Z Archiwum X: Morderstwo na oczach milionów [04.09.2009]

Życie wymaga czasem by trochę powspominać, dlatego nowa kategoria pojawia się w Pubsporcie. W razie potrzeby będziemy otwierać Archiwum X i przypominać to co pisaliśmy w  prehistorii. Dziś w kontekście zamieszania na skoczni w Kuusamo przypominamy moment wprowadzenia reformy ,,przelicznikowej”. Zapraszamy do lektury.

Lato A.D. 2009 zbliża się do końca, za nami wielkie emocje z Berlina, przed nami EuroBasket, EuroVolley itd. Przed nami także niesamowicie ważny, bo olimpijski sezon zimowy. Słów kilka teraz o skokach narciarskich, konkretnie o kilku działaczach próbujących dosłownie zabić tę dyscyplinę.

Walter Hoffer to niezbyt lubiana przeze mnie postać. Jego decyzje przez ostatnią dekadę wzbudzały we mnie skrajne uczucia, od złości, przez zdziwienie, aż po szyderczy śmiech. Każda z nich bladnie jednak wobec najnowszych pomysłów dyrektora PŚ i jego współpracowników. Smutne, ale sprawiedliwe mówi o nowym systemie oceniania w skokach Adam Małysz. Cóż, z jego punktu widzenia, zmiany jakie proponuje ,,dwór? Hoffera są bardzo korzystne. Mającemu przed sobą najważniejszy sezon w karierze mistrzowi z Wisły bardzo zależy na tym, by olimpijskie konkursy na skoczniach w Whistler były wolne od zmiennych warunków wyparzających wyniki.

Teoretycznie, wprowadzenie przeliczników za zmienny wiatr oraz umożliwienie trenerom decydowania o długości rozbiegu dla zawodników to zmiany na ogromny plus. Na papierze, przyznam szczerze wygląda to obiecująco. Nowe zasady ograniczają niemal do zera szanse słabszych zawodników, którym, najzwyczajniej w świecie ,,powiało?. Wszytko ładnie, pięknie, do czasu gdy skoczkowie nie rozpoczną konkursu. Przepisy testowane w Letniej Grand Prix są niejasne i skomplikowane dla przeciętnego ,małyszomana?. Co gorsza definitywnie odbierają fanom przyjemność z oglądania konkursu. Bo jak tu pasjonować się zawodami, polegającymi z założenia na oddaniu jak najdalszego skoku, w których skoczek A skacząc 130m przegrywa ze skoczkiem B, mimo iż ten drugi lądował na metrze 119. takie sytuacje są teraz jak najbardziej prawdopodobne. W jednym z niedawnych konkursów kwalifikacyjnych, ,,odległościowy? zwycięzca nie wywalczył promocji do pierwszej serii!

Komputery Hoffera są bezwzględne. Odejmą około 8 punktów (4,5m) za każdy 1m/s korzystniejszego wiatru. Tu zaczynają się moje wątpliwości. Bo skąd niby wiemy, że ten powiew, poniósł zawodnika dalej o 4metry, a nie na przykład o 2? I jaką mamy pewność, że pomiary siły wiatru są tak dokładne? Niepewności związanych z techniką mam więcej, ale to nie czas na ich wyliczanie. Meritum sprawy stanowi dla mnie atrakcyjność rozgrywki. Ta zaś w opisywanych okolicznościach dramatycznie spada. Nawet po wylądowaniu na niebotycznej odległości nie można mieć pewności na której pozycji się uplasujemy. Kibice są zdezorientowani, skoczkowie podobnie.

Ci ostatni o dziwo dość dobrze przyjęli te zasady. System ten eliminuje przypadkowych wygranych, słabszym odbiera definitywnie okazję do zaistnienia. Fakt denerwowałem się bardzo gdy Adam przegrywał z rywalami z drugiego planu, tylko dlatego że miał gorsze warunki. Miłość do skoków każe mi jednak pozostać konserwatystą. Tak, chcę oglądać konkursy w których nie mam pojęcia kto wygra, gdzie do końca ważą się ich losy. Rywalizację żywych zawodników, a nie komputerów. Nie odbierajmy sobie więc szansy na podziwianie niezapomnianych konkursów, w których trzeba radzić sobie w każdych warunkach. Okazać się lepszym w danej chwili, w danym momencie. Dajmy szansę Kamilowi Stochowi na zajęcie czwartego miejsca w MŚ, dajmy szansę pokazać im jak radzą sobie z siłami natury. Panie Hoffer, nie zabijaj pan skoków, które kochamy i którymi pasjonujemy się od lat?


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/