Warkoczyki a upuszczanie krwi

Dawno, dawno temu… Czekaj! Nie uciekaj jeszcze na inną stronę! To wcale nie początek nudnej historycznej opowiastki, czy kolejnej zmyślonej bajki, ale wstęp do jakże ciekawej, daj Boże, futbolowej opowiastki. Otóż lata temu medycyna była jedynie trudnym słowem, którego znajomością imponowało się szlacheckiej braci. Wtedy, owa tajemnicza medycyna polegała, w pewnym uproszczeniu, na upuszczaniu choremu delikwentowi krwi. Jak przeżył, to znaczy, że lekarstwo zadziałało. Jeśli zszedł, to taka była wola nieba. A wiedzieć trzeba, że tę metodę przeżywali nieliczni, więc niebiańskie drogi i autostrady na hell były bardzo zakorkowane. Gdybyśmy nadal żyli w tych czasach, dwa francuskie zespoły – Lille i Rennes – zaliczałyby się do szczęśliwców, którzy po upuszczaniu krwi stali się jeszcze silniejsi.

Oba kluby znajdują się na czele Ligue 1. Zespół Ludovica Obraniaka pruje na razie w tych regatach na pierwszym miejscu, Bretończycy są na trzecim miejscu, mając zaledwie węzeł straty. To jeszcze nic dziwnego, wszak to kluby dość znane i od wielu lat grające w najwyższej lidze, a takiemu Lille zdarzało się pstryknąć w nos samego Aleksa Fergusona. Dziwne stanie się to dopiero wtedy, gdy uświadomimy sobie ile krwi upuszczono w ostatnich latach obu drużynom. Pół Francji i ćwierć Europy czerpie dziś z piłkarzy wypromowanych w Rennes i Lille. Nie wierzycie?

Bramki londyńskiej Chelsea strzeże Petr Cech, kupiony z Rennes. Jego następcą we francuskim klubie był, dysponujący nie mniejszym potencjałem, Szwed Anders Isaksson, który przez Manchester City, zakotwiczył w PSV Eindhoven. Alexander Frei grając w bretońskim klubie zwrócił na siebie uwagę Borussii Dortmund, a dziś zbliża się do końca kariery w Bazylei. Rywalem Roberta Lewandowskiego w walce o miejsce w składzie Westfalczyków jest Damien Le Tallec również wyciągnięty ze Stade. Ousmane Dabo wystrzelił stamtąd do Interu Mediolan, a dziś jest w Sevilli, podobnie zresztą jak Julien Escude, który dotarł do Andaluzji z przystankiem w Ajaksie Amsterdam. Asamoah Gyan wyemigrował do Sunderlandu, a w mijającym roku, kontrowersyjnie, został włączony do grona najlepszych piłkarzy świata. Jego klubowym kolegą jest John Mensah, wcześniej występujący w Lyonie. W ogóle dwa najlepsze obecnie kluby nad Sekwaną – Marsylia i Lyon bardzo chętnie czerpią z piłkarzy Rennes. W tym pierwszym występują dziś Rod Fanni i Stephane Mbia, zaś po Stade Gerland biegają Jimmy Briand, Kim Kallstroem, Anthony Reveillere, Yoann Gourcuff, grający wcześniej w Milanie. A czasy trochę dawniejsze? Proszę bardzo, El Hadji Diouf, krnąbrny Senegalczyk odszedł przed ponad dziesięcioma laty z Rennes do mocnego wówczas Lens, a później wylądował w Liverpoolu, zaś Sylvain Wiltord, przez Bordeaux, doleciał do Arsenalu Londyn. Był też jeszcze Shabani Nonda, który później, grając w Monaco, został królem strzelców Ligue 1.

A dzisiejszy lider ligi francuskiej? W ostatnich latach wypromował Mathieu Bodmera do Lyonu (dziś gra w PSG), Brazylijczyka Michela Bastosa również na Gerland i do reprezentacji Brazylii. W tym samym klubie znalazł się też Kameruńczyk Jean Makoun, natomiast Marsylia upatrzyła sobie Benoita Cheyrou. Jego brat Bruno, wyfrunął z Lille do Liverpoolu, Eric Abidal przez Lyon trafił na sam szczyt, czyli do Barcelony, Stephane Lichtsteiner awansował do Lazio Rzym, a dobre wyniki osiągane przez trenera Claude’a Puela skusiły dominatorów pierwszej dekady we Francji do powierzenia mu opieki nad drużyną. Ocena? Ambiwalentna. Mistrzostwa ponownie nie zdobył, ale za to jako pierwszy wprowadził Lyon do najlepszej czwórki Ligi Mistrzów. Dawniej, grając na północy Francji uwagę zwracali Abedi Pele, który w 1990 roku trafił do Marsylii oraz wiecznie naznaczony nazwiskiem Pascal Cygan, którego białą glacę wypatrzył wśród górników Arsene Wenger.

Toż to cała armada świetnych piłkarzy! Niewielu z nich Rennes i Lille wychowały. Nie, one wyszukiwały, szlifowały, promowały i sprzedawały za zazwyczaj niemałe pieniądze. Przy takim eksporcie, klubowe finanse powinny bardzo podrosnąć. Sakwa Lille wydaje się już być coraz bardziej nabita, w końcu już wkrótce klub otworzy nowy stadion i powinno to jeszcze zwiększyć wyniki finansowe. Zwłaszcza, że w obecnych kadrach obu zespołów nadal można znów można znaleźć perełki. W Rennes zwłaszcza 20-latek Yann M’Vila, który już ma za sobą debiut w reprezentacji Francji, czy cztery lata starszy Sylvain Marveaux, a zespół lidera kryje w sobie znanego już na pół świata warkoczykowego dryblera wybrzeżokościosłoniowatego – Gervinho, nadzieję belgijskiej piłki Edena Hazarda, czy obecnego lidera klasyfikacji strzelców Ligue 1 Senegalczyka Moussę Sow’a pozyskanego z, uwaga, Rennes! Obraniaka, jak ustabilizuje formę, też można od biedy sprzedać, choć on akurat jest naznaczony sami-wiecie-jakim piętnem…

Te i inne transfery, mogą spowodować, że oba kluby same zaczną się rozrastać i bić o najwyższe cele, czego zapowiedź widzimy już w tym sezonie. Może dojdzie do tego, że to one będą wyciągać utalentowanych piłkarzy z innych klubów. Lyon i Marsylia mogą wpaść na pomysł, żeby przejąć oba, mniejsze od siebie zespoły, w całości. Bo zwykłe wyciąganie najlepszych zawodników już nie wystarcza. Popatrzcie na tabelę…


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl