Z brzytwą w ręku podbijać świat

Takiego napięcia wokół polskiej piłki klubowej nie było od 2005 roku, kiedy to droga do raju miała wieść przez Ateny. To był taki piękny rok, kiedy to mistrz polski rozpoczynał walkę o Ligę Mistrzów od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, zaś o jego sile stanowili Polacy.

Tak jak dziś w pierwszej jedenastce jest trzech naszych rodaków, tak w wygranym 3:1 meczu z Panathinaikosem w Krakowie było dwóch obcokrajowców(Kalu Uche i Cantoro), zaś dwóch kolejnych weszło z ławki (Marek Penksa i Jean Paulista). W rewanżu dokładnie tak samo. A poza tym? Frankowski, Baszczyński, Brożek, Zieńczuk, Sobolewski, Sobolewski, Głowacki, Dudka… ci wszyscy piłkarze byli wówczas na ustach wszystkich. No i byłby też jednak Słowak Penksa gdyby sędzie uznał prawidłowo zdobytego przezeń gola, który dawałby wynik 2:2 kilkanaście minut przed końcem spotkania. Na ławce Jerzy Engel. Może i występ Wisły w europejskich pucharach byłby paralelny do mundialu 2002, czyli piękny awans i fatalna gra w fazie zasadniczej, ale czy naprawdę wybrzydzalibyśmy na grę polskiego klubu w Lidze Mistrzów? Wielu z pewnością tak. Ale przecież mimo wszystko byłoby wydarzenie dziesięciolecia w polskiej piłce klubowej. Dziś stoimy przed szansą na wydarzenie dwudziestolecia. Wisła w składzie z Małeckim, Sobolewskim, Wilkiem i całą zgrają kopaczy z całego świata ma szanse na historyczny sukces. Wszyscy kibice są już chyba tak nakręceni, że przez najbliższe godziny nie będą mogli usiedzieć w miejscu. Osobiście polecam by samemu trochę pobiegać za piłką w upale, żeby trochę spożytkować tę energię i oszczędzić domowym sprzętom potencjalnego upustu energii.

Wracając do Wisełki. Otóż ja może często jestem ostatni do wybrzydzania, ale na pewno tamtemu zespołowi kibicowało się dużo lepiej. Już wymieniałem te nazwiska, ale powtórzę: Frankowski, Sobolewski, Brożek. Ówczesna śmietanka naszego podwórka. I nie dość, że ten zespół był bardziej polski, to wydaje mi się, że był po prostu lepszy. Że gdyby ówczesna jedenastka Engela stanęła teraz przed APOELem, to Cypryjczycy po meczu na Reymonta mogliby już zacząć przygotowania do gry w Lidze Europejskiej. Tak samo jak ekipa z sezonu 2002/2003. W słynnym 4:1 na Arena auf Schalke na bramce grał Francuz Hughes, na skrzydle szalała Kalu Uche, a poza tym: Kosowski, Baszczyński, Szymkowiak, Żurawski, Kuźba, Stolarczyk, Jop, Głowacki… Aż dziw bierze jak polski zespół potrafił tak dobrze grać w pucharach. Co się zmieniło od tamtego czasu? Do polskiej piłki przyszło coraz więcej pieniędzy, zaczęli przyjeżdżać do nas coraz lepsi zagraniczni zawodnicy i coraz ciężej było stawiać na wychowanków. A przecież niejedna młoda gwiazda polskiej piłki powstała na gruzach podupadającego klubu, który z braku laku musiał grać młodymi Polakami. No dobra, ale czy będziemy wybrzydzać, jak Wisła awansuje do Ligi Mistrzów? Ależ skąd. Wszak tonący brzytwy się chwyta. A ta zagraniczna brzytwa okazuje się mieć całkiem niezłą wyporność.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl