Wielki tenis za wielką wodą – US Open

Dwa lata temu w finale US Open pań grała Kim Clijsters z Wierą Zwonariową. Przed rokiem wygrała Samantha Stosur, a Frystenberg z Matkowskim przegrali dopiero finale. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, ale jedno jest niezmienne: niesamowite emocje i znakomity tenis.  27 sierpnia rusza 132 US Open !

Aż dziw bierze, że to już ostatni turniej wielkoszlemowy w tym roku. A wszystkie dotychczasowe były wręcz znakomite. Morderczy, wielogodzinny bój finałowy Nadala z Djokoviciem w Australian Open, wielki tryumf Hiszpana na kortach Rolanda Garossa. Magiczny Wimbledon, gdzie w końcu doczekaliśmy się polskiego finału Wielkiego Szlema, po tylu latach posuchy. Powrót Federera na tron w Londynie, a i na Igrzyskach Olimpijskich nie można było narzekać na nudę, choć brakowała polskich pozytywów. US Open nie chce odstawać poziomem od reszty, choć nader widoczny będzie brak Rafaela Nadala. Turniej mężczyzn ze zdrowym Hiszpanem na pewno stałby na wyższym poziomie. Ale emocji i tak nie powinno zabraknąć.

Zdecydowane faworytki do finału kobiet, ba, do półfinału bardzo trudno wyłonić. Jedyną wielką pewniaczką do końcowej wiktorii jest Serena Williams, jeśli utrzyma formę, którą imponowała na IO, US Open wygra w cuglach. A największymi konkurentkami Amerykanki będą: obrończyni tytuły sprzed roku – Samantha Stosur,  srebrna medalistka IO z Londynu – Maria Szarapowa,  ciągle mocna Białorusinka – Wiktoria Azarenka.

Wielką niewiadomą jest dyspozycja Agnieszki Radwańskiej. Ostatni mecz poddała ze względu na kontuzję barku. W ten sposób nie chciała przekreślać szans na start w US Open. Ale jej forma na przestrzeni ostatnich miesięcy wydaję się zniżkowa. Po życiowym sukcesie w Wimbledonie przyszła klęska na IO, następnie podwójne  lanie od Na Li i odnowiła się ta nieszczęsna  kontuzja. Ciężko cokolwiek wyrokować.

To będzie zdecydowanie turniej Andy Murraya. Zrobił niesamowity postęp w tym roku i wróżę mu życiowe osiągnięcie w turnieju wielkoszlemowym.  W wimbledońskim finale po pięknej walce przegrał z Federerem, ale wziął rewanż na igrzyskach i przy własnej publiczności wreszcie zatriumfował. Rafaela Nadala nie ma, Novak Djokovic bez formy, a Roger Federer jest do ogrania, więc końcowe zwycięstwo Szkota to nie mrzonka. A gołym okiem widać, że facet jest na fali.

Tradycją staje się duża liczba Polaków w turnieju głównym Wielkiego Szlema. W Nowym Jorku wystąpią: Agnieszka i Urszula Radwańskie, a także Łukasz Kubot, Jerzy Janowicz i pary deblowe oraz mikstowe. Polacy wylosowali w pierwszych rundach korzystnie, rywale są do ogrania. Nieco mniej chlubnym zwyczajem jest także to, że większość naszych tenisistów odpada na samym początku turnieju. Może pora, żeby to w końcu zmienić.


pubsport.pl
Bartosz Śliwicki
Uczeń gimnazjum, mieszkaniec Sompolna, fanatyk sportu. Lubi futbol w najwyższym wydaniu, ale nie gardzi biegami i skokami w zimę. Często ślęczy nad tenisem, namiętnie śledzi poczynania Radwańskiej i Janowicza. Pseudo-erudyta, nieokrzesany humanista, ministrant, ironista, leń i naczelny krytyk wszystkiego. Gustujący w refleksyjnych filmach oraz Depeche Mode. Żarliwy entuzjasta reportaży i Jerzego Pilcha.