„Wzięliśmy zimny prysznic i jedziemy dalej”

Ten wpis miał mieć tytuł „Bez bloku nie pogramy”, ale chyba bardziej pasuje cytat z bloga Krzysztofa Ignaczaka, który został opublikowany tuż po przegranym przez nas meczu z Bułgarią.

Region, z którego pochodzą nasi dzisiejsi rywale słynie z mocnej, siłowej siatkówki. Dlatego należało przygotować się na silne zagrywki, męczące bloki i atomowe/jądrowe* ataki. Te pierwsze i ostatnie elementy sprawdziły się niemal w 100%, a w dodatku pojawiły się u nas kłopoty z odbiorem serwisów. Przeciwnicy upatrzyli sobie Bartka Kurka – który, umówmy się, nie przyjmuje najlepiej – i konsekwentnie w niego celowali. Jednakże bywały momenty, że naprawdę nikt nie potrafił dobrze dograć piłki do Pawła Zagumnego, a przez to ciężko było wyprowadzić składną akcję.

Bułgarzy dobrze nas rozpracowali. Trzymali nas krótko, nie pozwalali złapać swojego rytmu. Zdecydowanie należą się za to pochwały dla ich sztabu szkoleniowego z trenerem Naydenovem na czele. Oznacza to, że wyciągnęli wnioski po laniu, jakie dostali od naszych w domu w Lidze Światowej. Ponadto, wspominałem wczoraj, że Włosi oddawali nam dość dużo punktów po własnych błędach. Dziś tych sprezentowanych punktów otrzymywaliśmy mniej. Czekało nas zatem większe wyzwanie.

Przez bardzo długi czas w ogóle nie punktowaliśmy blokiem i nie udawało nam się odskoczyć na więcej punktów. Jak wiemy, to nasz wielki atut, a bez niego nasza gra wygląda… a co będę się wysilał: wygląda tak, jak wyglądała dziś. Jednak częściowo była to też zasługa bułgarskiego rozgrywającego, Georgi Bratoeva. Bardzo często się zdarzało, że do atakującego – najczęściej Sokolova – skakał jeden polski zawodnik. To trochę za mało.

No właśnie, padło nazwisko Sokolov. 22-latek z Dupnicy zagrał kapitalne zawody. Tak, jak jego koledzy, męczył nas zagrywką, ale na ich tle wyróżniał się pod względem skuteczności w ataku. Pomijam już to, że zdobył łącznie więcej niż seta dla swojego zespołu, ale był pewnym punktem w swoim zespole. Kiedy nie szło, grano do niego, a on kończył. U nas brakowało takiej postaci, która pociągnęłaby całą ekipę w trudnej chwili. Przez 1,5 seta do walki podrywał naszą drużynę Michał Kubiak, ale ten jego „impuls” skończył się w czwartej partii.

Wysoko wygranego III seta nie tyle się spodziewałem, co obawiałem. Dość często zdarza się, że kiedy ktoś przegrywa pierwsze dwa sety, wygrywa trzeciego, ale czwartego już nie. Tak właśnie było wczoraj w 5 z 6 spotkań kobiet. Nie upatruję jednak przyczyny porażki w tym, a w naszej ogólnej dyspozycji oraz formie przeciwników. Mam wrażenie, że Polacy zagrali najgorszy mecz tego roku, zaś Bułgarzy – najlepszy. I dobrze, że stało się to teraz, a nie w fazie pucharowej. Wszyscy (łącznie z zawodnikami) dobrze wiemy, że jeszcze nic nie jest przesądzone, chociaż oczywiście lepiej byłoby dziś triumfować.

Lecz stało się i tego nie zmienimy – trzeba grać dalej. Swoją drogą, czy tylko ja zwróciłem uwagę na wielką radość reprezentacji Bułgarii z wygranej w dzisiejszym spotkaniu? Cieszyli się, jakby zdobyli medal! To może świadczyć o tym, jak inni nas traktują. Jesteśmy jednymi z kandydatów do złota i każdy, kto pokona Biało-Czerwonych może czuć ogromną satysfakcję. Oby takowej nie mieli Argentyńczycy za dwa dni.

Nastawiam się jeszcze dziś na wielkie starcie Brazylijczyków z Rosjanami. Gdybym miał typować u bukmachera, postawiłbym na podopiecznych Alekhny, choć nadal nie wiemy wszystkiego o ich postawie. Canarinhos mieli chwile słabości przedwczoraj przeciwko Tunezyjczykom, a widzieliśmy, że już nie są tak „kosmiczni”, jak dawniej. Mam nadzieję, że czeka nas piękny spektakl. A zmęczonych komentarzem Piotra Dębowskiego (ja mimo wszystko do tej grupy nie należę) informuję, że opowiadać o tym spotkaniu będzie Jacek Laskowski.

* – niepotrzebne skreślić


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl