Wywiady po meczu ATOM Trefl Sopot – Beef Master Budowlani Łódź

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym fazy play-off siatkarki ATOMu Trefla Sopot pokonały Beef Master Budowlanych Łódź 3:0 (25:15, 25:16, 25:21). Prezentujemy pomeczowe wypowedzi zawodniczek i trenerów.

Tabitha Love – środkowa Beef Master Budowlanych:

Sporo punktów sopocianki otrzymały od was w prezencie, szczególnie w pierwszych dwóch partiach. Jesteś w stanie wytłumaczyć, co działo się z zespołem?

– Same popełniałyśmy dużo błędów. Straciłyśmy kontrolę nad spotkaniem, przegrywałyśmy pojedynki na siatce i w ten sposób nasz plan na to spotkanie dość szybko się popsuł. Bardzo duża poprawa naszej gry nastąpiła w trzecim secie.

Myślisz, że będziecie w stanie prezentować ją na stałe, przez dłuższy okres czasu, w następnych meczach?

– Głęboko w to wierzę. Pierwsze dwa sety dziś były bardzo złe w naszym wykonaniu. W trzecim odnalazłyśmy swój rytm. Szkoda, że dopiero wtedy, a nie od pierwszych piłek, ale to nam pokazało, że możemy grać dużo lepiej i z takimi nadziejami podchodzimy do kolejnych meczów.

Będziesz w stanie dłużej przebywać na boisku na następnych spotkaniach?

– Wszystko zależy od trenera. To on decyduje kogo wpuszcza na boisko. Jestem gotowa do gry, choć oczywiście moja kostka nie ma się jeszcze tak dobrze, jak wcześniej. Jednak jeżeli uzna, że mogę pomóc zespołowi, wejdę na plac gry i zrobię wszystko, by pomóc zespołowi.

Już wtedy, gdy pojawiłaś się na placu gry w II secie wraz z koleżankami, nominalnymi rezerwowymi,  odniosłem wrażenie, że gra się zaczyna powoli układać. Czy z boiskowej perspektywy też tak odczuwałaś?

– Uważam, że miałyśmy więcej energii. Wchodząc do gry wiedziałyśmy, że nie mamy nic do stracenia. Starałyśmy się nie patrzeć na tablicę wyników, grać spokojnie, na luzie. To pozwoliło nam skoncentrować się wyłącznie na siatkówce i pewnie dlatego również wyglądało lepiej z boku.

 

Anna Podolec – atakująca ATOMu Trefla::

Jak to się stało, że po dwóch dość gładko wygranych partiach w trzeciej grało się wam dość ciężko?

– Łodzianki wzmocniły zagrywkę, a nam było ją ciężko przyjąć. Stąd wzięła się ich kilkupunktowa przewaga. Później już skoncentrowałyśmy się bardziej na przyjęciu i byłyśmy bardziej zdeterminowane, by wygrać tego trzeciego seta.

Obawiałyście się hali 100-lecia Sopotu? Zdarza się, że mają tu miejsce dziwne, niewytłumaczalne rzeczy.

– Jedynie z Muszyną grało nam się tutaj słabo. Ogólnie myślę, że ta hala jest fajna. Kameralny obiekt z trybunami blisko boiska to miejsce, gdzie się odnajduję.

Czy zgodzi się pani, że do waszej wygranej przyczyniły się siatkarki z Łodzi, które oddały wam sporo punktów po swoich błędach?

– Myślę, że w dwóch pierwszych setach „przycisnęłyśmy” zagrywką i to spowodowało, że myliły się w ataku. Dobrze spisywał się też blok i obrona w kluczowych momentach."

 

Sylwia Pycia – środkowa Beef Master Budowlanych:

Z czego wynikała słabsza gra przez pierwszą godzinę?

– Ciężko powiedzieć. Założenia były inne. Analizowałyśmy sobie grę dziewczyn z Sopotu. Pod tym względem byłyśmy dobrze przygotowane. Dlatego chciałyśmy walczyć i ugrać jak najwięcej, a nie ugrałyśmy nic. Nasza gra była niepoukładana, chyba byłyśmy nieco spięte, bo na pewno nie mogę powiedzieć, że nieskoncentrowane."

Kiedy wydawało się, że przedłużycie mecz o kolejnego seta, zespół stanął. Czy jest pani w stanie to wytłumaczyć?

– To jest nasza bolączka od początku sezonu. Gdzieś przytrafiają nam się 2-3 błędy z kolei i nie potrafimy się podnieść i przejść przez to. Nie ukrywamy, że gramy z Mistrzem Polski, ale nikt nie zabrania nam walczyć. A dziś tej walki nie było. Mam nadzieję, że jutro jednak stawimy większy opór."

 

Adam Grabowski – trener Beef Master Budowlanych:

Wydawało mi się, że zawodniczki wchodzące z ławki rezerwowych prezentowały się lepiej niż te, które wyszły od początku. Jak pan to odbiera?

– Dobrze, że panu się tak tylko wydawało, bo jeżeli ta druga szóstka prezentowała się lepiej, to jednak w trzecim secie ta pierwsza grała dużo lepiej od tej drugiej.

Jest szansa na to, by dobrą grę z trzeciego seta niczym w komputerze – zapisać i na przykład jutro odtworzyć od pierwszych piłek?

– Mam taką nadzieję. Po to wykonujemy ten zawód, męczymy się na treningach, by potem finalnie sprzedać swoje umiejętności. Zaręczam, że nie gramy i nie trenujemy tak, jak wyglądało to w pierwszym i drugim secie.

 Czy da się zredukować ilość błędów i punktów oddanych przeciwniczkom? Dziś było tego naprawdę dużo.

– Wszystko siedzi w głowach, nie w mięśniach czy układzi ruchu. Będziemy ze sobą rozmawiać i musimy dotrzeć do tych głów. Także dziewczyny same muszą sobie do tych głów dotrzeć. Liczę, że się odblokują i będą pozytywne.

Znalazłby się jakiś pozytyw z tego spotkania?

– Pozytywne było to, że po słabych dwóch setach można było wyjść, walczyć i mieć kontakt z przeciwnikiem, który – jak się okazało – nie musiał nas tak ostro zlać. Dziewczyny same sobie udowodniły, iż mogą. Czy to wystarczy, by wygrać mecz, albo najpierw seta? Cóż, jeszcze nam się to w tym sezonie z ATOMem nie udało. Najpierw musimy szukać wygranej w secie, a potem się będziemy zastanawiać, co dalej.

 

Teun Buijs – trener ATOMu Trefla:

Po dwóch ostatnich słabych meczach w naszym wykonaniu, nasza drużyna wreszcie się odnalazła na boisku. Co prawda kilka początkowych punktów było zagranych nerwowo, ale ostatecznie opanowaliśmy nerwy. Zadowalająco funkcjonowała nasza zagrywka i blok. Potrzeba nam jeszcze dwóch wygranych, aby awansować do półfinału i musimy być gotowi do kolejnych meczów z Budowlanymi Łódź."

źródło: sportowefakty.pl, SiatkarskaLiga TV, własne


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl