Vettel wygrał i to jest dla mnie niespodzianka

Spokojnie, w poprzedni weekend nie byłem na żadnej imprezie czy coś. Naprawdę nie spodziewałem się zwycięstwa Sebastiana Vettela w Bahrajnie. Zresztą dwójki z Lotusa na podium też nie. A przecież taki układ podium był rok temu…

Przed wyścigiem sądziłem, iż pierwsza trójka należeć będzie do Ferrari i Mercedesa, nawet pomimo tego, iż każdy w tym drugim teamie mówi, że stać ich na laury tylko w kwalifikacjach, bo mają problemy w wyścigu. O prawdziwości tego stwierdzenia mogliśmy przekonać się na samym początku, gdy startujący z pole position Nico Rosberg stopniowo tracił pozycje.

Z kolei ekipie z czarnym koniem w logo po prostu się nie powiodło. Fernando Alonso miał zwyczajnie pecha, bo nie dzialał mu DRS. Ale i tak należą mu się ogromne słowa uznania, szczególnie za tempo jazdy bez ruchomego tylnego skrzydła. Oprócz tego, pamiętam fragment, gdy ono się nie zamknęło i Hiszpan w ten sposób zrobił pełne okrążenie. To naprawdę ogromna sztuka!

Po cichu liczyłem także na wysokie miejsce Felipe Massy. Brazylijczyk wygrał nawet pierwszą sesję treningową, ale wyścig przebiegł zdecydowanie nie po jego myśli. Jednakże życzę mu, by odniósł jakieś zwycięstwo w tym sezonie, bo go na to stać, a i ze strony psychicznej bardzo my mu to pomogło. W każdym razie zadatki ma.

Wszystkie te okoliczności wykorzystał Sebastian Vettel, który robił tylko to, co robi najlepiej, czyli po objęciu prowadzenia odjechał rywalom i bezpiecznie dowiózł wygraną do mety. Jest to dla mnie rozwiązanie dość niespodziewane, bo Red Bull nie spisywał się rewelacyjnie w kwalifikacjach. Uznajmy, że Niemiec wykorzystał szansę, którą dał mu los (ewentualnie: rywale). Mark Webber też mówiłby o dobrym występie, gdyby w końcówce nie musiał ulec dwóm bolidom Mercedesa – najpierw fabrycznemu, za kierownicą którego siedział Lewis Hamilton, a następnie jeszcze McLarena, gdzie w kokpicie zasiadł Sergio Perez.

W pewnym momencie zażartowałem sobie lekko z Meksykanina na twitterze:

Pokazał on, że jest walczakiem, ale nie jestem przekonany, czy powinien to udowadniać w walce z zespołowym partnerem. Z jednej strony podoba się to kibicom, ale z drugiej, wydawało się, że jednak Perez chwilami tracił zdrowy rozsądek. Mieliśmy idealny kontrast zachowań, gdy słuchaliśmy komunikatów Jensona Buttona przez team radio.

Trzeba przyznać, że dwa Lotusy znalazły się na podium tak jakby poza kamerami, bo ani Kimi Raikkonen ani Romain Grosjean (oprócz manewru na Di Reście) nie wykonywali zbyt wielu spektakularnych manewrów wyprzedzania w tamtą niedzielę. Swój sukces zawdzięczają jeździe równej, spokojnej, konsekwentnej i, w przypadku Fina, oszczędzania opon – zjechał do boksu tylko dwa razy! Jeśli chodzi o gospodarowanie ogumieniem, to zespół Lotusa jest do tego przygotowany najlepiej ze wszystkich teamów w stawce.

Wspominalem o Di Reście, więc pociągnę także i ten wątek. W materiale wideo zapowiadającym wyścig, wspominałem, że „nie dziwię się, jeśli w tym sezonie kierowca zespołu Force India stanie na podium”. Już w Bahrajnie było o krok od tego. Podobnie jak Iceman, Brytyjczyk pojechał na dwa pit stopy i tylko przez to, że w końcówce opony mu się skończyły (wspominana przewaga Lotusa w tej kwestii), nie dowiózł trzeciej lokaty do mety.

Mamy naprawdę kolejny bardzo ciekawie zaczynający się sezon. Liczę, że podczas majówki znajdę czas, aby zrobić tradycyjne, pierwsze, bardzo nieśmiałe podsumowanie. Jednak już uprzedzam, że może ono nic nie znaczyć w kontekście dalszej walki o Mistrzostwo Świata, bo już na GP Hiszpanii w Barcelonie zespoły zapowiadają zmiany, firma Pirelli zresztą też. Pewne jest tylko to, że będzie się działo!

A na koniec obrazek, który obiegł świat w niedzielę, dzięki Michałowi Fiałkowskiemu na twitterze – „Prosto z toru w Bahrajnie witają państwa…”:

Kliknij, by zobaczyć większe zdjęcie, w oryginale, na twitterze 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl