Wisła mistrzem!

Wszystkie media piszące mistrzostwie Wisły w nagłówkach rzucają hasła „Vive pokonane”, „Vive zdetronizowane”. Faktycznie, po zakończeniu ostatniego spotkania finałowego myśli bardziej skupiały się na Kielczanach. Jak taki zespół mógł przegrać, co będzie dalej. Ale na litość boską, przecież głośmy dziś całemu światu że Wisła Płock jest mistrzem Polski!

W Płocku złoty medal ląduje po raz siódmy. Ostatnio takie osiągnięcie padło łupem Płocczan w 2008 roku. Potem w Kielcach pojawił się Bogdan Wenta i zaczęły powstawać prawdziwie wielkie Kielce. Ale przecież miałem pisać o nowych mistrzach. Strata tronu mistrzowskiego podziałała na Wisłę mobilizująco. W Płocku wzmocniono zespół kilkoma zawodnikami zagranicznymi. Przewinęło się kilku zagranicznych trenerów. Sezon 2009/2010 nie był jednak udany. Zamiast zaciętej batalii o mistrzostwo z Kielcami była zacięta walka o awans do finału z MMTSem Kwidzyn. Walka przegrana. Z resztą i po rundzie zasadniczej Wisła ledwo wyprzedała Kwidzynian w tabeli. Sezon bieżący Wisła miała lepszy od samego początku. Przyszedł trener Lars Walther, pojawiło się kilku mocnych obcokrajowców z Kuzelevem i Samdahlem na czele. Wisła wygrywała wszystko jak leci. Aż do meczu z Kielcami, który zgodnie z oczekiwaniami przegrała. Jednak poza tym – same wiktorie. Nastąpił kolejny mecz z Vive. Tym razem w finale Pucharu Polski. Klęska 22:35 sugerowała, że nawet jeśli Wisła przewyższa resztę ligowej stawki o klasę, to Kielce są o kolejne dwie klasy wyżej aniżeli Płock. Nadszedł rewanż w lidze – i sensacja. Wisła wygrywa w Hali Legionów. I dalej same zwycięstwa – tak Wisła jak i Vive kończy rundę zasadniczą z jedną porażką i dwudziestoma jednoma zwycięstwami. Ćwierćfinały i półfinały bez historii. Finał, pierwszy mecz – także. Vive gra swoje i, choć Wisła robi co może, wygrywa sześcioma bramkami. Wszystko układa się tak jak miało być. A potem te cudne trzy mecze. Wyrwane po dogrywce zwycięstwo w Kielcach i dwie wspaniałe wiktorie we własnej arenie. Przy przewspaniałej publiczności. Prawie cała hala przez niemalże cały mecz krzyczy, gwiżdże, dopinguje. I stoi. Praktycznie cały mecz na stojąco. Robi wrażenie. Można by się pokusić o stwierdzenie, że ci fani najbardziej zasłużyli na ten tytuł. Bardziej niż fani z Kielc, dla których mistrzostwo miało być naturalną koleją rzeczy. Choć nie oszukujmy – dla wszystkich to miała być naturalna kolej rzeczy. A ru z nienacka Wisła Płock zdobywa tytuł. I co dalej? Liga Mistrzów! Czy ten zespół będzie sobie w stanie w niej poradzić? Zapewne będzie to jeszcze mocniejszy zespół niż ten który wczoraj i przedwczoraj upokorzył Kielce. Kilka dni temu podano do publicznej informacji, że z Bundesligi do Płocka przyjdzie Michał Kubisztal, a to chyba nie koniec. Co więcej – będzie to zespół niezwykle złakniony sukcesów. Dla większości ekipy tegoroczny tytuł i te z przed kilku lat są życiowymi sukcesami. A można śmiało stwierdzić, że nie chcą aby to było ich ostatnie słowo. Ciężko wróżyć wielkie sukcesy, ale Płocczanie chłopcem do bicia nie będą. Już zaczynam się niecierpliwić na grę Płocka w Lidze Mistrzów. A także na przyszłoroczną rywalizację z Vive w lidze.

Bo i o tym Vive jednak kilka słów można wspomnieć. O Vive, które grało trochę bez pomysłu, trochę jakby bez zaangażowania. Nietypowym widokiem była także spokojna twarz Wenty w końcówkach spotkań. Nietypowym i niepokojącym. Przed Vive sezon w którym Ligi Mistrzów nie będzie. Teoretycznie istnieje instytucja grupy eliminacyjnej dzikich kart do której to nominowane są cztery ekipy, a z której jedna wychodzi. Dwie polskie ekipy w Lidze Mistrzów – byłoby to coś cudowengo. Aczkolwiek nie wiem, czy Vive ma już markę mogącą dać dziką kartę. Tym bardziej że w tym roku Kielczanie się na europejskich arenach nie popisali. Tak więc najprawdopodobniej będziemy mieli ekipę naszpikowaną gwiazdami polskiej piłki ręcznej, która będzie grała w naszej Superlidze i Pucharze EHF, czy też w Pucharze Zdopbywców Pucharów. Innymi słowy – połowa, lekko licząc, polskiej reprezentacji zostanie odcięta od meczów z najlepszymi ekipamy na kontynencie. Boję się że może to mieć nienajlepszy wpływ właśnie na naszą kadrę. Choć może wobec tego czas na jakieś przetasowania w naszym zespole narodowym. Wszak Wisła to nie tylko wyżej wspomnieni Kuzelev i Samdahl, ale także Twardo, Miszka, Wiśniewski, czy Chrapkowski, który akurat powołanie na najbliższe mecze dostał. Które już za kilkanaście dni. I które niewątpliwie trzeba wygrać. Tak Wenta, jak i cała zgraja kadrowiczów z Vive musi zapomnieć i Vive, o Wiśle i skupić się na orzełku na piersi i walce o awans na Mistrzostwa Europy. Przecież to dzięki kadrze rośnie siła polskiej ligi. I chyba nie chcemy by ta polska liga odwdzięczyła się pociągnięciem kadry w dół.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl