Niedziela w lidze: Walcząca Korona, potulny Śląsk

W niedzielnych meczach Ekstraklasy Korona Kielce potwierdziła doskonałą formę i ograła Śląsk na wyjeździe, W Łodzi Widzew po nudnym meczu pokonał GKS Bełchatów. Zapraszamy na podsumowanie autorstwa Pawła Szymańskiego i Damiana Ślusarczyka.

Śląsk Wrocław – Korona Kielce 1:2 (1:1)

Na stadionie Miejskim we Wrocławiu Śląsk nie miał nic do powiedzenia. Korona rządziła w ofensywie i defensywie, a Śląsk jak ten potulny baranek próbował coś zdziałać, ale mu nie wyszło.

Jak było w poprzednim spotkaniu tych drużyn:
Tamto spotkanie kompletnie zdominowali piłkarze Leszka Ojrzyńskiego (to dzisiejsze również) co przełożyło się na bramki. Ówczesny mecz skończył się identycznym wynikiem jak dzisiaj i podobny miał przebieg. Wtedy też pierwszą bramkę strzelili piłkarze Śląska, a odpowiedzieli im dwoma golami piłkarze Korony. Skrót tamtego spotkania można zobaczyć tu.
Atmosfera na trybunach:
Na trybunach gorąco. Stadion nie był zapełniony po brzegi, ale kibice za bramką Rafała Gikiewicza mocno kibicowali Śląskowi, nie zważając na niekorzystny wynik. Nie można było się spodziewać zapełnionych trybun, bo do Wrocławia nie przyjechała ani Legia, ani nawet Lech, ale pomimo tego kibiców było słychać, co pomogło strzelić bramkę Łukaszowi Madejowi.

Najlepszy gracz Śląska:
Łukasz Madej – zrobił sam więcej niż Diaz i Mila razem wzięci, ale to nie pomogło uzyskać korzystnego wyniku dla Śląska. Był jedynym dobrym graczem z drużyny gospodarzy, który zasługiwał na wspomnienie o nim, chociaż nie był to jego najlepszy mecz. Bramką otwierającą to spotkanie potwierdził swoją dobrą formę i zasłużył sobie na występ w następnym meczu.

Najlepszy gracz Korony:
Paweł Sobolewski – kolejny świetny mecz piłkarza Korony. Jak nie podał to strzelił, czy dośrodkował. Prawie wszystko mu wychodziło. Świetnie wstrzelił piłkę w pole karne na tzw. „oko” do Korzyma. To jak i inne podania „Sobola” dały zwycięstwo Koronie. Świetny w ofensywnie, a i w destrukcji się wykazał. Kolejny bardzo dobry mecz, potwierdzający jego świetną dyspozycję. Wielkie brawa.

Bramka meczu:
Miano bramki meczu mógł otrzymać tylko ten gol. Świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego, przedłużył Kuzera, piłka trafiła do Stano, który zgrał do wchodzącego Kijanskasa. Ten odnalazł się spośród dwóch obrońców i strzelił w górną siatkę. Fenomenalna akcja. Z resztą każde dośrodkowanie w pole karne Śląska było zagrożeniem dla gospodarzy.

Praca arbitra:
Do arbitra chyba nie można mieć zastrzeżeń. Bardzo dobrze sędziował pan Tomasz Musiał. Co prawda czasami nie gwizdnął faulu, czasami gwizdnął wątpliwy faul, ale sędziował równo i można powiedzieć, że dobrze się wykazał. Nie przeszkadzał zawodnikom w graniu, co jest ważne dla kibiców jak i samych zawodników. Solidne 4+.

Nie chcę się absolutnie naśmiewać z Kazimierza Węgrzyna, ale powiedział on trochę w stylu Darka Szpakowskiego, a mianowicie: „Nikogo nie poraził ten strzał. Kilkanaście dni temu widzieliśmy tu ładniejszy strzał z trochę „dalsza””. Chodziło oczywiście o uderzenie Ljuboji z rzutu wolnego przeciwko Śląskowi.

Widzew Łódź – GKS Bełchatów 1:0 (1:0)

/autor Damian Ślusarczyk/

Ten mecz to też dowód na to, jak cenne są wiosenne wygrane Korony. Utrzymać stabilną formę przez kilka meczów w polskiej lidze to duże osiągnięcie, nie podołali temu gracze Bełchatowa, którzy do tej pory grali bardzo dobrze i brylowali w rankingu „Kontaktów Świra”. W niedzielę w Łodzi nie pokazali żadnego ze swoich atutów, jako że Widzew też miał ich niewiele, to mieliśmy mecz, z którego najbardziej zapamiętamy moment… tuż przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Wzruszająca minuta „ciszy” na stadionie w Łodzi zrobiła wrażenie. Piłkarze też chyba wiedzieli, że tego dnia najważniejszy jest Włodzimierz Smolarek i się nie wychylali. Jedyna bramka padła po stałym fragmencie gry i główce „abeesa” czyli Hachema Abbesa.

Kontakty Świra za niedzielę:

Niedziela oczywiście zdominowana przez graczy Korony. Z pierwszego meczu, wyróżniamy tylko strzelca bramki.

** 2 Kontakty:

Paweł Sobolewski (Korona Kielce) Kolejny doskonały występ, świetnie bite rzuty rożne, przez kolegów zamieniane na bramki, do tego sporo efektownych rajdów i rozegrań. Pod koniec podobno „miał już kłopoty z oddechem” (tak mówił komentator na Polsacie), a chwilę potem sprintem przebiegł całe boisk wszerz. Brawo!

Tadas Kijanskas (Korona Kielce) Obrońca Korony zdobył bramkę wyrównującą po wcale niełatwej sytuacji. Poza tym przez cały mecz trzymał poziom, jak cała drużyny, a w końcówce rozpaczliwym wślizgiem zablokował strzał na bramkę Małkowskiego z bliskiej odległości.
* 1 Kontakt:

Pavol Stano (Korona Kielce) W obronie tradycyjnie – niezawodny, chociaż za dużo pracy nie miał. W ataku – palce lizać – najpierw świetnie wyprowadził kontrę, po której Korona zarobiła róg, chwilę potem doskonale zgrał piłkę do Kijanskasa i było 1:1.

Aleksandar Vuković (Korona Kielce) Miał najtrudniejsze zadanie – przyszło mu operować w środkowej strefie, gdzie stężenie murawy w murawie było zdecydowanie najmniejsze. Ale czy to mu przeszkadzało w stemplowaniu każdej niemal akcji Korony?

Piotr Malarczyk (Korona Kielce) Prawdziwe wejście smoka. 17 sekund na boisku i zwycięska bramka.

Hachem Abbes (Widzew Łódź) Zdobył w niełatwej sytuacji decydującego gola w meczu.

Łukasz Madej (Śląsk Wrocław) Imponująco wykończył akcję bramkową Śląska, potem jeszcze kilka razy starał się coś pozytywnego zbudować, ale partnerzy średnio chcieli z nim współpracować.


pubsport.pl