Woźniacka: Z tej mąki Szlema nie będzie?

Choć Karolinie Woźniackiej fachowcy nie szczędzą krytyki to Dunka jakby robiąc im na złość nie chce przestać wygrywać. Tylko że od razu w mojej głowie się pojawia myśl ta: byle do Wielkiego Szlema i przestanie wygrywać.

Nie mówię tego, by urazić rosnącą liczbę kibiców Karoliny, ale po prostu tak ja to widzę. Nawet w tak dużych imprezach, jak ta w Indian Wells Karolina może pokazać bardziej agresywny tenis, szybszy, z odważnymi atakami przy siatce, uciekaniem od kalkulacji, podejmowaniem ryzyka. Wszystko ma jednak swoje granice i Karolina chyba zawsze pozostanie taką pracowitą mrówką. Brawa za to co pokazała w Indian Wells, to w końcu największy triumf w jej karierze, ale dopóki nie sięgnie po wielkoszlemowy tytuł nie będzie jej można nazwać prawdziwą przewodniczką kobiecych rozgrywek. Bo liderka to kategoria umowna, a najważniejsze są przewodniczki, które nas zachwycają, dominują i porywają w imprezach wielkoszlemowych, jak Kim Clijsters, jak siostry Williams przez lata, jak Maria Szarapowa.

Karolina póki co mnie nie porwała, nie oczarowała. A jak wiadomo pokaż mi jak grasz w Wielkich Szlemach, a powiem ci jaką jesteś tenisistką. Karolina jest zawodniczką solidną, bardzo regularną, wytrenowaną fizycznie do granic możliwości, wyrobnikiem zamęczającym rywalki niesamowitą pracą nóg i umiejętnością przebijania piłki w nieskończoność. Coś co można wytrenować ciężką pracą, wręcz harówką, coś co trzeba podziwiać, ale na ma tutaj magii, porywania tłumów czymś niezwykłym, charakterystycznym tylko dla konkretnej osoby. Karolina jest bardzo dobrą tenisistką, która regularnością zabija coraz bardziej zniechęcone i zmęczone rywalki, ale nie jest osobowością.

Karolina wygrywając turniej w Indian Wells zdobyła 14. tytuł w karierze i drugi w sezonie (bilans finałów 14-9). To jej dziewiąty triumf w imprezie rangi Premier i drugi Premier Mandatory (w zeszłym roku Pekin).

Już parę razy zadawałem to pytanie i je powtórzę: czy grając w taki sposób można zgarnąć wielkoszlemowy tytuł? Nie można, bo Karolina w Wielkich Szlemach za każdym razem wraca do swojej kalkulacji i czeka na ruchy ze strony rywalek, szczególnie w tej kluczowej fazie. Choć i tak agresja z jej strony nie oznacza, że nagle notuje niewiarygodną liczbę kończących uderzeń. Karolina po prostu kończącego uderzenia nie ma i za każdym razem w Wielkich Szlemach odbija się to jej czkawką. Ona wie, że wielkoszlemowym tytułem musi potwierdzić swoją pozycję i to że musi nie daje jej spokoju i paraliżuje jej ruchy.

Karolina nie jest zawodniczką tak twardą i niezniszczalną jakby się mogło wydawać. Dwukrotnie w Melbourne udowodniła to Na Li, w zeszłorocznym Roland Garros Francesca Schiavone, na Wimbledonie Petra Kvitová oraz w US Open Wiera Zwonariowa. Za każdym razem obrazek podobny: próba zdominowania Karoliny, skracanie wymian poprzez wypady do siatki bądź maksymalnie ryzykowne uderzenia z głębi kortu. Problem Karoliny jest taki, że każda tenisistka wie jak z nią trzeba grać i w Wielkich Szlemach prędzej czy później trafia na taką, której ten szybki tenis ze zmianami rotacji, uciekaniem od schematów wychodzi bez zarzutu.  I takie Wiery i Franceski w postaci innych tenisistek zawsze będą się na drodze Karoliny pojawiać i będą ją brutalnie obdzierać z marzeń o wielkoszlemowym tytule. Jestem brutalny? Ale tak po prostu uważam, choć może kiedyś przyjdzie mi to odszczekać. Uczynię to z przyjemnością, bo będzie to oznaczało, że Karolina poczyniła ogromne postępy i wreszcie jej grą będzie można się zachwycać. Bo ja bardzo mocno pragnę, by grała tak pięknie, jak pięknie wygląda. By pod wpływem jej gry dech zapierało mi w piersiach i by nogi się pode mną uginały, tak jak to się dzieje pod wpływem jej urody.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl