Walka o spadek: Ci skazani

W ostatniej części cyklu zajmiemy się czterema zespołami, które mają największe szanse, aby pożegnać się z Premier League po tym sezonie.

Birmingham City


Podopieczni trenera McLeisha mogą pokazać światu dość ciekawy przypadek reprezentowania kraju w europejskich pucharach jako drugoligowiec. Wszystko przez spore problemy z ofensywą i zaskakująco bezbarwne występy w trudnych konfrontacjach. Mylić się mogą ci, którzy po obejrzeniu finału pucharu ligi przeciwko Arsenalowi widzą w Birmingham City solidną jedenastkę. Nikola Zigic i Obafemi Martins są nieregularni tak jak cały zespół i potrafią każdy najmniejszy sukces szybko wyrównać niezapowiedzianą klęską w kolejnej potyczce.

Ostatnia porażka z West Bromwich Albion potwierdza przeciętność całego zespołu. Mimo znanych i uznanych nazwisk, w stylu Fostera, Larssona, Fergusona czy wspomnianych już wyżej snajperów z Serbii i Nigerii Birmingham City nie potrafi regularnie punktować. Ostatnio domeną jedenastki z stadionu St. Andrew’s stały się remisy, które jednak mogą nie wystarczyć do utrzymania. Jeśli takie same rezultaty klub osiągnie w walce z Wigan, Evertonem, Blackburn, Fulham czy Wolverhampton to w pierwszej lidze już go nie zobaczymy w następnych miesiącach.

West Bromwich Albion

W przypadku tej drużyny kibice na zmianę trenera patrzą jak na zbawienie. Początkowo przyjście Roya Hodgsona nie wszędzie traktowano z ulgą czy radością, ale pierwsze wyniki nowego szkoleniowca uspokoiły nerwy. Doświadczenie Anglika w walce o przetrwanie może okazać się kluczowe dla pozbawionej gwiazd drużyny, która regularnie lawiruje pomiędzy pierwszą, a drugą ligą angielską.

WBA dobrze zaczęło rozgrywki, ale później spore problemy z defensywą przy średniej skuteczności napastników sprawiły, że zespół zaczął pikować. Obecnie jest tuż nad strefą spadkową i musi szybko uczyć się nowego stylu gry opartego na mniej radosnym podejściu do obrony własnej bramki. Sprowadzenie Carlosa Veli na The Hawthorns ma być straszakiem na rywali i jednocześnie przynieść trenerowi trochę większą swobodę w kreowaniu ofensywnych rozwiązań taktycznych. Władze nie przespały zimowego okresu i dały pewne podstawy do walki o utrzymanie. Teraz wszystko w nogach piłkarzy, aby swoją szansę wykorzystać. Łatwo nie będzie, bo konkurencja jest silna, silniejsza od West Bromwich Albion.

Wolverhampton

Drużyna, która pokonuje czołowe ekipy Premier League nie powinna być tak nisko w tabeli. Fatalne wyniki z bezpośrednimi konkurentami, które wskazują na duże problemy z motywacją podopiecznych Micka McCarthy’ego, sprawiły jednak, że dzisiaj „Wilki” są bliskie spadku. Wielu kibiców wierzy, że dobra forma na własnym boisku wystarczy drużynie do utrzymania. W końcówce sezonu klub czekają dwie kluczowe potyczki z WBA i Blackburn u siebie, które mogą zadecydować, przy pomyślnym obrocie spraw wcześniej, o życiu w pierwszej lidze zespołu z Molineux.

Wolverhampton ma wyrównany, ale i jeden z najsłabszych składów w całej lidze. Nie ma tam jednego zdecydowanego lidera. Sprowadzony za duże pieniądze Kevin Doyle, ostatnio nie jest w takiej formie jak wcześniej. Jego bramki bardzo się przydadzą, ale gdyby ich zabrakło drużyna może mieć problem.

Wigan Athletic

Wigan dość długo już utrzymuje się w Premier League, trochę na przekór obserwatorom i kibicom całej ligi, którzy już dawno widzieliby klub w drugiej lidze. Wiele wskazuje jednak na to, że niebezpieczna gra na granicy ryzyka zakończy się w końcu porażką. Wielu graczy już zimą chciało opuścić drużynę, ze znaczącym chyba najwięcej Charlesem N’Zogbią na czele. Udało się ich zatrzymać, ale praktycznie tylko do końca sezonu. Obecny skład nie ma wielu atutów i musi liczyć na zgranie i ambicje.

Wigan zajmuje obecnie ostatnie miejsce w tabeli, a dużo trudnych meczów ma dopiero przed sobą. Trudno wierzyć w utrzymanie, gdy trzeba będzie zdobywać punkty na spotkaniach z Aston Villą, Tottenhamem, Evertonem czy Chelsea. Tylko nagły błysk formy gwiazdek w rodzaju Roddalegi mógłby dać Wigan szanse na walkę do końca i szczęśliwy finał. Czy jednak będzie im się jeszcze chciało, skoro za kilka miesięcy tak czy siak na The DW Stadium już występować nie będą?

Kogo typujecie z tej czwórki do spadku?


pubsport.pl