Wielkie emocje w Lidze Mistrzów

Ale o przysłowiowy kant mniejsza z czym czego rozbijam te Barcelony i Szachtary. Wczoraj, po ogromnych emocjach, do turnieju finałowego Ligi Mistrzów awansował Jastrzębski Węgiel. To jest sportowa informacja dnia, a nie jakiś tam Arsenal. To nazwiska Gaspariniego, Łomacza, Divisa i Ruska powinny być dziś na pierwszych stronach. A nie van Persiego, Xaviego i Busquetsa.

W dzisiejszym Przeglądzie Sportowym na okładce jest Szczęsny. Ok, nasz człowiek doznał kontuzji w ważnym meczu. Można nawet przeboleć. Obok widzimy zawodników Jagiellonii i informację, że Jaga już sobie nie lideruje. A tam niżej, w rogu informacja że Jastrzębski odniósł ogromny sukces. I że można będzie o tym poczytać na stronie numer… 10. W Wyborczej piłkarze Barcelony wylądowali nawet na ogólnej jedynce. A tu taki piękny dzień dla polskiego sportu zespołowego. Jeszcze dziś o awans do Final Four będzie walczyć Skra. Zaś wieczorem pierwszy mecz finału CEV rozegra Kędzierzyn. Jego rywalem będzie Sisley, który w półfinale odprawił Resovię. Mamy piękny sezon w europejskich pucharach. Już można stwierdzić że okraszony jednym ogromnym sukcesem – bo tak trzeba nazwać sukces Jastrzębian. Którzy w polskiej lidze są w grupie walczącej o utrzymanie. Oczywiście należy spodziewać się sukcesu w tej walce i siódmego miejsca na koniec sezonu. Ale nie sposób nie zwrócić uwagi, że nasza liga jest mocna. Po prostu na prawdę mamy takie zespoły że to Jastrzębie przy niewielkiej zmianie poziomu gry jest w stanie wygrać z Noliko Maaseik i przegrać z Politechniką Warszawską.

Pisząc o wczorajszym sukcesie nie można nie odnieść się od dyżurnej kontrowersji europejskiej siatkówki ostatnich lat, czyli złotego seta. Otóż mnie się to rozwiązanie podoba. Wiem, że jestem w mniejszości, ale według mnie tym podstawowym i nieodłącznym elementem siatkówki jest to, że zawsze jeszcze można się podnieść. Nigdy przed końcem meczu nie wiadomo dla kogo rezultat będzie korzystniejszy. Nie ma sytuacji gdy po pierwszym secie rewanżu już wszystko wiadomo. Ten złoty set tworzy sytuację jakby grało się do dwóch wygranych meczów, przy czym ten ostatni jest krótszy. Uważam, że do poprawienia jest tyle, żeby o tym kto będzie gospodarzem w rewanżu decydowało rozstawienie, a nie losowanie. Bo to jest istotna przewaga. I tak wczoraj Jastrzębianie grali w jaskini belgijskiego lwa. Można śmiało stwierdzić, że postawą w tym sezonie i ostatnich latach bardziej na to „rozstawienie” Belgowie zasłużyli. No i wygrali mecz nr 2 3:0 rozbijając Jastrzębie do 12 i 15 w pierwszych dwóch setach. W trzeciej partii gra zaczęła się odwracać, ale mecz zakończył się w końcu 3:0. I rozpoczął się mecz nr 3 w rywalizacji. Krótki i treściwy. I trzeba odnotować że to był inny mecz niż ten co zakończył się chwilę wcześniej. To był mecz Divisa, który godzinę wcześniej nie potrafił skończyć ataku. To był mecz Gaspariniego, który kończył właściwie każda piłkę. To był mecz Gawryszewskiego i Polańskiego, którzy sporadycznie dawali się zgubić na siatce i budowali punktowe bloki, których kilkadziesiąt minut temu ze świecą było szukać. To był mecz wielkiego Jastrzębia, który przez te kilkanaście minut nie był pomarańczowy. Był złoty.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl