Wielki francuski cyrk objazdowy ruszył.

Najbardziej medialna impreza w kolarskim światku, przez niektórych uważana nawet za imprezą na świecie nr 3 po Igrzyskach olimpijskich i piłkarskim mundialu. Największy prestiż, największe zainteresowanie. Najtrudniejsza trasa? Ależ skąd.

Wielka Pętla to wspaniała otoczka – począwszy od niesamowitej prezentacji zespołów, która odbyła się na rzymskiej arenie, a na którą kolarze byli przywożeni w rydwanach, w towarzystwie dzielny wojaków i dam, czy tez wyłaniali się spod ziemi. Wielki show – czyli TdF w pigułce. Szkoda tylko, że przy prezentacji jednej z ekip pojawiły się gwizdy. Ale sprawa Alberto Contadora jest zbyt długą historią coby się teraz nad nią rozwodzić. Aczkolwiek absurdem całkowitym jest, że w tydzień po wyścigu zdobywca zapewne conajmniej drugiego miejsca może zostać zdyskwalifikowany i wszyscy o tym doskonale wiedzą. I to od wielu tygodni. Ale zapomnijmy o tym na te trzy najbliższe. Dziś należy mieć nadzieję na walkę Contadora ze Schleckiem, o której będziemy mogli kiedyś opowiadać, ta jak dzisiejszemu młodemu pokoleniu opowiada się o pojedynkach Coppiego z Bartalim, czy też Anquetila z Poulidorem. Choć boję się, że opowiadając kiedyś tę historie będę musiał mówił o clenbutarolu i hiszpańskiej wołowinie. Takie czasy. Ale koniec o tym. Dużo przyjemniej pisać o wyścigu. Nawet wziąwszy pod uwagę, że prawdziwa walka o zwycięstwo zacznie się dopiero 14. lipca, zaś do tego czasu bardziej zajmujące podczas etapów może być podziwianie kościółków Notre-Dame i różnych chateau rozsianych po całej Francji. Choć i francuscy organizatorzy nie robią już siedmiu etapów płaskich jak stół. I jakieś małe wojenki na etapach w Bretanii, czy Masywie Centralnym będziemy mogli podziwiać. A potem przyjdzie czas na wielką wojnę. Oby naprawdę wielką.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl