Waszym zdaniem. Proponuję mecz: Polska – „Banda Śmieci, Chamów i Drewniaków”.

W związku z ostatnimi problemami PZPN-u ze znalezieniem chętnego do gry, sparingpartnera dla Reprezentacji Polski, przyszedł mi do głowy pewien „głupi” pomysł.

Jeżeli mamy jęczeć Cypryjczykom, Słowakom czy innym drużynom (bądź co bądź, to na własne życzenie – nikt nie ma ochoty grać z … 71. drużyną wg FIFA mając opcję wyboru …) i się prosić żeby zagrali z nami mecz towarzyski, no i jeżeli w końcu mamy się mierzyć z jakimiś dziwnymi drużynami typu Argentyna … C, to może dałoby radę zorganizować sparing z zespołem złożonym z piłkarzy, z których, z różnych powodów i w różnym stylu, ale zdecydowanie i świadomie Franciszek Smuda zrezygnował?

Poprzednicy Smudy też mieli swoje wizje, też dokonywali dziwnych, niezrozumiałych wyborów – co do tego nie ma wątpliwości. Tak samo jak i do tego, że Smuda pod tym względem przeszedł … ludzkie pojęcie, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość klasowych zawodników „nie pasujących do jego koncepcji”!
Przecież z zawodników, których – nie ma się co łudzić – nie zobaczymy na Euro 2012 powstałby nie głupi zespół  m.in. z – Arturem Borucem, Marcinem Wasilewskim, Mariuszem Lewandowskim, Marcinem Baszczyńskim, Michałem Żewłakowem, Piotrem Brożkiem, Patrykiem Małeckim, Radosławem Majewskim, Przemysławem Kaźmierczakiem, Sebastianem Milą, Tomaszem Cywką, Jackiem Kiełbem, Pawłem Brożkiem, Arturem Sobiechem czy Ebim Smolarkiem.

Czy na pewno więcej wart byłby mecz z Cyprem, Słowacją albo Argentyną (osłabioną brakiem … 45 najważniejszych zawodników)?
Czy może jednak warto byłoby skarcić i „pstryknąć w ucho” w rywalizacji na boisku, na oczach wszystkich kibiców, całą tą bandę „lansowanych przez media” grajków?
Zamiast urządzać w Warszawie piknik z udziałem drużyny zagranicznej, która wyjdzie na murawę w trzecim garniturze, której jeszcze trzeba zapłacić za to wyjście na boisko, ugościć i … mimo wszystko poważnie się liczyć z kolejną porażką – a to jest ryzyko zjebanych wakacji, bo wiadomo, że jest „osoba”, która tylko czeka na okazję, żeby przypieprzyć Franiowi i go wygryźć z posady – nie byłoby dla wszystkich lepiej urządzić … też piknik tylko, że we własnym gronie, „po kosztach” i raz ale za to porządnie zamknąć gęby wszystkim „złośliwym i zazdrosnym idiotom”?
Smuda, zapewne deklasując na boisku rywala, postawiłby przecież symboliczną kropkę nad „i” w temacie „selekcja”. Miałby zapewniony święty spokój na najbliższe wakacje, a może i dłużej. Może nawet jechałby na tym argumencie do samego turnieju?
Na pewno poważnie „by urósł w … swoich oczach”, ale też i w oczach swoich dziewczynek chłopców, mocno zwiększając w ten sposób swój i tak „już ogromny” autorytet.

Po jednej stronie ekipa „budowana” od listopada 2009 roku, już wyselekcjonowana (sam Smuda tak twierdzi), najważniejsza piłkarska drużyna w naszym kraju – Reprezentacji Polski, a po stronie przeciwnej drużyna zbudowana zebrana wyłącznie na ten jeden mecz z zawodników niejako wyznaczonych również przez … Franciszka Smudę osobiście (metodą selekcji negatywnej).
Zespół złożony wyłącznie z piłkarzy „zbyt krnąbrnych”, „za starych”, „drewnianych”, „zbyt wolnych” jak również tych „już skończonych”. Drużynę mogliby wybrać kibice za pomocą jakiegoś głosowania, spośród graczy „nominowanych” wcześniej. Trenera tak samo.

Strach by Franzowi nie pozwolił na udział w takim meczu – to jest pewne, tak jak to, że sam pomysł by starał się obrócić w kabaret, prowokację i niepoważny temat. Darł by się jak poparzony, że to robienie sobie jaj z drużyny narodowej, że nikt nie będzie mu wskazywał z kim ma grać i chodziłby wielce obrażony przez co najmniej pół roku.
Łatwo przewidzieć reakcję „architekta” naszej kadry, a przecież mógłby się zgodzić i podjąć rzuconą rękawicę, pokazałby, że ma jaja, że jest kozakiem, że wszystkie te kontrowersyjne decyzje personalne były skutkiem uczciwej, rzetelnej selekcji i doboru zawodników pod względem ich przydatności i korzyści jakie mogliby dać drużynie.
Wygrana stawiałaby Smudę przez jakiś czas ponad jakąkolwiek krytyką jego wyborów personalnych. Nie twierdzę, że temat zostałby zamknięty, ale … miałby niezniszczalny argument chociaż.

Remis lub porażka w takim meczu, w normalnej sytuacji, dla normalnie reagującego na otoczenie trenera zapewne nic wielkiego by nie mogły zmienić. Suszenie głowy przez kilka, kilkanaście dni w mediach i tyle.
Zresztą, sam Smuda sobie taki klimat urządził swoją arogancją czy butą z jaką wypowiadał i ciągle wypowiada się (gdy zostanie zapytany) o „odstrzelonych”.
Każdego publicznie wręcz obśmiał, każdemu publicznie coś wytknął – po co? Żeby sobie później powołać na kadrę takich Kucharczyków, Piszczków czy Sadloków i widzieć ich blade twarze, ich respekt dla „pana trenera”.

Lekko odbiegłem od tematu …

Ciekawy jestem, co Wy myślicie o organizacji takiego sparingu?
Były już organizowane mecze Reprezentacji z Gwiazdami Ekstraklasy (Orange) czy z Drużyną Cudzoziemców Ekstraklasy (Orange).
Możemy jakoś wyjść pod szyldem „Polska A” by się zmierzyć z Argentyną (z kadrą trzeciego sortu). Dlaczego więc mielibyśmy sobie odmówić takiej „perełki”?


pubsport.pl