Walka o spadek: Ci z szansami

Kolejna ligowa kolejka za nami i coraz bliżej do poznania wielkich zwycięzców i przegranych tego sezonu w Premier League. W poprzednim tekście poznaliśmy trzy ekipy, które raczej nie powinny pożegnać się z pierwszą ligą. Teraz pora na tych mniej pewnych swojego bytu, acz jeszcze nie przeczuwających najgorszego końca.

Blackburn Rovers

Kolejny zespół mający problemy ze zdobywaniem bramek i stabilizacją formy. Zmiana trenera w połowie grudnia na niewiele się zdała, podobnie zresztą jak zimowe okienko transferowe. Ani trener Kean, ani sprowadzony z Manchesteru City Roque Santa Cruz na razie nie przyczynili się do poprawy wyników i rajdu w górę tabeli. Blackburn wciąż jest zagrożone spadkiem i w przeciwieństwie do choćby Aston Villi nie ma w kadrze takich nazwisk, aby spokojnie patrzeć w przyszłość. Paul Robinson na bramce nie jest najsolidniejszym gwarantem czystego konta, podobnie jak doświadczeni Salgado, Givet czy Nelsen w obronie. Blackburn ma przeciętny skład, którego raczej nie stać na górną połowę tabeli. Indyjscy właściciele na pewno coś będą chcieli z tym zrobić, ale muszą teraz mocno trzymać kciuki, żeby Emerton i Pedersen potrafili wprawić mechanizm w odpowiedni rytm. Aktualna seria spotkań bez wygranej od 23 stycznia na razie nie rokuje dobrze. Ale przynajmniej Blackburn ograło w ważnym spotkaniu wcześniej West Bromwich Albion, co mogło być kluczowym wydarzeniem dla obu klubów w tym sezonie.

Blackpool

Przyszłość beniaminka nie rysuje się różowo. Klub jest wręcz uzależniony od Charliego Adama i DJ Campbella i bez tych dwóch graczy niewiele jest w stanie ugrać nawet przeciwko najsłabszym jedenastkom Premier League. Nawet jeśli ta dwójka będzie w stanie w tym sezonie jeszcze utrzymać Blackpool w stawce najlepszych to raczej za rok będziemy ich już oglądać gdzie indziej. A wtedy relegacja będzie niemal przesądzona.

Blackpool dobrze zaczęło rozgrywki i dzięki temu jest jeszcze nad kreską. Klub prezentuje się też całkiem nieźle na wyjazdach, gdzie potrafi zaskakiwać. Pięć odniesionych poza domem zwycięstw stanowi dzisiaj cenny dorobek, który każe wszystkim rywalom jeszcze respektować przeciwnika z Bloomfield Road. Zastanawiające jest tylko, czy ostatnia słaba dyspozycja nie oznacza, że wszyscy trenerzy znają już sztuczki Iana Hollowaya i wiedzą jak się przed nimi bronić. Gdyby tak było to Blackpool mogłaby czekać jednak smutna przyszłość jeszcze w tym sezonie. Regularne problemy kadrowe także raczej drużynie nie pomogą. Poza tym, ostatnio poszczególnym piłkarzom niespodziewanie zaczyna brakować woli walki okazywanej na początku sezonu. Zmęczenie, kryzys wynikający z ciągłego stresu? Na pewno nic, co może drużynie pomóc.

West Ham United

West Ham znowu zawodzi. Ten zespół od kilku już sezonów prezentuje się za każdym razem gorzej w rzeczywistości, niż na papierze. Za kadencji Avrama Granta nie jest inaczej. Ani u siebie, ani na wyjazdach klub nie zachwyca i częściej przegrywa niż zdobywa jakiekolwiek punkty. Na szczęście Londyńczycy mają obecnie lidera w osobie Scotta Parkera i skutecznych snajperów w osobach Demba Ba, Piquionne’a czy Keane’a.

Przeciwnikiem West Hamu w końcówce tego sezonu będzie pewnie kalendarz. Potyczki z klubami z Manchesteru czy z Chelsea raczej nie przyniosą jedenastce Granta punktów. Presja czasu i dłuższy pobyt pod kreską mogą popsuć atmosferę w szatni i zwiększyć niepotrzebnie presję, która nie przyda się w momentach kluczowych meczów z Blackburn czy Wigan. Na szczęście Avram Grant ma już doświadczenie w walkach o utrzymanie i może nauczony doświadczeniem właściwie przygotuje swoich zawodników do trudnych zadań. Jeśli tak będzie to West Ham znowu się utrzyma. Ciekawe, czy po to, aby kontynuować serial o przetrwaniu za rok?

Spodziewacie się,  że któraś ze wspomnianych ekip jednak zawiedzie i spadnie? O czwórce największych faworytów do pożegnania w Premier League już w następnym odcinku.


pubsport.pl