W Andaluzji mają pewien plan…

Wspierana przez pociągi z pieniędzmi od katarskich szejków Malaga chce w przyszłym sezonie zawojować Primera Division. Czy ma na to szanse?

Mimo ogromnego budżetu, nie sądzę. Co z tego, że doświadczony trener Manuel Pellegrini dostanie odpowiednie wsparcie finansowe, aby dokupić kilka niezłych nazwisk do swojej kadry? Nawet jeśli w kolejnym sezonie w Andaluzji zobaczymy Joaquina, van Nistelrooya, Buonanotte, Lucio lub Jose Angela to i tak nie będzie to premiowało zespołu na tyle, aby włączyć się do walki o pierwszą czwórkę.

Malaga będzie potrzebowała czasu na zgranie. Poza tym, konkurencja jest duża, a z ligi hiszpańskiej załapać się do Ligi Mistrzów nie jest łatwo, co potwierdzą na pewno fani Sevilli lub Atletico Madryt. Patrząc na kadry wspomnianych zespołów i ich problemy z wywalczeniem awansu do elitarnych rozgrywek trudno przypuszczać, aby Malaga nagle osiągnęła planowany sukces.

Nie przeczę, że wsparcie finansowe i mądra polityka mogą przesunąć klub w górne rejony tabeli. Malaga nie będzie już raczej skazana na walkę o utrzymanie, ale też nie powinna w ciągu kilkunastu miesięcy zacząć zagrażać Valencii, czy Villarreal. Na to będzie potrzebny czas i rozsądek. Potwierdza to zresztą doskonale przykład Manchesteru City, który dopiero teraz wywalczył awans do Ligi Mistrzów, a wciąż jest daleki od mistrzostwa kraju.

Malaga nagle zmienia swoje priorytety i chce szybko dołączyć do elity, więc możemy spodziewać się sporych problemów. Czy za pieniędzmi nie pójdzie zbyt duża presja na trenera i piłkarzy? Czy poszczególni zawodnicy szybko stworzą jeden zespół? Przekonamy się już w przyszłym roku. Na pewno ciekawie będzie śledzić kolejny eksperyment piłkarski.

A Wy jak przewidujecie? Zobaczymy Malagę niedługo w europejskich pucharach?


pubsport.pl