Wczoraj łatwe 3:0, dziś nieco trudniejsze… 3:0

Początek Mistrzostw Europy w wykonaniu naszych siatkarek możemy uznać za bardzo dobry. Albo inaczej: zgodny z planem. W końcu jeśli celujemy w strefę medalową, to nie wolno nam przegrywać z rywalkami na poziomie tych z naszej grupy. Choć siatkówka kobiet bywa zmienna, to tym razem bez niespodzianek niemal zapewniliśmy sobie ćwierćfinał.

Nie ma co się rozwodzić nad wczorajszą wygraną z półamatorską reprezentacją Izraela. Ważne, że mecz nie przyniósł zbędnych nerwów ani zmęczenia. Pograły sobie wszystkie dziewczyny (choć już myślałem, że Krystyna Strasz nie wystąpi, a jednak miała szansę kilka piłek odbić) i dobrze, gdyż cały zespół powinien poczuć atmosferę Mistrzostw. Na ulicach Serbii jest z tym problem, ale my głównie skupiamy się na tym, co widzimy w telewizji.

Dziś o wygraną było odrobinkę trudniej. Powodem o klasę lepsze od Izraelek Czeszki. To i tak znacznie za mało na Polki. Niepewny był tylko początek pierwszej partii, kiedy to częściej prowadziły podopieczne Jiri Sillera, ale to przez to, że kibice jeszcze oglądali ostatnie okrążenia wyścigu o GP Singapuru i nie dopingowali od samego początku naszych dziewczyn. Kiedy tylko przełączyliśmy na transmisję ze Zrenjanina, Polki się obudziły i podjęły walkę, z której wyszły zwycięsko.

W tym meczu pochwalić należy nasze blokujące. Zwłaszcza w 2. i 3. secie postawienie go na Czeszki przynosiło nam dużo punktów i w ten sposób budowaliśmy przewagę. Dochodziła to tego dobra zagrywka, ale tylko co jakiś czas. Zupełnie jak w sinusoidzie, w jednej chwili wszystkie dziewczyny grały ostrą zagrywkę, trudną do przyjęcia, a w następnej przez siatkę przechodziły leciutkie baloniki. Na szczęście nie odbiło się to jakoś wyraźnie na wyniku, lecz trzeci set trwał troszkę za długo.

Jedyną pozycją, w której przeciwniczki mogły się z nami równać, to środek. Pojedynki środkowych stały na dobrym, podobnym poziomie. Różnicę zrobił fakt, iż nikt poza Plchotovą i Pastulkovą nie wyróżniał się po czeskiej stronie siatki. A u nas, z kolei, wszystkie zawodniczki zasłużyły na pochwałę. W ataku szalały Kasia Skowrońska-Dolata, Klaudia Kaczorowska, parokrotnie sprytnymi sztuczkami na rozegraniu popisała się Milena Radecka, na przyjęciu znakomicie radziły sobie Maj i Kosek, przy czym Karolina jeszcze pokaźnie zapunktowała.

Jeszcze pamiętam, jak dwa lata temu Klaudia Kaczorowska w Atlas Arenie była „skazana” na spacery po hali i pozowanie do zdjęć, bo nie łapała się do meczowej dwunastki. Teraz o czymś takim może zapomnieć, ponieważ staje się postacią ważną dla gry całego polskiego zespołu. Mamy ładny przykład, ze wytrwała wiara do końca w swój cel może przynieść efekty. I tak trzymać Klaudia!

Nie było specjalnej potrzeby robienia zmian, a przecież w gotowości były Ania Podolec, Kasia Konieczna, w półgotowości (podobno się przeziębiła) Kasia Jaszewska… Dobrze to rokuje przed kolejnymi meczami, bo te zawodniczki będą miały siłę na jutro na Rumunię, przez co odpoczną inne.

Momentami w grze gubili się sędziowie, ale nie pogłębiam specjalnie tematu, bo i tak wygraliśmy, więc jakby nic nam nie zabrali. Oby tylko nic takiego nie zdarzało się w przyszłości, a tym bardziej w decydujących sytuacjach ważnych meczów.

No cóż, póki co nie ma za dużo emocji w tym turnieju. Podobnie jak my, „zgodnie z planem” zwyciężają Niemki, Serbki, Włoszki, Rosjanki, Holenderki… Jak wspomniałem, Eurovolley zacznie się na dobre dopiero w fazie pucharowej. Jedynymi hitami, jakie w grupach możemy zobaczyć jest mecz Rosja – Holandia (w trakcie pisania spotkanie trwało) i Niemcy – Serbia w poniedziałek, czyli bitwa o pierwsze miejsce w grupie, która prawdopodobnie przegrany zespół skieruje na Polskę w 1/4 finału.

Jeszcze poczekajmy z wyrokowaniem o naszej grze. Z silniejszymi reprezentacjami dopiero sie okaże, na co nas stać.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl