Wreszcie mamy drużynę, która daje nam radość

fot. PZPN/Łączy Nas Piłka

Reprezentacja Polski znalazła się w ćwierćfinale piłkarskich Mistrzostw Europy. To wielki sukces polskiego futbolu i coś, czego młodsze pokolenie kibiców jeszcze nie przeżyło. W dodatku jest to nasz najlepszy wynik w mistrzostwach Starego Kontynentu. Decydujący o awansie do najlepszej ósemki mecz ze Szwajcarią już przeszedł do historii jako jedno z najważniejszych spotkań w historii polskiego piłkarstwa.

Polska ma dwa medale Mistrzostw Świata i trzy medale olimpijskie. Niestety dorobek naszych piłkarzy w Mistrzostwach Europy był skromny. Nawet w najlepszych czasach, kiedy kibiców zachwycali Lato, Deyna, czy Boniek, naszej drużynie nie udało się przebić do głównego turnieju o prymat na kontynencie. Jednak najpierw grały w nim tylko cztery drużyny. Następnie mistrzostwa poszerzono do ośmiu uczestników. Ale Polacy pojechali na tę imprezę dopiero w 2008 roku, kiedy stawka wynosiła szesnaście ekip. Drużyna Leo Benhakkera, jak wiadomo wiele nie zdziałała. Podobnie było cztery lata później, gdy mająca zapewniony awans jako współgospodarz ekipa Franciszka Smudy również odpadła po fazie grupowej. Aż do 2016 roku musieliśmy czekać na pierwsze zwycięstwo. Na szczęście nie poprzestaliśmy ani na pierwszej wygranej, ani na wyjściu z grupy. W 1/8 finału rozprawiliśmy się ze Szwajcarią. Emocjami, jakich doznaliśmy w tym meczu, moglibyśmy obdzielić cały turniej. Spodziewałem się trudnej przeprawy i rzeczywiście bój z Helwetami był niezwykle morderczy. Dopiero rzuty karne zadecydowały o tym, że to polscy piłkarze zagrają w ćwierćfinale. Znów nie przełamał się Robert Lewandowski, który jednak – podobnie jak koledzy – wykorzystał rzut karny w konkursie jedenastek. Klasę pokazał Grzegorz Krychowiak, który mimo potwornego zmęczenia oddał decydujący strzał jak profesor. Wysoko głowę może nosić Jakub Błaszczykowski. Wydawało się, że wszystko, co najlepsze w jego karierze to już przeszłość. Tymczasem pomocnik Fiorentiny we Francji zdobył już dwie bramki i jest jednym z najlepszych graczy w naszej kadrze. Największe brawa należą się chyba Łukaszowi Fabiańskiemu. To on był bohaterem tego meczu. Tak jak wspomina się 1973 rok i parady Jana Tomaszewskiego na Wembley, tak po latach mówić się będzie o interwencjach Fabiańskiego w 2016 w Saint-Etienne.

Już przed mistrzostwami za sukces uważałem ewentualny awans do ćwierćfinału. Przepustka do 1/8 miała być jedynie planem minimum i odpadnięcie na tym etapie rozgrywek powodowałoby niedosyt. Z drugiej strony, o czym już pisałem, po ostatnich turniejach w wykonaniu Polaków, byłem wielkim pesymistą i w ogóle nie byłem pewny wyjścia z grupy. Skoro jednak przeszliśmy przez grupę bez porażki i bez straty gola, dobrze byłoby znaleźć się w ósemce. Nasi piłkarze zdołali to wywalczyć. Niezależnie od tego, jak zakończy się rywalizacja ćwierćfinałowa, już jestem zadowolony z wyniku osiągniętego na EURO 2016. Polska jest w gronie ośmiu najlepszych drużyn Europy. Jeszcze kilka lat temu, kiedy gubiliśmy punkty w meczach eliminacyjnych z Czarnogórą i Macedonią, wydawało się to nie do pomyślenia. Jednak progres, jaki nastąpił w przypadku reprezentacji Polski od tamtego czasu jest ogromny.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Teraz walczymy o półfinał. Naszym rywalem będzie Portugalia, która wczoraj pokonała po dogrywce Chorwację. Każdy, kto oglądał ten mecz, doskonale wie, że było to jedno z najsłabszych widowisk na turnieju. Celnych strzałów było w nim mniej niż błędów ortograficznych w dyktandzie pisanym przez największego klasowego prymusa. Jeśli Portugalia zagra z nami, tak jak zagrała wczoraj, jest ogromna szansa na awans podopiecznych trenera Nawałki do najlepszej czwórki. Niestety obawiam się, że tak słabego meczu Portugalczycy po prostu nie mogą powtórzyć.

Wreszcie doczekaliśmy się drużyny, która nie przynosi wstydu. Adam Nawałka stworzył zespół, z którego możemy być dumni. Teraz czas na walkę o półfinał, ale już przed jego rozpoczęciem możemy uznać turniej za bardzo udany. Dobrze jednak, że nie myślą tak nasi piłkarze, którzy powtarzają, że nie chcą poprzestać na tym, co wywalczyli wczoraj. W końcu nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być jeszcze lepiej.


pubsport.pl