Walka trwa dalej, Stany stęskniły się za F1

Ci, którzy zdecydowali, że pozostaną wierni otwartemu Polsatowi są jeszcze w trakcie oglądania wyścigu o GP USA na torze w Austin. Ja jednak okazałem się sprytniejszy i oglądałem go na żywo bez żadnych problemów (ma się te zaufane strony w zakładkach). A teraz jeszcze dorzucę jego analizę. 

Widać było, jak Amerykanie stęsknili się za najlepszą serią wyścigową świata. Za ogromne pieniądze zbudowali obiekt, na którym nie brakowało pasjonujących manewrów wyprzedzania, nerwowych wyjazdów poza tor (pozdrawiam zakręt 19.) i krzesełek na trybunach, aby pomieścić przeszło stu tysięcy kibiców mogących oglądać zmagania kierowców (chociaż kto wie, pewnie zabrakło biletów dla wszystkich chętnych). Początkowo spotykałem się z opiniami, że jest tam zbyt szeroko, lecz okazało się to atutem tejże eliminacji, ponieważ walka o pozycje toczyła się również poza strefami DRS.

Z foteli przed telewizorem podrywały również długotrwałe pogonie za zawodnikami. W pewnym momencie mieliśmy sytuację, że jednocześnie toczyła się zażarta walka o miejsca 1., 4. i 8-10. Ruchome tylne skrzydło, owszem, pomagało, ale nie zawsze na tyle, by łatwo się wymijało rywala. Najlepszym przykładem był pojedynek pomiędzy Lewisem Hamiltonem a Sebastianem Vettelem. Odrobinę żałuję, że Brytyjczyk przebił się na pozycję lidera już na 42. okrążeniu, bo gdyby jeszcze wstrzymał się z tym kilka minut, emocje towarzyszyłyby nam do samego końca. Trzeba jednak przyznać, że obaj pojechali znakomity wyścig. Mieli bardzo dobre tempo, o czym świadczy ilość zdublowanych przez nich kierowców i przewaga, jaką mieli na mecie nad trzecim Fernando Alonso.

Hiszpana również należy pochwalić za postawę w dzisiejszym wyścigu, choć nie da się ukryć, że na starcie pomogła mu zagrywka zastosowana przez jego zespół związana z wymianą skrzyni biegów u Felipe Massy. Ech, czego to się nie robi w walce o tytuł Mistrza Świata…  Swoją drogą, ciekawe, co by było, gdyby jednak Brazylijczyk nie został przesunięty. Do miejsca na podium zabrakło mu niecałych 7 sekund. Lecz będzie to chyba teraz nieistotne, bo i tak teraz patrzymy na rywalizację wyłącznie przez pryzmat wygranej w klasyfikacji generalnej. No cóż, nie powinno to dziwić w tym momencie sezonu.

Mój ulubieniec, Mark Webber, radził sobie całkiem nieźle (zaliczył fenomenalny jak na niego start), dopóki nie wysiadł mu alternator… Złośliwi mówią, że w Red Bullu pomylono się i zainstalowano go nie w tym samochodzie, co trzeba było. Czerwone Byki i tak miały sporo kłopotów. Znów psuł im się KERS, więc jedyne, co mogli robić, to nadrabiać w zakrętach. Dlatego właśnie Hamilton doganiał Vettela na prostych, ale w krętej sekwencji aktualny Mistrz Świata uciekał Brytyjczykowi.

Umiarkowany optymizm może panować w Williamsie, którego zawodnicy dzielnie poczynali sobie na torze w Austin. Byli tak wciągnięci w walkę, że nawet w zakręcie nr 1 doszło pomiędzy nimi do kontaktu. Jednakże nie mają specjalnie na co narzekać, po obaj zapunktowali. Kilkanaście oczek do swojego dorobku dorzucił też Lotus, chociaż tu nastroje mogą być nieco gorsze. Chyba spodziewano się czegoś więcej po Kimi Raikkonenie, szczególnie po sobotnich kwalifikacjach, a także wyścigu w Abu Zabi.

O takich wynikach jak Lotus marzy w tej chwili Mercedes. Oni się pewnie cieszą, że sezon chyli się już ku końcowi, bo ich wyniki są tragiczne. Coś mi się wydaje, że siedmiokrotny Mistrz Świata, Michael Schumacher będzie miał smutne pożegnanie w Brazylii… Ross Brawn czeka juz chyba tylko na chwilę, aż Hamilton założy kombinezon w barwach jego zespołu. Oby tylko udało się skonstruować konkurencyjne auto, bo Lewis może się zdenerwować, zniechęcić i uciec stamtąd dość szybko…

Tytuł Mistrza Świata konstruktorów obronił Red Bull. Dzisiejsze wyniki powodują, że walka o 2. miejsce wyglada bardzo ciekawie – Ferrari ma 14 oczek przewagi nad McLarenem. Oprócz wygranej Lewisa Hamiltona przyczyniła się również do tego świetna pogoń Jensona Buttona zaczynającego ściganie z drugiej dziesiątki, a zatem „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Gdyby srebrne strzały miały więcej szczęścia, a mniej awarii, to być może walczyłyby o coś więcej w tym roku. A tak pozostaje tylko na osłodę ewentualne podium MŚ, które w zasięgu Lewisa.

Wyścig o GP USA z pewnością zaliczymy do jednego z ciekawszych i najbardziej atrakcyjnych w sezonie. Polsat strzelił sobie w stopę, że wolał pokazać po raz n-ty „Szklaną Pułapkę 2” zamiast Formuły 1, ale z tego, co widziałem, większość fanów królowej sportów motorowych poradziła sobie z tą skandaliczną decyzją słonecznej stacji.

Na szczęście finał sezonu w Brazylii zobaczymy juz na żywo w kanale ogólnodostępnym. Pomimo tego, że nie spodziewam się, aby Fernando Alonso odrobił straty do Sebastiana Vettela w klasyfikacji generalnej, to zapowiada się arcyciekawy weekend na torze w Sao Paulo. Sprawdziłem prognozy pogody – w sobotę ma popadać od popołudnia, a w niedzielę cały dzień (If you know what I mean 🙂 ).


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl