Warsztat zepsucia.

Liverpool ma za sobą słaby sezon, niedawno właściciele pozbyli się Kenny’ego Dalglisha i szukają jego następcy. Skupiają się także na zatrzymaniu najlepszych (?) graczy, wśród nich jest Martin Skrtel. Także w ekipie Chelsea nie wiodło się najlepiej. W obydwu klubach nie potrzeba burzenia i budowania ekipy do początku. Wymagany i pilnie poszukiwany jest dowódca, który zapanuje nad nieładem i chaosem otaczającym ?The Reds?. W rubryce pilne widnieją: doładowanie akumulatorów, wzmocnienia kadry, dołączenie kolejnych elementów, spoideł. By stworzyć maszyny, które ruszą w sierpniu trzeba je naoliwić. 

Na słaby sezon Liverpoolu wpłynęła dyspozycja zawodników odpowiadających za zdobywanie bramek – zaledwie 47 trafień w 38 kolejkach, a także zawieszenie Luisa Suareza na osiem meczów za rasistowskie zachowanie względem Patrice’a Evry – piłkarza Manchester United. Charlie Adam nie wzbudzał zachwytu swoimi zagraniami, będąc cieniem samego siebie. Stewart Downing , Jose Enrique, Andy Carroll i Steven Gerrard grali przeciętnie, by nie powiedzieć tragicznie.

Słaba postawa zespołu doprowadziła w końcu do zwolnienia menedżera Kenny’ego Dalglisha i poszukiwań nowego szkoleniowca. Na celowniku znaleźli się były selekcjoner Reprezentacji Anglii – Fabio Capello, ekstrener Chelsea Andre Villas-Boas, Alan Pardew, który zanotował imponujący sezon z Newcastle United i Roberto Martinez – szkoleniowiec Wigan. Jak dotąd nie zdecydowano o zatrudnieniu konkretnej postaci na stanowisku i wciąż trwają poszukiwania. Tymczasem Liverpool będzie się starał zatrzymać w zespole Martina Skrtela. Środkowemu obrońcy kontrakt wygasa dopiero za dwa lata, jednak już mówi się o jego przedłużeniu.

Byłym graczem Zenitu St.Petersburg interesują się kolejno Manchester City, Juventus i AC Milan. Jednak by wytransferować gracza będzie potrzebna większa kwota, mówi się o 25 milionach euro, czyli kwocie 2,5 raza większej niż Liverpool zapłacił za niego Zenitowi cztery lata temu. Czy uda się zatrzymać Skrtela. Obstawiam, że tak. Zanotował przeciętny sezon, grał regularnie, ale bez fajerwerków w obronie. W perspektywie dwóch lat kontraktu i zaporowej ceny, chyba tylko szejkowie zdecydowaliby się na kupno, a dotąd wokół tego transferu nie rozegrano zbyt wielu scen ? to też nie powieść sensacyjna, w której główną rolę gra Wagner Ribeiro, agent zarówno Neymara jak  i Lucasa.

W tym sezonie maszyna z Liverpoolu znaczenie zawodziła i stanęła, na ósmej pozycji, z trzynastoma punktami straty do pozycji gwarantującej start w europejskich pucharach, a dokładniej Lidze Europy. Zawiodła także na szczeblu lokalnym, docierając na metę, cztery „oczka” za głównym rywalem z miasta Beatlesów – Evertonem. Maszyna sapała, dyszała i w końcu jej maszynista został zwolniony. Dalglish po dziwnym sezonie zostanie zastąpiony.  Dlaczego dziwnym? Przez niezrozumiałe decyzje. Zawodziła cała linia ofensywna, począwszy od Suareza i Carrolla, przez Downinga, który miast szarżować na skrzydle, pocił się wraz z kolejnymi metrami i pałętał po boisku nie umiejąc sobie znaleźć miejsca. Charlie Adam zapomniał kwestii jaką miał zagrać jako playmaker. Steven Gerrad przez kontuzje rozegrał zaledwie 1218 minut w 18 meczach strzelając pięć goli.

„The Reds” zmierzyli się już kulą lodową, wahaniami temperatur, może teraz czas by stawili czoła własnej psychice, głowom i zagrali przyzwoicie w przyszłym sezonie, nie mierząc tylko w Puchar Ligi. Z Fernando Torresem w składzie nie zdobywali trofeów, bez niego wypadli poza pierwszą szóstkę, mimo posiadania przepłaconego, wiecznie nieoszlifowanego diamentu i młodego – jak zwał tak zwał – Andy’ego Carrolla i „kanibala” Suareza nie stoczyli walki o przyzwoite miejsce w tabeli.

Paradoksalnie przebywający poza Liverpoolem, w Londynie Torres po przeprowadzce sięgnął po upragnione trofeum, Puchar Ligi Mistrzów. Mimo, że później powiedział, że najchętniej opuściłby Stamford Bridge i nienawidzi sytuacji w jakiej się znalazł, bycia rezerwowym. Nie ma tak łatwo, od napastników wymaga się goli. Ktoś powie, że asystował w przeciągu sezonu 13 razy. Owszem, ale zaliczył kilka razy więcej pudeł i nie wnosił do gry walorów ofensywnych. Jednak to on dobił FC  Barcelonę i wyrzucił ją z Pucharów, w półfinale strzelając gola na 2:2, na Camp Nou, w jaskini zwanej lwią.

Chelsea po perturbacjach związanych ze zmianą na stanowisku szkoleniowca-  Andre Villas-Boas został wymieniony na nowszy model, posługujący się rodowodem asystenta – Roberto Di Matteo. Włoch przywrócił do składu gwiazdy, dowódców, którzy pokierowali wyniszczoną armią. Miał to być odwrót, ale ze stylem. Nie było fajerwerków, a jednak do gabloty trafiły dwa puchary: Anglii i Ligi Mistrzów. Lampard i Drogba po serii karnych mogli się cieszyć. Myśleć o wakacjach. Terry wraz z nimi, choć jego jedynym wkładem w wygranie starcia z Bayernem mogło być mentalne wsparcie, gdyż nie zagrał na Allianz Arena. To nie ważne, on wygrał. Mając w pamięci przestrzelonego karnego na Łużnikach, tym razem to nie on płakał – patrz Bastian Schweinsteiger, który będąc załamany zmarnowaniem „jedenastki” nie podał ręki nowo mianowanemu Prezydentowi Niemiec Joachimowi Gauck.

Di Matteo zapewne pozostanie na stanowisku. Wszak triumfatora najważniejszych europejskich rozgrywek wstyd się pozbywać. Jednak nie jego zasługą jest ostateczny laur. On po odejściu AVB uporządkował szatnię. Stery dowodzenia przekazał liczącej się i mającej głos ekipie: Lampard, Drogba, Terry. Trójcy, herosom, którzy mieli poprowadzić swym doświadczeniem do triumfu. Reprezentant WKS po ostatnim gwizdku, odszedł w glorii chwały, blasku fleszy – Gloria Victis – Chwała Zwyciężonym, można by wznosić okrzyki. Odszedł w najlepszym dla siebie momencie, kiedy nastroje i emocje jeszcze nie opadły, a plany modernizacji drużyny dopiero powstają.

Pod wodzą Włocha „The Blues” nie grali kompatybilniej, postawili autobus w polu karnym, grali z kontry, a przede wszystkim mieli wielkie szczęście. Mimo, ze znajdowali się na tonącym statku szybciej zatopili okręt zwany Blaugraną. Zdobyli Lizbonę po golu Kalou, w rewanżu 1/8 uratowali się cudem, przegrywając najpierw na Stadio San Paolo z miejscowym Napoli 1:3, by już po rozszadach na stołku trenerskim strzelić tejże drużynie w rewanżu cztery gole i awansować do ćwierćfinałów.

W przyszłym sezonie 2012/13 Londyńczycy będą mieć w nogach jeszcze ten, w którym rozegrali 60 spotkań. Śmiem twierdzić, że sukcesu nie powtórzą. Terry i Lampard nie będą już szybsi i młodsi. Londyńczyków i zarówno ekipę Liverpoolu czekają zmiany. Na placu budowy potrzeba konserwatora, ktoś chętny do tej pracy? W Liverpoolu trwa casting, to może Franz po Euro zdobędzie posadkę?


pubsport.pl
Kasia Bącalska
Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z "dzielnicy", felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów "do szuflady". Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu - jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką - rzecznikiem klubu. Od października studentka.....choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.
http://jedenastunamurawie.blox.pl/html