W Polonii wszystko po staremu, w Podbeskidziu na nowo

Sobotnie mecze w ekstraklasie przyniosły sporo zaskakujących rozstrzygnięć. Przede wszystkim mowa tu o porażce Polonii Warszawa z Widzewem, która jakby się uprzeć niespodzianką wcale nie powinna być nazywana.

Polonia Warszawa – Widzew Łódź 1:2 (0:2)

Oczywiście za warszawską drużyną przemawiała pozycja w tabeli, forma w ostatnich meczach i potencjał kadrowy. Też dałem się temu zwieść. Przecież Polonia od kilku lat ogromnymi nakładami buduje drużynę mająca zawalczyć o mistrzostwo i zawsze coś się nie udaje. Do tego Widzew to chyba przeciwnik, który spośród wszystkich, najbardziej jej nie leży. Nie brałem pod uwagę takiego wyniku, ale z każdą chwilą od zakończenia meczu jestem w stanie go zrozumieć i jednak mam małą satysfakcję. Pomimo, że poloniści zagrali dobre zawody przeciw ŁKS-owi, to chwaliłem ją umiarkowanie, właśnie z powodu kiepskiej jakości przeciwnika. Poza tym – Widzew sprzed tygodnia, a Widzew z soboty to dwie zupełnie inne drużyny.

Cracovia Kraków – Jagiellonia Białystok 0:0

Ten mecz udowodnił, że 0:0 może być ciekawe, nawet w polskiej lidze. Oglądałem Jagiellonię z wysokości trybun w poniedziałek i zastanawiam się czy to była na pewno Jagiellonia. Nika Dżalamidze w ciągu sześciu dni przeszedł taką metamorfozę, że Waldek Kiepski powiedziałbym „to się w pale nie zmieszcza”. Gruzinowi do pełni szczęścia zabrakło gola, który zwyczajnie mu się należał. Tydzień temu w Kielcach Hajto wystawił gdzie się tylko dało gracza ofensywnego, nawet na obronie grał Tomasz Kupisz, tyle że  rzeczywistej ofensywy z tego ustawienia było tyle co emocji w meczu ŁKS – Lechia. W Krakowie wyglądało to już dużo lepiej, co może świadczyć o dwóch rzeczach, albo Hajto i jego piłkarze bardzo szybko uczą się na błędach, albo jest tak duża przepaść między organizacją gry Korony Kielce i Cracovii Kraków. Gra się tak jak przeciwnik pozwala, hę? Stawiam to pytanie, bo przez długie minuty Cracovia pozwalała  Jadze na bardzo wiele. Paradoks jest taki, że grając w ten sposób, gospodarze mogli wygrać. Wreszcie można pochwalić Grzegorza Sandomierskiego, który pod koniec uratował swój zespół przed, zupełnie niezasłużoną porażką. Czasem mówimy „z tej mąki chleba nie będzie”. Jako, że lubię być złośliwy i wypominać ludziom błędy przeszłości, to postawę Jagiellonii podsumuję w sposób następujący: z tego tytoniu, mogą być dobre fajki na przemyt panie trenerze Hajto. Brawo.

Jeżeli chodzi o Cracovię to trzeba przyznać, że opatrzność czuwa nad tą drużyną, a może to śp. Jan Paweł II pilnuje, by nie stała jej się krzywda. Po pierwsze chodzi tu o sytuacje boiskowe, takie jak strzał Dżalamidze w poprzeczkę i słupek, ale też o ogólną sytuację w tabeli. Pomimo remisu, podopieczni Pasieki w tej kolejce są na minimalny plusik. Odskoczyli na jeden punkt więcej od Zagłębia i nie stracili nic do ŁKS-u i Lechii. Co najważniejsze, wciąż 7 tysięcy ludzi jest w stanie poświęcić sobotnie popołudnie i przyjść na stadion. Ostatni kwadrans wynagrodził im marznięcie i Pasy wreszcie pokazały trochę piłki nożnej.No, ale na bramce stał Grzesiu Sandomierski.

Co ciekawe gospodarze zagrali dziś…. w błękitnych koszulkach. Podobno wynikało to z konfliktu kolorów na strojach podstawowych Jagiellonii i Cracovii. To akurat nie podlega dyskusji. Czy jednak rezerwowy komplet Jagiellonii (biało-czarny) aż tak bardzo koliduje z z coraz bardziej czerwoną, tradycyjną koszulką „Pasów’. Podobno widzowie na widok błękitnych trykotów swoich pupili krzyczeli: „Manchester City”. Chcielibyście…

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)

Nie oglądałem tego meczu, więc wiele napisać nie mogę. O ile wygrana gospodarzy jakoś mnie nie dziwi, to trochę szokujące jest, to co dzieje się w tabeli. Podbeskidzie wygrało czwarty raz z rzędu (żeby było śmieszniej do zera) i jest na piątym miejscu w tabeli. Po niedziel i może spaść o jedną pozycję, ale to nic nie zmienia. Choć trudno w to uwierzyć, to bielską jedenastkę trzeba dziś kojarzyć z solidnością piłkarską jakością. Richard Zajac, ten sam, którego po pierwszych spotkaniach w sezonie, chętnie wytransferowaliśmy do piłki kobiecej, teraz śrubuje rekord minut bez puszczonej bramki. Ofensywa ma kilka mocnych punktów, a Sylwester Patejuk jest jednym z lepszych pomocników w ekstraklasie. Wobec tego można się szykować na co najmniej jeden więcej sezon z Podbeskidziem w ekstraklasie. W zupełnie odwrotnym kierunku zmierza Zagłębie Lubin. Niedawno zmniejszyła się pojemność stadionu w Lubine, trzeba było zdemontować czarne krzesełka tworzące nazwę byłego sponsora. Pomarańczowych na zastępstwo zaś zabrakło. Jeśli drużyna Pawła Hapala będzie grać tak nadal, to niedługo będzie można pozostałe 15 tysięcy siedzisk wykręcić i sprzedać gdzieś gdzie budują nową arenę.

Kontakty Świra za sobotnie mecze:

Grzegorz Sandomierski (Jagiellonia Białystok) najbliżej dwóch „Kontaktów” spośród występujących w sobotę piłkarzy. Uratował Jagiellonię w ostatnich minutach dwiema doskonałymi interwencjami. Drugi kontakt byłby murowany, gdyby nie minięcie się z piłką w pierwszej połowie, które na gola powinien zamienić Van der Biezen. Chyba Grzesiek miał trochę farta, że piłka trafiła akurat do Holendra.
Wojciech Kaczmarek (Cracovia Kraków) drugi uczestnik meczu Cracovia – Jagiellonia, który przyczynił się do zakończenia go bezbramkowym remisem. Goście atakowali jego bramkę z dużą ochotą i pasją, ale nie dali rady go pokonać.
Nika Dżalamidze (Jagiellonia Białystok) do pełni szczęścia zabrakło mu bramki. Zdecydowanie najaktywniejszy zawodnik na boisku w Krakowie. Notę obniża też trochę głupia żółta kratka, którą przekreślił swoje szanse, na jakikolwiek „Kontakt” za tydzień.
Dudu Paraiba (Widzew Łódź) Bardzo aktywny przeciwko Polonii. Kto wie, czy nie najlepszy na boisku.
Mehdi Ben Dhifallah (Widzew Łódź) Mamy ostatnio szczęście do dobrych debiutów. Tunezyjczyk strzelił bramkę i poniekąd zmusił Tomasza Brzyskiego do samobója. Jest jedna rzecz, w której Widzew jest najlepszy w Polsce. W znajdowaniu przyzwoitych piłkarzy z Tunezji. Chyba szybko trzeba będzie trzeba nauczyć się tego nazwiska.
Sylwester Patejuk (Podbeskidzie Bielsko-Biała) Wyrasta na najbardziej regularnego piłkarza w lidze. Drugi mecz z rzędu na wysokim poziomie, pomimo, że rundę zaczął od przestrzelonego karnego w 3. minucie meczu w Łodzi. Kariera w amerykańskim stylu – od pucybuta do milionera.
Richard Zajac (Podbeskidzie Bielsk0-Biała) Cztery mecze bez puszczonego gola. W meczu Zagłębiem w 88 minucie w fajny sposób obronił groźne uderzenie pod poprzeczkę. Brawo.
Sebastian Ziajka (Podbeskidzie Bielsko-Biała) Z dużym spokojem wykończył akcję bramkową i dał trzy punkty swojej drużynie. Przy odrobinie szczęścia miałby też drugiego gola, ale trafił w słupek.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/