Wpadliśmy w „piłkoszał”!

Ogólnonarodowa bomba wybuchła. Cokolwiek zrobisz – włączysz telewizor, kupisz gazetę, włączysz radio, wyjdziesz na ulicę – wszędzie widać motyw piłkarski. A wszystko to związane jest z Euro 2012, które za kilkadziesiąt godzin rozpocznie się na polskiej i ukraińskiej ziemi!

Oczywiście nigdy nie będzie idealnie i nie da się jednocześnie zadowolić stu procent populacji. Zdaję sobie sprawę, że jest liczna grupa osób, których wciskanie piłki nożnej na siłę do wszystkiego bardzo irytuje. Nie zamierzają się oni przejmować „jakimiś głupimi Mistrzostwami Europy”. Dla takich ludzi nastąpił okres ciężki, żeby nie powiedzieć tragiczny, gdyż ciężko im się odizolować od futbolu, który w formie pozaboiskowej atakuje ze wszystkich stron. Jednak ja zdecydowanie należę do grona osób prosportowych, czy nawet propiłkarskich, więc absolutnie nie mam zamiaru narzekać. Co prawda sam tak mam, że gdzie nie spojrzę, tam wszystko przypomina mi o ME, ale ja się w takiej chwili raduję i chcę się nią w pełni cieszyć!

Lecz przejdźmy do rzeczy. O przeróżnych gadżetach będzie jeszcze osobna notka, ale nie licząc nich wciąż można zauważyć wiele innych znaczących zjawisk. Przede wszystkim chodzi mi o media – telewizję i prasę w szczególności. Rozpocznę od tego drugiego. Oczywiście nabyłem specjalne wydania paru dużych (konkurencyjnych!) sportowych wydawnictw, bo wiem, że tam znajdę rzetelne i fachowe artykuły dziennikarzy zajmujących się tym każdego dnia. Niestety, przy takich imprezach do głosu dochodzą także „sezonowe” brukowce, które zajmują się futbolem tylko podczas większego wydarzenia. No przepraszam bardzo, ale nie ufam gazecie, która na co dzień pisze np. o życiu celebrytów, a w związku z Mistrzostwami Europy publikuje jakiś pseudoniezbędnik kibica. Dla kogo to jest?!

Pozytywną stroną wpływu mistrzostw na gazety jest to, że piłkarskie tematy zamiast na końcu, znajdują się na początku. Nie można zaprzeczyć, że święto futbolu, które w teorii już się rozpoczęło (a oficjalnie, w praktyce stanie się to 8 czerwca o 18:00) jest wydarzeniem numer 1 w Polsce. Znalazłem na facebooku dwa krzepiące zdania:

Wiecie ja też nie lubie piłki ale pewnie tacie udostępnię telewizor na ten czas. Tylko może warto postarać się aby świat, który się zjedzie na imprezę zapamiętał nas bardzo dobrze.” 

Idealnie trafione! Mając w głowie wyobrażenie fenomenu piłki nożnej, zwłaszcza w naszym kraju, nie można zamykać Euro tylko w kategorii futbolu. To coś znacznie więcej. Na żadną inną imprezę nie budowano tyle dróg, hoteli, ani sieci komunikacyjnych. Pamiętajmy również, że przybędą do nas milionowe rzesze kibiców, a to oznacza wielką promocję dla regionów, w których zawitają fani z całej Europy. Połowicznie od nas zależy, jakie wywiozą stąd wspomnienia (druga połowa to wynik sportowy ich rodaków w mistrzostwach). O to musimy już zadbać sami.

Co takiego dzieje się w telewizji? Chyba nie da się znaleźć stacji, która nadaje cokolwiek na żywo i nie wspomniałaby o Euro. Nie trzeba chyba wymieniać TVP, która posiada wyłączne prawa do transmitowania meczów live. Publiczna się po prostu szczyci. Cóż, ma do tego prawo, ponieważ dawno nie była w posiadaniu tak atrakcyjnego produktu. Co na to konkurencja? Najbardziej serio do sprawy podszedł chyba Polsat Sport, który planuje codziennie o 22:45 emitować na żywo dwugodzinny program z analizami meczów pt. „Cafe Euro”. Ma on własne nowe studio, a są plany, by zapraszać do niego mnóstwo gości.

TVN, z kolei, poza emisjami na nSport, wprowadza wiele pozycji do programu TVN24. Poranek ma mocne zabarwienie futbolowe, a w trakcie dnia pokazywane są obrazy na żywo z miejsc obozów i treningów drużyn. Kiedy oglądam te materiały, to aż mi serce rośnie. Aż 13 z 16 reprezentacji uczestniczących w ME mieszka i ćwiczy w Polsce!

Chciałem wspomnieć także o kibicach. Początkowo bałem się o to, ale na szczęście to się nie spełniło. Bałem się, że może być niebezpiecznie, że piłkarze będą mieli głuchą ciszę podczas zajęć. Okazało się jednak zupełnie inaczej – zaczynało brakować wejściówek na treningi różnych reprezentacji. Świadczy to o naszym zamiłowaniu do piłki. Ci,  którym nie poszczęściło się w losowaniu biletów, chcieli zobaczyć swoich idoli ze Starego Kontynentu na własne oczy, choćby podczas trenowania, aby zobaczyć go na własne oczy, a nie przez ekran teleodbiornika. I już poszedł impuls w świat – zainteresowanie jest ogromne!

Da się zauważyć, że mimo tych wszystkich trudności i afer, nasi piłkarze (najważniejsi w tym wszystkim!) mogą liczyć na wsparcie milionów Polaków. Od 8 czerwca do 1 lipca w naszym kraju zapanuje ogromna atmosfera święta, ale w dni meczów naszej reprezentacji będzie ona miała swoje apogeum. Już teraz, niemal na każdym parkingu, widać kilka samochodów z takimi oto gadżetami:

Nie da się ukryć, że podpis pod tym demotywatorem daje do myślenia. Zwłaszcza, że prawdopodobnie Polska wygląda tak:

Moim zdaniem jest to nowoczesna forma patriotyzmu, o którym już wspomniałem przed kilkunastoma dniami. Nie ma w tym nic złego, znalazłem nawet komentarz mówiący o tym, że jeżeli tylu naszych rodaków zaopatrzyło się we flagi, to teraz będzie je miała na święta państwowe. Lecz, aby odnieść taki sukces, jak przy Euro, trzeba by zrobić jakąś kampanię społeczną pt. „wywieś flagę na Święto Niepodległości”. W moim odczuciu nie jest to niemożliwe do zrealizowania.

Jak mnie udziela się ten „piłkoszał”? Chciałbym pisać codziennie jakąś notkę związaną z Euro, ale czasem szkolne obowiązki mi to uniemożliwają. Na szczęście już teraz mogę niemal całkowicie dać się porwać tejże imprezie, bo z klasą do Pragi nie pojadę. W tym czasie zamierzam dopingować z całego serca na Stadionie Narodowym polskich piłkarzy podczas meczu z Rosją. Nie wybaczyłbym sobie tego, gdybym teraz miał wyjechać z kraju (no, chyba, że na Ukrainę)!

Od kilkunastu dni odczuwam już taką piłkarską gorączkę. Moja pierwsza myśl po wstaniu z łóżka to:

Do ME zostało X dni. Taaaaaaak, już coraz bliżej!”

Ponadto, codziennie dźwięczą mi w uszach piosenki związane z Euro – Oceana, Liber, nawet Jarzębina! Trudno, hit wybrany, to trzeba to przyjąć. Zaśpiewałbym już ją całą, ale dla dobra Twoich uszu nie będę tego robić.

Aha, no i pamiętajmy: 8 czerwca dla wielu będzie dniem wolnym. Teoretycznie dlatego, że to „piątek po Bożym Ciele”, lecz kibice mają swoją oczywistą teorię na ten temat – tego dnia rozpocznie się największa impreza sportowa w historii Polski! Tego się trzymajmy!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl