„wydarzenie roku”

Wkurzyła mnie ta ogromna otoczka wokół tego spotkania. Dobra, jest to najbardziej prestiżowy z tegorocznych meczów naszej kadry, fakt, gdy gramy z Niemcami serce bije trochę mocniej, owszem, otwieramy stadion na Euro. Ale to był mecz towarzyski.

Nie napiszę, że nie kibicowałem naszym, ale nie byłem pewien czy chcę by w takich okolicznościach przygody tworzyła się historia. Abstrahując od tego czy faktycznie można w meczu towarzyskim tworzyć historię. Ale wszyscy ku temu dążyli. Nie ukrywam że taka sprawa jak studio przedmeczowe zamiast serwisu sportowego po Wiadomościach w programie pierwszym telewizji publicznej (czy też, jak to określił prowadzący studio redaktor „specjalne wydanie serwisu sportowego”) wyprowadziła mnie z równowagi. Okazało się że mamy dzień przerwy w US Open, dzień przerwy w Vuelta a Espana i nikogo nie obchodzi zakończenie największej afery LIO w Atenach. Eurobasket – a co to jest? Rozumiem że piłka nożna zajmuje najwyższe miejsce w hierarchii polskich sportów, ale media zrobiły z tego naszego sparingu co najmniej ćwierćfinał Mistrzostw Świata. A gdybym nie interesował się sportem, to w wyżej wspomnianej telewizji chyba nawet nie doczekałbym prognozy pogody, którą wciśnięto między trzecie, a czwarte połączenie ze stadionem. Przy czym każde z tych połączeń było minimum dwa razy okraszone hasłem „wydarzenie roku”, zaś o historii starć polsko-niemieckich wszystko wie już chyba cały nasz naród z noworodkami włącznie.

Dobra, trochę się podenerwowałem, ale mecz cały obejrzałem. Jedni pewnie stwierdzą, że gdyby Peszko miał pewniejszą nogę, to byśmy Niemców roznieśli. Inni, że gdyby nie Szczęsny to Niemcy by nas roznieśli. Faktem jest, że Szczęsny zagrał świetny mecz, aczkolwiek myślę że gry na bardzo wysokim poziomie należy po prostu od niego oczekiwać. Trochę przez to zacierany jest nam obraz obrony, która im bliżej własnej bramki, tym gorzej się prezentuje. Ofensywni potrafili nacisnąć, środek pola walczył, a z tyłu czasem trochę plątały się nogi. No ale ten środek pola spłodził nam kilka przechwytów i kontrataków, które jakoś się prezentowały. Przynajmniej póki piłka była przy nodze Lewandowskiego lub Błaszczykowskiego. Z Mierzejewskim bywało różnie, zaś Peszko popisywał się tylko szybkim biegiem za piłką, a potem… Na tych czterech zawodnikach można by zakończyć analizę naszej gry ofensywnej. Raz fajnie w kontrze wszedł Dudka, aczkolwiek żadna z powtórek nie rozwiała moich wątpliwości co do tego czy nasz defensywny pomocnik jaskółeczki nie poczynił zaliczając chcąc, nie chcąc, asystę przy golu Lewego. A reszta? Trochę brakowało bocznych obrońców. Wasyl wchodził chociaż na stałe fragmenty. Wawrzyniaka zaś na połowie atakowanej absolutnie nie pamiętam, a gdyby nie ostatnia akcja to nie byłbym w stanie odtworzyć żadnego momentu gry z udziałem lewego obrońcy Legii. Choć z drugiej strony kiedy te wejścia ofensywne miały nastąpić skoro nasze akcje kończyły się tak szybko że startujący z nominalnej pozycji Wasyl, czy Wawrzyniak ledwo zdążyliby dobiec do linii środkowej. Podsumowując: bardzo ciekawie to nie wygląda. Aczkolwiek przyzwoita kontra cieszy bo w połączeniu ze zdyscyplinowaną defensywą może dać prymitywny, ale często jakże skuteczny schemat. W naszym wypadku, swoją drogą, jako substytut mocnej obrony można postawić Wojtka Szczęsnego. Szkoda tylko że ten schemat nie ma wiele wspólnego z tym co przez  ostatni rok próbował naszej kadrze zaszczepić Franciszek Smuda.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl