Więcej trawy!

Za nami początek krótkiego sezonu na trawie. Świeża trawa, truskawki z bitą śmietaną i szampan. Już za niespełna tydzień początek tenisowej uczty na trawnikach Wimbledonu!

Część sezonu na trawie nie jest moją ulubioną, ale zmagania tenisistów na tej nawierzchni obserwuję bardzo uważnie. Powód jest prosty – na trawie gra się bardzo krótko, moim zdaniem za krótko. Być może to się trochę zmieni, gdy będzie jeden dodatkowy tydzień przerwy między Rolandem Garrosem a Wimbledonem. Tak będzie od sezonu 2015, gdy wielkoszlemowa rywalizacja na trawiastych kortach w All England Club rozpocznie się 29 czerwca, a zakończy 12 lipca. Może pociągnie to za sobą wprowadzenie do kalendarza jakiegoś dodatkowego turnieju na trawie.

Pierwszy tegoroczny tydzień na trawie mnie oczarował. Było wszystko – wirtuozerskie popisy przy siatce (np. nurkujący Florian Mayer), bajeczne jednoręczne bekhendy (choćby Michaił Jużny, który przyćmił dysponującego równie genialnym bekkhendem Richarda Gasquet) i fenomenalne kontry (jak Andyego Murraya w starciu z Marinem Ciliciem czy Lleytona Hewitta w konfrontacji z Juanem Martinem del Potro) oraz trzymanie w korcie długiej, urozmaiconej, ze zmienną rotacją i kierunkiem, piłki (fenomenalny trzysetowy spektakl Danieli Hantuchovej z Francescą Schiavone). W Birmingham (WTA) oraz Halle i Londynie na kortach Queen’s Clubu (ATP) obejrzeliśmy kilka wspaniałych spotkań.

Z jednej strony doświadczenie Lleytona Hewitta, Michaiła Jużnego i Rogera Federera oraz Francesci Schiavone i Danieli Hantuchovej, z drugiej młodzieńcza fantazja i brak kompleksów Donny Vekić. Trawa daje szanse na nawiązanie skutecznej rywalizacji różnym typom tenisistów, ale ci totalnie surowi technicznie, pozbawieniu kunsztu taktycznego, grający wyłącznie w stylu bum bum albo przebijający w nieskończoność w jednym kierunku nie mają na niej czego szukać. Bo trawa wymaga od zawodników inteligencji w grze, polotu i sprytu. Oczywiście niezwykle ważny jest serwis, ale stosowanie urozmaiceń, zmienianie kierunków gry, dobre operowanie slajsem, umiejętność mieszania uderzeń płaskich i topspinowych to większa szansa na sukces na tej nawierzchni. Na trawie szczególnie widoczne jest to, kto jaki ma warsztat techniczno-taktyczny.

W ubiegłym tygodniu triumfowali tenisiści już po 30-tce, Roger Federer (Halle) i Daniela Hantuchova (Birmingham), a na kortach Queen’s Clubu po raz trzeci zwyciężył Andy Murray, nadzieja brytyjskiego tenisa na wygranie Wimbledonu. Z dobrej strony pokazali się Tommy Haas i Jużny, odpowiednio półfinalista i finalista w Halle, oraz Alison Riske, amerykańska kwalifikantka, która tradycyjnie błysnęła w Birmingham, zyskująca na wartości na trawie Magdalena Rybarikova i Schiavone, która aż dziwne, że swojego sprytu i fantazji w grze oraz dużych umiejętności w grze przy siatce nigdy nie potrafiła w pełni skutecznie wykorzystać na trawie. I niespełna 17-letnia Vekić (finał w Birmingham), która coraz śmielej zamiata swoim forhendem i pokazuje coraz lepszą grę przy siatce oraz ogólne poruszanie się po korcie. I tylko nasi jakoś tak mizernie wypadli – Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz nie przebrnęli I rundy w Halle, a Ula Radwańska nie była w stanie wygrać meczu w Birmingham. Ale miejmy nadzieję, że to będą złe dobrego początki…

W tym tygodniu będziemy podziwiać w akcji nasze panie. Agnieszka Radwańska dziś rozpoczyna sezon na trawie w Eastbourne, gdzie w 2008 roku triumfowała. Również dziś o ćwierćfinał w Den Bosch walczyć będzie Urszula Radwańska, która w tej holenderskiej imprezie rok temu zanotowała swój pierwszy finał w głównym cyklu. Ale i tak najważniejszy będzie Wimbledon, w którym jedyne w sezonie starty na trawie zaliczą Serena Williams i Novak Djoković oraz Rafael Nadal, Maria Szarapowa i Wiktoria Azarenka. Moim zdaniem właśnie na trawie odbywa się najbardziej emocjonująca i wyrównana rywalizacja. Wystarczy popatrzeć na kobiecy tenis – w Birmingham, małym turnieju rangi International, obejrzeliśmy mnóstwo zaciętych, ale i stojących na wysokim poziomie spotkań. To samo wśród mężczyzn w Queen’s Clubie i Halle. Na trawie, jak na żadnej innej nawierzchni, mamy wysyp tenisa wysokich lotów już od I rundy. I aż szkoda, że za niespełna trzy tygodnie będzie już po wszystkim. Delektujmy się więc tenisem na trawie w tym tygodniu oraz podczas dwóch tygodni rywalizacji w świątyni tenisa, w All England Club.

Agnieszka Radwańska rok temu w Wimbledonie przeżyła swoją najpiękniejszą dotychczas przygodę tenisową. Miejmy nadzieję, że także w tym sezonie, delektując się truskawkami z bitą śmietaną, będziemy mogli przeżywać na trawnikach All England Club wielkie mecze nie tylko nie tylko naszej najlepszej tenisistki, ale także innych naszych reprezentantów, których coraz więcej jest w zawodowym tenisie. Szampana proponuję zachować na ostatnie dni Wimbledonu, czuję że będziemy mieli co opijać!


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl