Wielka szansa przed Kędzierzynem-Koźlem

Od dawnych, a dla wielu z nas bardzo dawnych, czasów polska siatkówka klubowa nie odnosiła wielkich sukcesów. Na arenie międzynarodowej od roku 1981 i trzeciego miejsca wrocławskiej Gwardii w Pucharze Europy (którego następcą jest LM) do czasu przełomów wieków nie osiągneliśmy właściwie nic. Aż nadszedł dwudziesty pierwszy wiek i u jego progu na europejskiej arenia pojawił się klub ze średniej wielkości miasta nieopodal polsko-czeskiej granicy. Był to Mostostal-Azoty Kędzierzyn-Koźle.

Klub ten dokonał rzeczy, która jest ewenementem w całej historii polskiej piłki klubowej. Dwa lata z rzędu grał w Final Four Ligi Mistrzów. W tym raz zorganizował turniej finałowy. Ale to były te piękne czasy kiedy żeby zagrać w turnieju finałowym trzeba było najpierw się doń dostać. Dopiero wtedy decydowano gdzie zostanie on rozegrany. W roku 2002 tym miejscem było opolska hala Okraglak. Wówczas Kędzierzynianie zostali pobici przez Greków – w półfinale lepszy był Olympiakos Pireus, zaś w walce o trzecie miejsce w tie-breaku zwyciężył Iraklis Saloniki. Również w 2002 roku Częstochowska Galaxia pokazała się mocno w Europie zajmując trzecie miejsce w pucharze Top Teams, wówczas będącym rozgrywkami nr 2 w europejskiej hierarchii.  Rok później Mostostal stanął na najniższym stopniu podium ligi Mistrzów pokonawszy w decydującym meczu Paris Volley. Potem potęga Kędzierzyna w Polsce została zgaszona sukcesami Bełchatowskiej Skry, która to od kilku lat stara się podbić Ligę Mistrzów. Zaś Kędzierzyn trochę nam podupadał. Szóste, ósme miejsce w lidze. Ostatnie dwa lata to już awanse do półfinałow, ale nic więcej – na medal Mistrzostw Polski w Kędzierzynie-Koźlu czekają od sezonu 2002/2003. Wiele wskazuje na to, że już niedługo się doczekają. Ale dziś mogą osiągnąć dużo większy sukces. Dziś ZAKSA Kedzierzyn-Koźle zagra mecz rewanżowy ze słynnym Sisleyem Treviso. U siebie. Mając już na koncie wiktorię we Włoszech. A stawką jest zwycięstwo w Pucharze CEV. Blisko było, żeby rywal był inny. Rzeszowska Resovia miała w zasiegu zwycięstwo z Sisleyem. To mógł być polski finał. Ale i tak jest wspaniale. Wszak trudno sobie wyobrazić posiadanie polskiej ekipy w finale piłkarskiej Ligi Eurpejskiej, a także półfinalistę tych rozgrywek, półfinalistę i ćwierćfinalistę piłkarskiej Ligi Mistrzów. A w siatkówce takie rzeczy są możliwe. Można mówić, że siatkówka w skali europejskiej jest sportem nieco niszowym, może porównywalnym z piłką ręczną, ale daleko za nożną i koszykową. Ale nie zmienia to faktu, że zazdrości nam kawał Europy. A to jest dość wymierny wyznacznik siły. I niech nam po dzisiejszym meczu jeszcze bardziej zazdroszczą.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl