Ulepieni z tej samej gliny

Za nami weekend z Pucharem Davisa, bardzo szczęśliwy dla Polaków, którzy pokonali Słoweńców. Dała o sobie też znać bezkompromisowość Jerzego Janowicza w wypowiadaniu się. Pod tym względem Jurek i Agnieszka Radwańska są do siebie bardzo podobni.

Jurek swoje ciemniejsze, a raczej barwniejsze, oblicze pokazał podczas Australian Open, gdy wściekł się na panią sędzią Mariję Cicak, gdy ta nie skorygowała kolejnego błędu sędziów liniowych (słynne już ryczące „How many times?”). Łodzianin takimi zachowaniami może odpychać (choć wielu nowych fanów, których pociągają takie wyraziste typy, do siebie przyciągnął) ale na pewno nikt nie przejdzie obok niego obojętnie. Polak ekspresyjnie wyraża swoje odczucia, nie daje sobie w kaszę dmuchać i nie stroni od ostrych komentarzy.

Nie słucham ekspertów. Niech lepiej założą spodenki, wezmą dziecko i wyszkolą je na korcie. Wtedy pokażą co potrafią. Przecież to takie proste – mówił w rozmowie z Jakubem Ciastoniem dla Gazety Wyborczej.

W tej samej rozmowie łodzianin powiedział też:  – Nie mam idoli, nie wzoruję się na nikim. Za styl lubiłem Samprasa, a za charakter Safina (za jednego i drugiego ma ode mnie dwa wielkie plusy – dopisek autora). Djoković jest sztuczny, on się popisuje, aktorzy (kolejny wielki plus dla Jurka – dopisek autora). Federer jest gościem, który chce być ponad wszystko. Może w tym sensie jest w nim coś nienaturalnego, trudno poczuć, że jest jednym z nas. A zapytany co sądzi o wzroście swojej popularności wypalił: – Zwisa mi to kompletnie. Nie czytam gazet. Jak ktoś chce sobie z aparacikiem marznąć na minus 30, żeby zrobić jakieś śmieszne zdjęcia, to niech sobie marznie. Mam to gdzieś. Za ten pełen spontan po prostu Jerzego uwielbiam!

A teraz dla porównania kilka wypowiedzi Agnieszki Radwańskiej. – … zdarza się, że jakiś wujek dobra rada zaczepia mnie tylko po to, żeby prawić kazanie: źle zagrałam, powinnam to i tamto. Wtedy mówię: kolego, to chyba zły adres, słucham tylko ludzi, którzy się znają na tenisie –  Twój Styl 3/2012.

I o naszych „kochanych” komentatorach. – Na pewno jest kilku komentatorów w Polsce, którzy powinni stracić pracę. Najłatwiej jest siedzieć na kanapie i komentować mecz z domu niż samemu zagrać. Jeśli ktoś jest mądrzejszy, ktoś wie lepiej jak grać to proszę wejść na kort. Ja jednak już przestałam się przejmować ich komentarzami. Jeśli oglądam jakiś mecz tenisa w telewizji to przy wyciszonym głosie – eurosport.pl 2009.

I jeszcze o aktorstwie Wiktorii Azarenki podczas ich meczu w Dausze w 2012 roku: – Prawdę mówiąc, nawet nie warto tego komentować. Straciłam do niej dużo szacunku. I tyle. Jeśli ktoś nie widział meczu, to polecam zerknąć na YouTube, od razu będzie wiadomo, o co chodzi. Byłam zła, bo uważam, że tamto zajście nie jest najlepsze dla wizerunku kobiecego tenisa. U wielu straciła, u mnie za tę szczerość tylko zyskała.

Jak widać, zarówno Jurek, jak i Agnieszka, nie unikają kontrowersyjnych wypowiedzi – otwarcie mówią o tym z czym i na co się nie zgadzają. Zastanawia mnie tylko dlaczego odbiór sportowców, którzy pod tym względem są ulepieni z tej samej gliny, jest zgoła odmienny? Radwańska to bardziej wiecznie obrażona na cały świat, mająca muchy w nosie, zarozumiała, nie potrafiąca trzymać języka za zębami tenisistka. A Janowicz jest tym bardziej sympatycznym, który otwarcie mówi to co myśli. Z czego to może wynikać?

Agnieszka nie uśmiecha się na korcie – to zarzut powszechnie kierowany w jej kierunku. A zaciskające pięści i rzucające groźne miny Szarapowa i Azarenka rozdają uśmiechy na lewo i prawo podczas meczu? A Jurek zaciskający pięść uśmiecha się do kibiców po wymianach? Radwańska oczywiście ma zgoła odmienny sposób zachowania się na korcie. Jej kamienne oblicze niektórych irytuje, przez to traktuje się ją jako nudną tenisistkę. Ale przecież nie każdy może przemawiać do pana bądź pani na stołku ryczącym głosem, tak jak Jurek. Są przecież różne osobowości. Gdyby wszyscy zachowywali się na korcie tak ekspresyjnie, jak Jurek w końcu byśmy powiedzieli, że zrobiło się bardzo przewidywalnie. A gdy Radwańska wkurzyła się na sędziego Kadera Nouniego, wtedy jakieś zaskoczenie było, bo to przecież niecodzienny obrazek widzieć takie zachowania Polki na korcie.

Szacunek za wyniki jest, ale nie można powiedzieć, by Radwańska porywała cały naród. Może chodzi o to, że jest utożsamiana z PIS-em, ze względu na wyznawane przez jej ojca poglądy? A może chodzi o akcję „Nie wstydzę się Jezusa”? A może propaganda nienawiści i żenującego poszukiwania ofiary olimpijskiej klęski przez polskie media zrobiła swoje i już wiecznie to będzie Agnieszce wypominane? A może po prostu nie lubimy niegrzecznych kobiet w sporcie?

Żeby nie było bardzo lubię zarówno Agnieszkę, jak i Jerzego. Trzymam kciuki, by osiągnęli wyżyny światowego tenisa, a i gdyby wspólnie wystąpili w Pucharze Hopmana również bym skakał z radości. Ja tylko nie rozumiem skąd się bierze tak różna ocena sportowców, których tak wiele łączy poza kortem, bo na korcie są jak ogień i woda.

W tym tygodniu (od środy do soboty) Polska drużyna Fed Cupu w składzie: Agnieszka Radwańska, Urszula Radwańska, Paula Kania i Alicja Rosolska, prowadzona przez kapitana Tomasza Wiktorowskiego, walczy w Eilacie o prawo wystąpienia w kwietniu w barażu o awans do Grupy Światowej II (bezpośrednie zaplecze elity). Trzymajmy za nasze dziewczyny kciuki!


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl