Wielki szacunek dla Isi! Nareszcie jej się udało!

W sobotę, 7 lipca 2012 roku byliśmy świadkami historycznego wydarzenia w polskim tenisie ziemnym. Po raz pierwszy od 1939 roku nasza rodaczka zagrała w finale turnieju wielkoszlemowego. Mowa oczywiście o Agnieszce Radwańskiej, która zajęła drugie miejsce w tegorocznym Wimbledonie ulegając jedynie Serenie Williams.

Polce należą się wielkie słowa uznania. Po anomaliach z ojcem-trenerem Robertem zmieniła swojego szkoleniowca i potrafiła wyjść na prostą. Zachwycała w mniejszych turniejach, ale nigdy jeszcze nie potrafiła zajść dalej niż do ćwierćfinału w którymś z turniejów w ramach Wielkiego Szlema (chodzi o wyczyny indywidualne). To jest dla mnie wyznacznik klasy tenisistki, dlatego naszą Agnieszkę do ścisłej czołówki jeszcze nie zaliczałem.

Ale nareszcie się udało, a mogło być nawet lepiej. Serena dała pokaz siły (i to dosłownie), choć zdarzały się fragmenty, gdzie Isia sprawiła jej wiele kłopotów. Chociaż przegrała, to i tak odniosła wielki sukces. Przyczyniła się także do promocji tenisa w Polsce, o czym świadczy gwałtowny wzrost „sezonowców”, którzy twierdzą, że sportem tym interesują się od dawna.

Ja przyznaję się szczerze, że zdarza mi się od gimnazjum okazjonalnie oglądać mecze tenisowe, ale nie robię tego nałogowo. Niemniej jednak lubię popatrzeć na zacięte, emocjonujące wymiany i mam ogromny szacunek dla tych, którzy występują na korcie i wypluwają płuca, aby tylko zdążyć dobiec i odbić piłeczkę. Wysiłek ten porównuję do maratończyków, bo trzeba mieć niezwykłą kondycję i sprawność, aby przez kilka dni z rzędu spędzać godziny na korcie, co chwilę dynamicznie startować do biegu i jeszcze wpakować piłkę w boisko.

Szkoda tylko, że Telewizja Polsat nie chciała pomóc w nagłośnieniu finału i nie pokazała finału na którejś z otwartych anten. Polsat główny był zajęty, bo trwała Formuła 1, ale nic moim zdaniem nie stało na przeszkodzie, aby puścić spotkanie Radwańska – Williams na antenie TV4. Trudno, ich strata. Zyskali dostawcy internetu…

Ze względu na szacunek dla pięknego sportu, jakim jest tenis ziemny, a także zawodników i kibiców, kończę ten wpis. Nie chcę udawać eksperta, bo nie zajmuję się tą dyscypliną „na codzień”. Przekazuję jedynie swoją wielką radość z sukcesu reprezentantki Polski podczas wielkiego prestiżowego turnieju. Na pewno w internecie znajdziesz publicystów, którzy rozebrali mecz finałowy kobiet i w ogóle cały Wimbledon na czynniki pierwsze. Do nich właśnie odsyłam (na przykład do redakcyjnego kolegi, Łukasza Iwanka).

Ze swojej strony dodaję, że zasłużenie Radwańska została chorążym polskiej kadry na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Bardzo liczę, że przywiezie medal ze stolicy Wielkiej Brytanii, bo turniej rozgrywany będzie na… trawiastych kortach Wimbledonu!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl