Z dystansu: dziura

Gruchnęła nowina o korupcji w Polskim Związku Piłki Nożnej na szczeblu centralnym, urzeczywistniająca się w osobie samego prezesa związku, Grzegorza Laty (Grzegorza L.?). Chociaż termin „nowina” nie bardzo się tutaj nadaje. W końcu o tym, że to środowisko jest silnie zepsute, gardłuje cała piłkarska Polska. Nieprzerwany ciąg słownych przepychanek, skandali na forum państwowym i interesów załatwianych „pod stołem” – oto czym nas częstuje PZPN w przededniu Euro 2012, które przyciągnie uwagę milionów europejskich wielbicieli futbolu w naszym kierunku. 

Taśmy z kontrowersyjnym skandalicznym nagraniem rozdaje jeden z delegatów odbywającego się w Warszawie zjazdu PZPN. W internecie video znalazło się oczywiście w trybie natychmiastowym. Dowiadujemy się z niego, jakoby król strzelców mundialu z 1974 roku, który zamiast przyjmować dzisiaj liczne zasłużone gratulacje za tamto wybitne osiągnięcie, planował udaremnić tajemniczemu jegomościowi „skasować trzy bańki”, gdyż jemu jedna nie wystarcza. Rozmowa Laty, który przeobraża się już nie tyle w persona non grata polskiej piłki nożnej, co we wroga publicznego numer jeden, dotyczy nowej siedziby PZPN. Zapewne Poczciwy Pan Prezes sprytnie wywinie się od odpowiedzialności, a Błyskotliwa Pani Rzecznik napomni coś w stylu Michała Listkiewicza o jednej czarnej owcy. Znowu w mediach wrzał będzie kocioł, aż wreszcie sprawa ucichnie i pojawi się nowa; w ciemno stawiam, że nie mniej ciekawa. Taka już nasza rola, że będziemy się temu wszystkiemu przyglądać i zachodzić w głowę, jak to możliwe, że oni jeszcze mają czelność siedzieć głęboko w fotelach. A że siedzieć będą, wątpliwości mieć nie powinniśmy. Najlepszym tego dowodem jest odrzucenie wniosku o odwołanie Grzegorza Laty z funkcji prezesa na dzisiejszym zjeździe, pomimo ewidentnych przesłanek korupcyjnych. 

Po obejrzeniu nagrania, co już zapewne wszyscy mamy za sobą, pytania same się nawarstwiają. Ile takich „baniek” mogło być już w związku schowanych „pod stół”? Z kim związek robi w ogóle interesy? Czy związek ma jeszcze jakikolwiek kręgosłup moralny? Obawiam się, że odpowiedzi na takie pytania są z reguły bardzo smutne. Może dlatego lepiej byłoby do wszystkich nawet się nie dochrapać. Zwłaszcza, że dzisiaj, kiedy widmo (niestety w tym kontekście ciężko o termin nacechowany pozytywnie) mistrzostw Europy krąży nad naszym krajem, najbardziej aktualnym jest pytanie z zasady pozostające bez odpowiedzi, czyli pytanie retoryczne. Mianowicie: czy jesteśmy w stanie zbudować piłkarską reprezentację Polski, skoro nie potrafimy zatroszczyć się o choćby pierwiastek zdrowej atmosfery wokół kadry? Powiedzmy sobie więcej, najzdolniejszy sabotażysta nie wymyśliłby tylu zmyślnych pułapek pod budowę dobrego wizerunku reprezentacji (oksymoron?). Po prostu ze wszech miar jest to najgorszy PR z możliwych. Jeśli nie matura selekcjonera, to orzełek. Jeśli nie orzełek, to korupcja. Jeśli nie korupcja… itd. Schematy się nieustannie powtarzają. Owszem jesteśmy narodem zakompleksionym, który nie zaśnie w nocy, jeśli w dzień nie znajdzie dziury w całym, ale w tym przypadku dziur jest tyle co na odcinku Szczecin – Zakopane. Ponadto nie widać majstra, który miałby je czym załatać.


pubsport.pl