Walka o zatrzymanie generała

Wydawać by się mogło, że czasy, w których jeden piłkarz decydował o obliczu drużyny, jej wynikach i tym samym całej przyszłości minęły już bezpowrotnie.

A jednak tak nie jest, co potwierdza walczący o przetrwanie w Serie A (od kilku już sezonów) klub Bologna. Zespół prowadzony przez Alberto Malesaniego w praktyce swoje miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej Włoch od pewnego czasu zawdzięcza już tylko jednemu człowiekowi, Marco Di Vaio.

Włoski snajper z bogatą przeszłością jest bożyszczem kibiców z Bolonii od sezonu 2008-2009. Wtedy to też po raz pierwszy zagrał w koszulce Rossoblu, w ramach wypożyczenia z Genoi. Od tamtego czasu Di Vaio jest regularnie najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny, jego motorem napędowym i jedyną nadzieją na utrzymanie. Potwierdzają to regularnie zdobywane bramki, które spokojnie można liczyć w dziesiątkach.

Wystarczy spojrzeć na rezultaty z tego sezonu i policzyć punkty jakie zgromadziłaby Bologna bez udziału Di Vaio.

-2pkt z Chievo,
-1pkt z Fiorentiną,
-2pkt z Brescią,
-2pkt z Lecce

Już mamy o siedem punktów mniej w tabeli, które przesunęłyby zespół do strefy spadkowej. A wymienione wyżej mecze to tylko te, w których zwycięstwie udział miał TYLKO i WYŁĄCZNIE Marco Di Vaio. Nie liczyłem już spotkań, w których strzelił bramkę otwierającą wynik, ale nie ustalającą go.

Teraz Marco Di Vaio ma 34 lata i chciałby już podpisać swój ostatni kontrakt w karierze. Obserwują go Fiorentina, Sampdoria, Napoli, Juventus czy Parma, ale Włoch chciałby zostać na Stadio Renato Dall’Ara i tam zakończyć karierę. Czuje się tam dobrze i może regularnie wychodzić na boisko w pierwszym składzie, a to dla niego najważniejsze. I aż dziwi, że taki piłkarz musi tak długo czekać na dobrą propozycję od władz klubu.


pubsport.pl