Wielkie otwarcie Gottwalda! Prognozy na sezon 2010/2011 i problemy kombinacji norweskiej

Za bohatera wielkiego otwarcia sezonu w kombinacji norweskiej należy uznać Felixa Gottwalda, który zaimponował formą na trasie biegu. Przedstawiam moje prognozy na sezon 2010/2011 oraz analizę problemów, jakie dotykają kombinatorów.

34-letni Austriak w Kuusamo piątek przesunął się z 21. miejsca po skokach na czwarte po biegu. Dzień później po skokach plasował się dopiero na 26. pozycji, by ostatecznie wygrać całe zawody! W ten sposób Felix został najstarszym triumfatorem zawodów Pucharu Świata w kombinacji norweskiej. Wobec słabej dyspozycji Hannu Manninena Austriak pokazał klasę godną jednego z największych kombinatorów. Takie straty w przyszłości był w stanie odrabiać na trasie biegu jedynie Fin! Mistrz olimpijski z Turynu (2006) swoje pierwsze pucharowe zawody wygrał 2 grudnia 2000 roku w Kuopio. Zwyciężając w Kussamo święcił swój 22. triumf w Pucharze Świata.

W piątek najlepszy był zdobywca Kryształowej Kuli za ubiegły sezon, mistrz olimpijski z Vancouver Jason Lamy Chappuis. Sezon 2010/2011 w kombinacji norweskiej został zatem otwarty. Ten piękny sport przeżywa kryzys, ale duża w tym „zasługa” FIS-u. Niestety nie służą mu też takie „zabawy” światowych władz, które „kombinowały” podczas igrzysk olimpijskich w Vancouver na siłę przeprowadzając skoki w skandalicznych warunkach. Kto regularnie śledzi pucharowe zawody wie, jak emocjonująca może być rywalizacja o zwycięstwo. Niepokojące jest jednak to z jaką przewagą w zeszłym roku Kryształową Kulę zdobył Lamy-Chappuis. Gdy na dobre odejdą Gottwald i Manninen takie sytuacje z jednym zdecydowanym dominatorem mogą się powtarzać, choć może jest to zbyt pesymistyczna prognoza zważywszy na całą generacją zdolnych Niemców, Włocha Alessandro Pittina, naciskających Austriaków i Norwegów.

Spory problem mają Finowie. Do skoków przeniósł się Anssi Koivuranta, zdobywca Kryształowej Kuli za sezon 2008/2009. Świetny Fin ostateczną decyzję podjął, po tym jak zajął trzecie miejsce w Pucharze Kontynentalnym w Wiśle 2 października. Do skoncentrowania się na skokach zmusiła go też mykoplazma, która skutkuje problemami z sercem. Pod jego nieobecność Finom pozostaje tylko dwóch dobrych kombinatorów: Hannu Manninen i Janne Ryynanen.  Z tym że Hannu po otwarciu sezonu do rywalizacji powróci dopiero w styczniu 2011 roku, a docelową dla niego imprezą będą mistrzostwa świata. Zamierza znowu łączyć zdobywanie uprawnień pilota samolotów z uprawianiem sportu. Jego celem na ten sezon jest też wygranie 50. pucharowych zawodów (aktualnie ma ich 48), czego dokonałby jako pierwszy zawodnik w narciarstwie klasycznym. Taka posucha powoduje, że Finowie raczej nie mają szans walki o medale w rywalizacji drużynowej podczas mistrzostw świata.

Czy ktoś będzie w stanie zatrzymać Lamyego Chappuis w drodze po drugą Kryształową Kulę? Jego najgroźniejszymi rywalami obok Gottwalda mogą się okazać inny Austriak Mario Stecher, a także mający świetną ekipę Niemcy: Eric Frenzel, Johannes Rydzek, Tino Edelmann i Bjorn Kircheisen. Do tego trzeba doliczyć szybkobiegacza Norwega Magnusa Moana. Lekceważyć nie można też Amerykanów Johnny’ego Spillane’a, Billa Demonga i Todda Lodwicka. Wydaje się, że szczególnie emocjonującą walkę powinniśmy mieć podczas mistrzostw świata w Oslo. Puchar Świata jednak powinien należeć do Chappuis, który nie schodzi poniżej pewnego poziomu i jest najrówniejszym zawodnikiem w swojej profesji, a w kombinacji norweskiej liczy się to szczególnie.

Emocjonujące otwarcie sezonu pokazało całe piękno kombinacji norweskiej. Pojawia się pytanie czy FIS robi wszystko, by propagować dwubój na świecie? Ostatnio strzela się w działaczy FIS-u z Walterem Hoferem na czele za to co wyprawiają w skokach narciarskich. O tym wiele można przeczytać, więc nie będę się powtarzał. Ale moim zdaniem ta nieudolność działaczy FIS-u dotyczy również, a może przede wszystkim kombinacji norweskiej, nie potrafią oni znaleźć pomysłu na zwiększenie popularności tej dyscypliny. Mieszają więc ciągle z zasadami, z jakimiś punktami dodatnimi i ujemnymi za wiatr (to obowiązuje już także w skokach), co nic nie da, jeżeli się będzie puszczać skoki w warunkach zagrażających zdrowiu, a nawet życiu zawodników, co w kombinacji ma miejsce znacznie częściej niż w skokach i wyniki są wypaczone do granic możliwości. Wprowadzają rywalizację techniką Gunderssena, co akurat moim zdaniem jest dobrym pomysłem, bo akurat obowiązujący od sezon 2008/2009 jeden skok i potem bieg skraca rywalizację, a w biegu można więcej odrobić po jednym popsutym skoku. Jednak pomysł ze sprintem drużynowym to nie jest chyba dobra droga. Zastąpienie normalnego konkursu drużynowego sprintem może być na rękę Finom, którzy najmocniej o to zabiegają przy swoim problemach. Ale czy będzie to z korzyścią dla całej dyscypliny?

Dlaczego coraz mniej zawodników garnie się do kombinacji norweskiej? Główny czynnik to fakt stosunkowo małej liczby rozgrywanych pucharowych zawodów (w tym sezonie będzie ich tylko 14, w tym dwa drużynowe), co nie jest czynnikiem zachęcającym do uprawiania tej ciężkiej dyscypliny wymagającej umiejętnego połączenia skoku i biegu. Drugi, być może jeszcze ważniejszy czynnik jest taki, że w pierwszym w historii Pucharze Świata kobiet w skokach narciarskich w sezonie 2011/2012 do zgarnięcia będą większe pieniądze niż w kombinacji norweskiej i z całym szacunkiem dla pań nie najlepiej to świadczy o FIS-ie. Więc może tu tkwi klucz w poprawie atrakcyjności i zachęceniu młodych ludzi do uprawiania kombinacji norweskiej. Nie oszukujmy się w dzisiejszych czasach sport bez pieniędzy nie istnieje. Kombinatorzy mają prawo czuć się pokrzywdzeni przez światowe władze na tle ich kolegów i koleżanek uprawiających skoki i biegi. Jeżeli nic się nie zmieni takie ucieczki do skoków, jak Anssi Koivuranty, nawet jeżeli w jego wypadku jest to podyktowane głównie problemami zdrowotnymi, mogą być częstszym zjawiskiem.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl