Wejście nakładką: wiadomo, dziennikarze…

Dziś celujemy wyprostowaną nogą w Dariusza Tuzimka, człowieka w piłkarskim światku znanego. Najczęściej z tego, że potrafi spłodzić felieton, którego nijak nie idzie zrozumieć na trzeźwo. Filozoficzno-egzystencjalne rozkminy Tuzimka przeszły do historii, a zwroty takie jak „jak żyć” czy „wiadomo, przyroda” na stałe weszły do języka fanów futbolu nad Wisłą. Zresztą podobno nawet w Rio de Janeiro Tuzimka znają i poważają.  

W sumie nic do Tuzimka nie mam, ale zastanawia mnie po co wypisuje takie dyrdymały. W dzisiejszym PS czepia się dziennikarzy szukających sensacji i silących się na to, by ciekawie opisać nieciekawą przecież polską ligę. Kurde Darek, pomyśl co by było gdyby poziom tekstów na temat polskiej ligi był tak niski jak niektórych meczów? Chciałbyś aby twoimi kolegami po fachu byli mechanicy po zawodówce?  To chyba dobrze, że ludzie się starają nie? Jestem zszokowany tym co dziś rano przeczytałem, mniej więcej w połowie tekstu zrozumiałem jednak o co chodzi. Nie, wcale nie o przyrodę, ani nie o Chrystusa z Rio (niezorientowanych odsyłam na blog Pawła Czado, gdzie tekst Tuzimka o Chrystusie można łatwo znaleść). Dopiero gdy przeczytałem, że ludzie rzekomo wolą oglądać jak wzrusza się ojciec braci Żewłakow od meczu Podbeskidzie – Bełchatów, oświeciło mnie. Tuzimek usprawiedliwia tym felietonem taką a nie inną ramówkę nSportu, którego przypadkowo jest redaktorem naczelnym i na którym przypadkowo nie można obejrzeć nic poza Ligą Mistrzów i „reportażykami”. W ostatnim akapicie dostaje się chyba większości dziennikarzy sportowym w kraju. Pisze to zaś osoba, której jedynym pomysłem na tekst, zwracający uwagę szerszego grona osób, jest napisanie steku pseudofilozoficznych bzdur. Dla tych, co nie widzieli mam kawałek tego tłustego mięska:
Kończąc – stałeś się Dariusz bohaterem historycznej „nakładki” – zdominowanej przez jeden temat. Nie możesz się obrażać bo ktoś o polskiej piłce potrafi napisać ciekawiej niż ty o modlitwie do Chrystusa z Rio. Wszakże po to ich zatrudniają, by pisali ciekawie o piłce, nie wymyślali na siłę dziwne kawałki. Takie zaostrzenie języka jak wyżej też ci raczej splendoru nie przysporzy. Bo widzisz, jeśli ktoś na „pojazd” zasłużył to zostanie „pojechany”. Taki jest dzisiejszy świat – od piaskownicy po stadiony świata. „Wiadomo, przyroda” – jak ty to mawiasz.

Niestety dzisiejszy wpis jest bardzo monotematyczny. Na tej samej stronie „Przeglądu”, co tekst omawiany wyżej, swoje myśli ucieleśnił też Antoni Bugajski. Porównał Wisłę w LE, do Amiki zbierającej baty w PUEFA w 2004 roku i stwierdził, że przez siedem lat jakie od tamtego czasu minęły „polskie zespoły systematycznie zbliżały się do Europy, a tu teraz taka wywrotka”. No faktycznie zbliżała się Jagiellonia do Irtysza itd. itp.

Dla rozluźnienia nerwowej atmosfery informacja z „Super Expressu”. Brytyjczycy w pocie czoła przygotowują igrzyska w Londynie. Spory kłopot mają ze skompletowaniem drużyn w mniej popularnych u nich sportach. Na reprezentację szczypiornistek ogłosili więc międzynarodowy casting. Nawet jakieś Polki się zgłosiły. Tak sobie myślę, jeżeli będzie podobny casting do męskiej drużyny to wchodzę w to- też chcę zagrać na igrzyskach 🙂


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/