinni się skupić na nowym sezonie bo ten jest juz dla nich stracony, a mierzyli najwyżej ze wszystkich. Tylko czy dziełem budowy zespołu nadal zajmował będzie się Theo Bos? Za sterami Polonii rozegrał ledwie kilka spotkań a juz mówi się o zwolnieniu. Z resztą co się dziwić skoro jest trzecim trenerem, który prowadzi Czarne Koszule w tym sezonie.

Na koniec naszła mnie pewna refleksja. Tak bardzo narzekamy na zbyt dużą liczbę obcokrajowców w polskich klubach (ja też), a ile byłyby one warte, gdyby nie ekstraklasowi stranieri? Lech bez Arboledy, Stilicia czy Rudnevsa nie mógłby marzyć o czymkolwiek. Wisła jest liderem a Polaków po boisku nigdy nie biega jednocześnie więcej niż czterech(z Widzewem wybiegło dwóch!). Polonia drogimi Polakami stoi i wydaje najwięcej zyskując najmniej.  Ale bez Polaków nie będzie Polaków, bo gdzie mają się ogrywać. Niebezpiecznie zbliżamy się do sytuacji,  gdy biało-czerwonych będzie można zobaczyć tylko na zapleczu Ekstraklasy. Ale to już ich wina, że nie potrafią obronić swojego podwórka. Teraz przegrywają z Czechami, Słowakami i Bośniakami, ale zaraz wyprą ich co zdolniejsi z Gruzji, Armenii czy Azerbejdżanu. Zalążek tego już mamy.

 


pubsport.pl
Krystian Nowak
Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam: http://prideoflondon.blox.pl/html
http://prideoflondon.blox.pl/html