Wisła traci wiele razy

Kolejna afera z udziałem Patryka Małeckiego wstrząsnęła polskimi mediami. Piłkarz Wisły, przed przegranym meczem z Odense nie wyszedł na rozgrzewkę, czym po raz kolejny podpadł „januszom” z Reymonta oraz dziennikarzom, którzy zarzucają mu brak profesjonalizmu. Wisła ma poważny problem na głowie, a problem z głowy zdaje się mieć Franciszek Smuda.

Notoryczny brak powołań dla Małeckiego, selekcjoner argumentował, faktem iż takiego piłkarza nie potrzebuje. Chodziło rzecz jasna o charakter Patryka. Śmiać mi się chciało, gdy przy każdej nadarzającej się okazji zawodnik podkreślał jak to spoważniał, zmężniał i dorósł, byle tylko przekonać Smudę do zmiany decyzji. Metamorfoza miała być podobno zasługą Roberta Maaskanta. Wydarzenia ostatnich tygodni pokazują jednak, że były to tylko pobożne życzenia samego zainteresowanego. Małecki pewne chce pozbyć się swoich wad, stać się spokojniejszym, ale nie wie jak – nic w tym złego i kompromitującego. W sytuacjach stresowych, jakich w życiu zawodowego piłkarza jest całe mnóstwo, łatwo się pogubić. Pytanie jest jedn0 – dlaczego klub nic w tej sytuacji nie zrobił.

Przez kilka sezonów władze Wisły przymykały oko na kolejne występki „Małego”, broniła go dobra gra. Od czasu do czasu – pod naciskiem mediów trzeba było go jakoś ukarać. Nikt nie zadał sobie jednak trudu by Małeckiemu pomóc. Spróbować wynająć specjalistę, który popracowałby nad psychiką. Niebawem Wisła za to zapłaci i to kilkakrotnie. Straci piłkarza oddanego klubowym barwom, zapowiadającego się na solidnego pomocnika. Co więcej odda go za pieniądze dużo mniejsze niż można było się spodziewać jeszcze kilkanaście miesięcy temu.

SPRAWDŹ NASZ PROFIL NA FACEBOOKU, ZOSTAŃ NASZYM FANEM

Małecki jest zresztą ważny dla Wisły z jeszcze jednego powodu. Jego obecność w składzie łagodzi fanatyków zza bramki, którzy jak parę razy udowodnili – nie przebierają w środkach, gdy coś im się nie podoba. Potrafią zrobić użytek z noża wniesionego na stadion lub zdemolować samochód piłkarza. Myślicie, że wszystkim osobom, które wkładają serce w doping na Wiśle podoba się kadra mistrzów Polski? Przeciętny fanatyk piłkarski w naszym kraju dość nieufnie patrzy na czarnoskórych i piłkarzy z Izraela w ukochanej drużynie. No dobra nie owijajmy w bawełnę – nieufnie to słowo dla dzieci, kibice w Polsce nie znoszą gdy po ich boisku biegają „żydy” i „murzyny”. Tak się akurat składa, że w Wiśle paru takich delikwentów ostatnio sobie pogrywa. Małecki, ulubieniec wiślackiego młyna był zaś katalizatorem, tym który sprawiał, że z Wisłą można było się identyfikować. Czy po jego ewentualnym odejściu klub będzie w stanie znaleźć kogoś, kto tak jak on zjedna mu fanatyków? Nie wiem, być może przeceniam rolę Małeckiego w tym przedsięwzięciu i dla kibiców nie ma znaczenia, czy jest on w składzie czy też nie… na Odense tylko parę razy skandowali jego imię, zapewne widząc jak wychodzi się  „rozgrzewać”.

Na koniec, powiedzmy sobie szczerze – incydent z rozgrzewką, nie miałby większego znaczenia, gdyby Patryk grał dobrze i strzelał bramki.  W jego obecnej formie jednak każda taka akcja jest mnożona razy trzy i uwypuklana do granic możliwości. Strzelasz gole, podajesz? Wybaczyć można ci wszystko, jeżeli jednak jesteś nieprzydatny i do tego sprawiasz kłopoty – dziękujemy ci za współpracę. Najpewniej więc klub podziękuje Patrykowi, a kac po tym zdarzeniu może być bardzo silny.

Tylko jeden „cygan” potwierdził, że z jego nosem wciąż nie jest tak źle.

Zapraszamy do naszego centrum LIVE, w którym przeczytasz archiwalne relacje z meczów oraz sprawdzisz harmonogram następnych


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/