Wirtuozi wody

Pływanie tradycyjnie powinno wyłonić największego bohatera igrzysk. Oprócz pływania w basenie przedstawiam inne sporty wodne, w tym żeglarstwo, wioślarstwo i kajakarstwo, z którymi wiążemy największe medalowe nadzieje.

PHELPSA OSTATNIE IGRZYSKA

Przed czterema laty w Pekinie Michael Phelps przeszedł do historii, jako pierwszy w historii sportowiec, który na jednych igrzyskach wywalczył osiem złotych medali (pobił osiągnięcie legendarnego rodaka Marka Spitza z Monachium 1972). Amerykanin w swojej kolekcji ma w sumie 14 złotych medali olimpijskich (dziewięć w konkurencjach indywidualnych) i jest oczywiście pod tym względem rekordzistą. Phelps w Londynie nie będzie próbował ścigać się z własnym cieniem. Zapowiedział, że zrezygnuje z niektórych konkurencji, ale z jakich na razie nie zdradza. Amerykanin na mistrzostwach świata w 2009 i 2011 roku zdobył tylko po dwa złote medale. Jak sam mówi teraz, gdy jest blisko mety myśli o tym, by wyścig skończył się jak najszybciej. Ciężko mu z siebie wykrzesać dodatkowe siły na finiszu, co zawsze było jego ogromną siłą. Dla Phelpsa igrzyska w Londynie na pewno będą ostatnimi w karierze. On już jest nieśmiertelny i nikomu niczego nie musi udowadniać. Na pewno jakieś krążki wyłowi z londyńskiego basenu, ale ile ich będzie przekonamy się podczas pierwszego tygodnia igrzysk. Na razie wiemy, że na pewno nie będzie ich osiem.

Największym rywalem Phelpsa powinien być jego rodak Ryan Lochte, który jest w swojej szczytowej formie. Z mistrzostw świata 2009 i 2011 w konkurencjach indywidualnych wywalczył łącznie sześć złotych medali, a na 200 metrów stylem zmiennym pobił rekord świata jako pierwszy pływak od czasu zakazania stosowania kostiumów poliuretanowych.

Gospodarze największe nadzieje pokładają w mistrzu świata z 2009 i 2011 roku na 50 metrów Liamie Tancocku i podwójnej złotej medalistce z Pekinu Rebecce Adlington, która przed rokiem została mistrzynią świata na 800 metrów stylem dowolnym. Na kogo jeszcze będą zwrócone oczy pływackiego świata? Federica Pellegrini (Włochy), Rebecca Soni i Missy Franklin (obie USA), Leisel Jones i Stephanie Rice (obie Australia) oraz Sun Yang (Chiny), Daniel Gyurta (Węgry) i James Magnussen (Australia) to powinny być jasne punkty igrzysk w Londynie. A mnie bardzo ciekawi jak do olimpijskiego pływania powróci Laure Manaudou. Będę też uważnie śledził występy Otylii Jędrzejczak, choć wielkich wyników się nie spodziewam. Nasze nadzieje na medal możemy pokładać chyba tylko w osobie aktualnego wicemistrza świata na 100 metrów motylkiem Konrada Czerniaka. A ja będę trzymał kciuki jeszcze za Szwedkę Therese Alshammar i Inge Dekker oraz całą holenderską sztafetę kobiet.

CZYTAJ: Rzymski cyrk dobiegł końca

Po tym jak zezwolono na używanie kosmicznych kombinezonów zniechęciłem się trochę do pływania, bo ten szalony wyścig zbrojeń przybrał obłędne rozmiary i w ogóle mnie to nie podniecało. Dlatego ucieszyłem się, gdy FINA ogłosiła, że od 1 stycznia 2010 wracamy do korzeni, no może nie tak do końca, ale pływanie znowu stało się normalnym sportem, w którym więcej zależy od talentu i ciężkiej pracy pływaka niż od jego wymyślnego kostiumu. Na igrzyska w Londynie będę patrzył głównie pod kątem rywalizacji USA i Australii, bo moim zdaniem to będą najsilniejsze ekipy na olimpijskim basenie. Bardzo dobrze, że Kangury (mowa o mężczyznach, choć bez Iana Thorpe’a, który bezskutecznie próbował wrócić, bo akurat kobiety w Pekinie trzymały poziom) znowu są w wielkiej formie (oczywiście wszystko zweryfikuje basen), bo rywalizacja amerykańsko-australijska zawsze rozpalała kibiców nie tylko w tych dwóch krajach.

DŁUGODYSTANSOWCY, SKOCZKOWIE I TANCERKI

W pływaniu na otwartym akwenie (czy jak kto woli długodystansowym) Brytyjczycy mają swoją faworytkę w osobie Keri-Anne Payne, która jest mistrzynią świata z 2009 i 2011 roku na 10 km (na igrzyskach tylko taki dystans jest rozgrywany), a przed czterema laty w Pekinie wywalczyła srebrny medal. Tytułu bronić nie będzie Larisa Ilczenko, która z powodu problemów zdrowotnych miała stracony niemal cały ubiegły sezon. W rywalizacji mężczyzn największą gwiazdą jest Thomaz Lurz – na 10 km brązowy medalista z Pekinu 2008 oraz mistrz świata z 2009 roku. Tytułu bronił nie będzie holenderski gigant Maarten van der Weijden, który zakończył już karierę.

CZYTAJ: Pływanie długodystansowe, czyli powrót do korzeni

W balecie na wodzie, czyli w pływaniu synchronicznym, prym jak zwykle powinny wieść Rosjanki, które od igrzysk w Sydney (2000) wywalczyły komplet złotych medali w duetach i drużynie. Reprezentantki Rosji z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Szanghaju wróciły z kompletem siedmiu złotych medali, a ich największą gwiazdą była Natalia Iszczenko. Ich najpoważniejszymi rywalkami (praktycznie jedynymi) będą Chinki i Hiszpanki.

CZYTAJ: Pływanie synchroniczne, czyli trzy w jednym

Kto tak pięknie skacze do wody? Oczywiście Chińczycy, którzy przed rokiem na mistrzostwach świata wywalczyli komplet 10 złotych medali (pięć mężczyźni i pięć kobiety). W skokach z trampoliny (oczywiście 3 m, bo tylko z takiej się skacze na igrzyskach) indywidualnie chińscy mężczyźni po raz ostatni złotego medalu nie wywalczyli w Barcelonie w 1992 roku, a kobiety w 1984 roku w Los Angeles. O pozostałe medale tradycyjnie walczyć będą Rosjanie, Niemcy i Australijczycy. Brytyjczycy największe nadzieje wiążą ze startem 18-letniego Thomasa Daleya (mistrz świata z 2009 roku oraz mistrz Europy z 2008 i 2012 roku – wieża 10 m). Przed czterema laty w Pekinie Chińczycy złotego medalu nie zdobyli jedynie w skokach z wieży (mężczyźni) – mistrzem olimpijskim został wtedy Australijczyk Matthew Mitcham. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że w Londynie będziemy mieli powtórkę z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Szanghaju, czego jednak Chińczykom z całego serca nie życzę.

CZYTAJ: Od skoków na odległość do synchronicznych

SERBIJA! ORANJE!

Mówisz piłka wodna myślisz Węgrzy. Czy ktoś ma szansę zdetronizować mistrzów olimpijskich z Sydney, Aten i Pekinu? Jeśli ktoś może sprawić, że w głowach Madziarów się zagotuje to chyba mogą to być tylko mistrzowie świata 2009 Serbowie  (szczególnie mocno będę im kibicował) i Czarnogórcy, odpowiednio mistrzowie i finaliści mistrzostw Europy z tego roku z Eindhoven. Mistrzom świata sprzed roku Włochom jakoś nie ufam, a Amerykanie już nie tacy mocni, jak cztery lata temu w Pekinie. A może Hiszpanie, wicemistrzowie świata 2009, po wpadce przed rokiem (piąte miejsce) się odrodzą? W rywalizacji kobiet raczej ciężko będzie obronić tytuł Holenderkom* (trzymam za nie kciuki!), które wróciły z pustymi rękami zarówno z mistrzostw świata 2011, jak i mistrzostw Europy 2012. Faworytkami są aktualne mistrzynie świata i wicemistrzynie Europy Greczynki oraz mistrzynie Europy Włoszki i zawsze niebezpieczne Rosjanki.

*tak bardzo chciałem widzieć sięgające po złoto Holenderki, że przeoczyłem jeden drobny szczegół – one na igrzyska w Londynie w ogóle się nie zakwalifikowały, podobnie zresztą jak i aktualne mistrzynie świata Greczynki. A zatem to ORANJE! niech zagrzewa do boju holenderskie hokeistki na trawie. W piłce wodnej na tych igrzyskach najbardziej podobają mi się Australijki i to im kibicuję.

CZYTAJ: Piłka wodna to piękny sport!

MEDALOWE ŻNIWA NA WODZIE?

Najwięcej medali nasi mogą sobie wyżeglować, wykajakować i wywiosłować (czy takie określenia są dopuszczalne?). W żeglarstwie mamy naszych wicemistrzów świata w RS:X Zofię Noceti-Klepacką i Piotra Myszkę oraz w klasie Star mistrzów świata z 2008 roku Mateusza Kusznierewicza (mistrz olimpijski z Atlanty i brązowy medalista z Aten w klasie Finn) z Dominikiem Życkim. Naszym żeglarzom życzę stopy wody pod kilem – doprowadźcie do szewskiej pasji tych Brytyjczyków, Brazylijczyków, Niemców, Amerykanów, Holendrów, Izraelczyków i kogo tam będzie jeszcze trzeba!

Przed rokiem z mistrzostw świata polscy wioślarze wrócili bez medali – miejmy nadzieję, że w Londynie (a konkretnie w Eton) udowodnią, że był to tylko wypadek przy pracy, bo przecież wielkie wiosła mamy. O powtórkę z Pekinu ciężko będzie czwórce podwójnej (oni coraz starsi – z całym szacunkiem, a konkurencja nie śpi), ale oni na wycieczkę na pewno się nie wybierają i zrobią wszystko co w ich mocy, by wyszarpać medal. Są nasze mistrzynie świata z 2009 roku i brązowe medalistki z 2010 roku, naznaczone najróżniejszymi kolizjami (pęknięte żebro, zerwane więzadła, wypadek samochodowy) Magdalena Fularczyk i Julia Michalska. Mamy też wojowników z czwórki bez sternika wagi lekkiej dowodzonej przez Pawła Rańdę (wicemistrzowie olimpijscy z Pekinu) oraz ósemkę. Po powrocie Mikołaja Burdy (wiosną został pobity) polska ósemka w pięknym stylu wygrała pucharowe zawody w Monachium.

CZYTAJ: Złota czwórka naszych skarbem narodowym

W kajakarstwie o medal walczył będzie Piotr Siemionowski w K-1 200 m. Gdyby nie kontuzja dłoni, która mu skomplikowała przygotowania powiedziałbym, że najlepszy sprinter świata jest jednym z nielicznych naszych pewniaków do złota. A tak powiem, że medal będzie, ale czy złoty – tutaj już pewna wątpliwość się pojawia. Najbardziej utytułowana polska kajakarka Aneta Konieczna (srebrna medalistka z Pekinu oraz brązowa z Sydney i Aten w K-2 500 m) w Londynie toczyć będzie podwójnie ciężką walkę, bo zmaga się też z nowotworem, dlatego też za nią będę ściskał kciuki podwójnie mocno – popłynie w K-1 500 m i K-4 500 m. Faworytką do medalu w K-1 200 m jest Marta Walczykiewicz, wicemistrzyni świata 2011. Pani Marta popłynie także w K-4 500 m wspólnie z Beatą Mikołajczyk, wicemistrzynią olimpijską z Pekinu w K-2 500, Konieczną i Nają – tutaj też szanse na medal są.

I jeszcze słów kilka o kajakarstwie górskim, w którym się zakochałem podczas igrzysk w Sydney, gdzie w C-2 srebrny medal wywalczyli Krzysztof Kołomański i Michał Staniszewski. Tym razem naszą największą medalową nadzieją jest wicemistrz świata 2011 w K-1 Mateusz Polaczyk, który nie miał innego wyjścia, jak zostać kajakarzem, bo w jego rodzinnej Szczawnicy płynie rwąca rzeka. A w C-1 może niespodziankę sprawi Grzegorz Kiljanek, który w tym roku w Pucharze Świata w Pau zajął drugie miejsce.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl