Walka o spadek: ci bez szans

Powoli i regularnie zbliżamy się do momentu, gdy w każdej lidze świata dojdzie do rozstrzygnięć. Podobnie będzie z Premier League, gdzie dowiemy się kto tym razem stworzy „wielką czwórkę”, a kto pożegna się z pierwszą ligą, wielkimi pieniędzmi i pewnie częścią swojej kadry.

W tym momencie w walkę o utrzymanie zaangażowanych jest kilka drużyn. Kto ma najmniejsze szanse na spadek? O tym właśnie w tym tekście.

Everton

Do tej pory jedenastka trenera Davida Moyesa walczyła o europejskie puchary, ale w tym sezonie jakiś fatalny błąd w przygotowaniach i totalnie zawalony początek rozgrywek sprawiły, że „The Toffees” są w drugiej połowie tabeli. Nikt jednak nie wierzy, że Everton może z takim składem z ligi spaść. Tim Howard na bramce, Phil Jagielka, Leyton Baines i Sylvain Distin w obronie, Mikel Arteta i Dimitar Bilyatedinow w pomocy i wreszcie Cahill, Saha czy Beckford w ataku. Wyrównana i silna kadra, której spadek byłby sensacją. Dodajmy do tego mądrego i doświadczonego szkoleniowca i będziemy mieli obraz drużyny poukładanej, która jest w tym momencie w bardzo niewłaściwym miejscu.

Oczywiście, sytuację Evertonu los mógłby łatwo skomplikować. I robi to teraz, gdy wypadek samochodowy ostudzi pewnie trochę Sahę, a kontuzje dadzą odpocząć Cahillowi i Fellainiemu. Ten drugi nie zagra już do końca rozgrywek, co jest sporym ciosem dla drużyny z Liverpoolu. Na szczęście są zmiennicy. I tak jak klub poradził sobie na początku z problemami ze zdrowiem Jagielki, tak pewnie i teraz znajdzie sposób, aby rywale nie skorzystali na aktualnych absencjach.

Aston Villa

Obok Evertonu to drugi klub, którego spadek byłby wielką sensacją. Władze popełniły naprawdę duży błąd pozwalając odejść i niejako prowokując Martina O’Neilla do rezygnacji z pracy. Drużyna przez to zawaliła początek rozgrywek i musi teraz spisywać sezon na straty. Na szczęście jest Gerard Houllier i odpowiedni wykonawcy, aby ten rok po prostu przezimować.

Aston Villa w ostatnich kolejkach pokazała, że wraca do dawnej dyspozycji i chce jeszcze zagościć na stałe w górnej połówce tabeli. Z nazwiskami takimi jak Dunne, Downing czy ściągnięty niedawno Bent nie powinno być z tym problemów. „The Villans” muszą jeszcze tylko poprawić grę na wyjazdach, gdzie w tym sezonie zdobyli ledwie dziesięć punktów na czterdzieści dwa możliwe. Pod okiem Houlliera i z tak grającym Youngiem nie będzie z tym raczej problemów. Pytanie tylko, czy po letnim oknie transferowym, gdy kilka potężniejszych klubów będzie chciało wykraść diamenty z „Villa Park” drużynie nie przyjdzie na stałe zagościć w rejonach dziesiątego miejsca w tabeli?

Fulham

Sytuacja klubu z Londynu bardzo przypomina tę Aston Villi. Też zmiana szkoleniowca i związane z tym problemy sprawiły, że dzisiaj Fulham jest dopiero na trzynastym miejscu w lidze. Na szczęście Mark Hughes wie co robi i po początkowych trudnościach znalazł wspólny język ze swoimi piłkarzami. Dzisiaj jego zespół znów zachwyca doskonałą grą obronną i umiejętnością powstrzymywania nawet najgroźniejszych rywali.

Co jednak sprawia, że Fulham musi do końca być skupiony i kolekcjonować cenne punkty to ofensywna słabość. Bez kontuzjowanego Bobby’ego Zamory drużyna straciła prawie połowę swojego ofensywnego potencjału. Belgijski talent Dembele czy doświadczony Adam Johnson na razie spisują się marnie i zdobyli tylko cztery bramki. To o połowę mniej niż serce drużyny, Amerykanin Clint Dempsey. Jeśli jednak wszyscy zawodnicy będą brali przykład z jego oddania i waleczności to niżej niż teraz Fulham się już nie znajdzie. No i zawsze jeszcze jest Schwarzer na bramce, człowiek, na którym można polegać w najtrudniejszych momentach.

O tym kto ma większe szanse na spadek z elitarnego grona, już wkrótce. Tymczasem zapraszam do dyskusji na temat wspomnianej trójki i ich szans na spadek w tym roku.


pubsport.pl